Mimo ruchów lidera rynek wciąż zamrożony – ponad 120 tys. złotych za tonę

Demokratyczna Republika Konga trzyma w garści 80% światowego rynku kobaltu i próbuje dyktować warunki, ale ceny od miesięcy stoją jak zabetonowane. Mimo embarga, ograniczania podaży i zakulisowych rozgrywek, kobaltowy rynek trwa w stagnacji, a inwestorzy patrzą na niego z rosnącą frustracją. Kongo prowadzi agresywną grę o wyższe ceny surowca, jednak giełdowe notowania pozostają niewzruszone od kwietnia.

- Giełdowe ceny kobaltu od kwietnia pozostają praktycznie niezmienne – za tonę zapłacimy ponad 120 tys. złotych.
- Demokratyczna Republika Konga przedłużyła embargo na kobalt w celu podniesienia jego wartości rynkowej.
- Chiny, w zamian za wsparcie energetyczne, chcą uzyskać dostęp do złóż kobaltu na Kubie.
Kobalt pozostaje zamrożony – rynek dalej w stagnacji
Kobalt jest wyjątkowo istotnym surowcem dla magazynowania energii i elektromobilności, ponieważ stanowi ważny element akumulatorów. Jego giełdowe ceny mają znaczny wpływ na rynek tych dwóch dziedzin, natomiast sama w sobie giełda kobaltu jest mocno zależna od Demokratycznej Republiki Konga – światowego lidera produkcji surowca.
Lipcowe ceny kobaltu bez większych niespodzianek pozostały na niezachwianym poziomie. W przypadku dolara amerykańskiego obserwujemy całkowite zamrożenie ceny, trwające już od kwietnia obecnego roku. Cena to niezmienne 33 335 dolarów za tonę, co w lipcu oznaczało około 121 673 złotych za tonę. W przypadku polskiej waluty cena surowca ulega nieznacznym zmianom, które są jednak podyktowane jedynie wahaniami kursu złotówki. Z globalnej perspektywy ceny kobaltu pozostają w stagnacji.
Pierwsze dni sierpnia nie przynoszą w tym aspekcie żadnych nowości, a koszt tony surowca pozostaje niezachwiany. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że obecny okres bezruchu potrwa jeszcze przez jakiś czas, ponieważ największy producent kobaltu zamierza przedłużyć swoją aktualną strategię. Mowa tu oczywiście o Demokratycznej Republice Konga, która odpowiada za aż 80% światowych dostaw tego pierwiastka.
Embargo na kobalt wciąż trwa – DKR wciąż czeka na wzrost cen
22 lutego 2025 roku DKR wprowadziła zakaz eksportu koncentratu kobaltu, co doprowadziło do wstrząsu na globalnym rynku. Zakaz ten miał początkowo obowiązywać przez 4 miesiące. Następstwem jego wprowadzenia był nagły skok cen surowca, które w 2024 roku charakteryzował najpierw systematyczny spadek, a następnie długi okres stabilizacji. Ceny na niedługo przed końcówką lutego obecnego roku sięgały niecałych 86 tys. złotych za tonę. Szybko doszło jednak do przebicia bariery 120 tys. złotych za tonę na przestrzeni marca. Od kwietnia obserwujemy natomiast stagnację.
Powodami wprowadzenia embarga przez DKR były wewnętrzne kwestie gospodarcze. Pierwszą z nich był oczywiście potencjalny zarobek. Wstrzymanie dostaw może spowodować, że z globalnego rynku zniknie 100 tys. ton surowca. Ta perspektywa już teraz wywołała wzrost jego cen, co oznacza, że metoda, przynajmniej częściowo, zadziałała. Drugim ważnym aspektem było uporządkowanie własnego, lokalnego rynku kobaltu, na którym funkcjonują nielegalne kopalnie surowca. Mówi się także, że nawet legalne firmy wydobywcze raportowały niższe wydobycie, niż było w rzeczywistości.
Obecnie DKR przedłużyła okres zakazu handlu kobaltem w kraju na kolejne 3 miesiące, a więc docelowo do końcówki września tego roku. Obecny poziom cen pierwiastka okazał się niesatysfakcjonujący dla rządu DKR, który wciąż liczy na poprawę, wynikającą z uszczuplenia rynkowych zasobów metalu.
Chiny chcą uzyskać dostęp do kobaltu na Kubie
Stabilizację rynku kobaltu mogą w najbliższej przyszłości zachwiać Chiny, które zainteresowały się kubańskimi surowcami. Kuba to obecnie duży producent kobaltu, choć znajdujący się poza ścisłą czołówką zdominowaną przez DKR i Indonezję. Zasoby kraju są jednak na tyle obiecujące, że chińskie spółki postanowiły podjąć próbę zdobycia umów na ich wydobycie. Azjatyckie spółki dostrzegły szansę na nawiązanie współpracy z Kubą po tym, jak Stany Zjednoczone wycofały się z walki o tamtejsze surowce. Pomocna w trakcie negocjacji będzie także bardzo zła sytuacja gospodarcza Kuby, w której brakuje obecnie żywności, leków i paliwa, a także coraz częściej dochodzi tam do przerw w dostawach prądu.
Chińskie spółki zamierzają udzielić Kubie wsparcia w sektorze energetycznym, budując tam farmy fotowoltaiczne, które wspomogą sieć elektroenergetyczną. W zamian za to będą się ubiegać o dostęp do złóż tamtejszych surowców, których same nie mają wiele. Chiny nie są bogate w kobalt, a ten jest wyjątkowo potrzebny, aby rozwijać elektromobilność oraz bateryjne magazyny energii. Poleganie na DKR może być natomiast uciążliwe, wobec czego chińskie firmy szukają alternatyw.
Źródła: wnp, mining-technology
Polecane
Stagnacji ciąg dalszy! Czy USA poruszy rynkiem kobaltu?

Czy stoimy przed znacznym wzrostem cen kobaltu?









