Mieszkańcy gminy ukarani za to, że są u nich farmy wiatrowe! Potrzebna zmiana przepisów

Wójt gminy Płużnica Marcin Skonieczka na konferencji prasowej przed urzędem wojewody kujawsko-pomorskiego zaapelował o zmianę przepisów związanych z tzw. ustawą odległościową. Takie gminy jak Płużnica są „ukarane” tym, że pozwoliły na rozwój wiatraków na ich terenach. Obecne przepisy ograniczają rozwój budownictwa wokół elektrowni wiatrowych.

Zdjęcie autora: Patrycja Rapacka

Patrycja Rapacka

Analityk i redaktor w GLOBEnergia. Transformacja energetyczna, OZE, offshore wind, atom

Marcin Skonieczka jako wójt gminy Płużnica i sekretarz zarządu partii Polska 2050 Szymona Hołowni na region województwa kujawsko-pomorskiego złożył do urzędu wojewódzkiego petycję o zmianę przepisów w zakresie budownictwa w kontekście rozwoju wiatraków na lądzie.

Przypomniał, że tzw. zasada 10H została wprowadzona w 2016 r., aby zablokować rozwój energetyki wiatrowej, ale jak zauważył - jednocześnie zablokowała rozwój budownictwa mieszkaniowego. Co więcej, dochodzi nawet do paradoksu związanego z otrzymanym wsparciem finansowym.

- Mieszkańcy wsi zostali ukarani za to, że w ich miejscowościach wytwarzana jest zielona energia. Zamiast rozwoju mamy stagnację, ponadto rządzący wykazali się niekonsekwencją, ponieważ z jednej strony gminy otrzymują środki na budowę budynków wielorodzinnych mieszkaniowych, a z drugiej strony nie mogą ich stawiać, bo zabrania temu zasada 10H – wyjaśnił.

Przypomnijmy, że zasada 10H nakazuje lokalizowanie turbin w odległości nie mniejszej od zabudowań niż 10-krotność ich całkowitej wysokości. W teorii zasada została wprowadzona, by chronić lokalne społeczności przed oddziaływaniem elektrowni.

Prawny miecz obosieczny

Jak się okazało w praktyce, ustawa odległościowa działa w dwie strony. Ogranicza rozwój wiatraków w odległości co najmniej dziesięciokrotności swojej wysokości od budynków mieszkalnych. W tej samej odległości nie można stawiać nowych budynków mieszkalnych wielu gminach w Polsce, w efekcie wielu mieszkańców otrzymuje dzisiaj decyzje odmowne na budowę domu, ponieważ ich działka znajduje się „500 m, 1000 m czy nawet 1500 m od istniejącej elektrowni wiatrowej”. Skonieczka zauważa, że swoją frustrację wylewają na samorządy, a wina leży po ogólnopolskich przepisach.

Okazuje się też, że jest to problem powszechny, gdyż w zasięgu elektrowni wiatrowych w Polsce jest prawie 20 proc. gmin. W miejscowości Płużnica na obrzeżach powstały dwie elektrownie wiatrowe. W 2010 roku w kolejnych latach powstawały nowe domy w odległości 1700, a nawet 500 czy 250 m. Gmina chce iść za ciosem i stawiać kolejne bloki, gdyż cieszą się dużym zainteresowaniem. Dwie elektrownie wiatrowe wybudowane koło Płużnicy uniemożliwiają budowę budynku wielorodzinnego, na którą gmina pozyskała 3,5 miliona złotych rządowej dotacji. Gmina ma w tym zakresie już planu budowlane i chce skorzystać z formuły SIM. SIM, to spółka realizująca budownictwo społeczne. Jej zadaniem jest budowanie mieszkań na wynajem o umiarkowanym czynszu.

Wójt gminy Płużnica przekonuje, że o budowie wiatraków i domów rodzinnych i wielorodzinnych w skali lokalnej powinny decydować samorządy. 

Projekt liberalizacji 10 H

W piątek 13 stycznia na stronie Sejmu pojawił się długo oczekiwany projekt liberalizacji ustawy o inwestycjach wiatrowych, a więc “Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych oraz niektórych innych ustaw - druk nr 2938. Projekt liberalizujący regułę 10H pozostawał w „zamrażarce” sejmowej od lipca 2022 roku. 

Źródło: Facebook

Zobacz również