Posłowie z Rafałem Adamczykiem na czele pytają rząd o powody obniżenia poziomu dotacji do fotowoltaiki, która cieszy się dużą popularnością wśród Polaków. Wiceminister Adam Guibourgé-Czetwertyński wyjaśnił, że w ostatnim roku zanotowano spadek globalnych cen paneli PV, który przełożył się bezpośrednio na spadek cen na polskim rynku mikroinstalacji fotowoltaicznych.

– Zdając sobie sprawę z faktu, że na cenę instalacji wpływ mają również czynniki, zdecydowano się na taką wielkość pomocy, która dla średniej instalacji o zainstalowanej mocy 5,6 kW, przy uwzględnieniu ulgi termomodernizacyjnej wynoszącej blisko 4 tys. zł oraz obowiązującym systemie opustów, sprawi, że czas zwrotu z inwestycji dla przeciętnej 4-osobowej rodziny wyniesie niecałe 7 lat. Zmiana maksymalnej wysokości dofinansowania realizuje zatem zasadę celowego i oszczędnego wydatkowania środków publicznych – wskazuje wiceminister.

Ponad 70 tys. złożonych wniosków

Dodaje, że obniżenie o 40 proc. dofinansowania nie zmniejszy liczby beneficjentów program, co potwierdzają dotychczasowe statystyki realizacji obecnie trwającego naboru. Po jego rozpoczęciu nie odnotowano bowiem spadku zainteresowania programem, pomimo obniżonej kwoty dofinansowania. – Zgodnie z informacjami otrzymanymi z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej napłynęło już ponad 70 tys. wniosków (na dzień 22 lipca 2021 r.) – wskazuje przedstawiciel rządu.

To oznacza, że dziennie jest składanych około 3 200 wniosków. Podobne wyliczenia przedstawiliśmy w trakcie drugiego naboru. NFOŚIGW informował nas o rekordowych liczbach. Przykładowo 6 maja 2020 roku złożono 665 wniosków i ta liczba wzrastała wraz z końcem drugiego naboru. Standardem był poziom około 1000 wniosków składanych dziennie. Rekord padł 4 grudnia, czyli w Barbórkę. W ostatni dzień roboczy w drugim naborze złożono 6641 wniosków.

Jeszcze ponad tydzień temu wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska informował, że rząd nie przewiduje zwiększenia puli środków w programie Mój Prąd 3.0 (obecnie wynosi 534 mln zł). Przygotowuje program wsparcia Mój Prąd 4.0, który będzie skorelowany z wejściem nowych przepisów zmieniających wsparcie dla prosumentów, po to aby zmotywować prosumentów do zakupu programów dotyczących zarządzania energią, magazynów energii elektrycznej, energii cieplnej, “tak abyśmy mogli rozwijać nowy, dynamiczny rynek energii”. Dodał, że zwiększenie środków w ramach tej puli spowodowałoby pogłębienie negatywnego trendu, który jest związany z tymi opustami, które w tej chwili funkcjonują.

– W tej chwili mogę powiedzieć, że z funduszu programu Mój Prąd w pierwszym i drugim naborze skorzystało już 266 407 wnioskodawców, natomiast w obecnej, trzeciej edycji złożono ponad 60 tys. wniosków. Pomału ten budżet zmierza do wyczerpania – mówił Zyska tydzień temu.

W tej chwili według nieoficjalnych, jeszcze niepotwierdzonych danych w Polsce jest ponad 650 tys. prosumentów. Dotychczasowi prosumenci nie muszą obawiać się zmian w systemie prosumenckim. Projekty przepisów dotyczące ustawy – Prawo energetyczne oraz Ustawy o odnawialnych źródłach energii, które przygotowywane są w ramach przedłożenia rządowego (nr UC74 w wykazie prac legislacyjnych programowych), jak i zaproponowanego niedawno projektu poselskiego (druk sejmowy 1382), jasno wskazują, że planowane zmiany w systemie prosumenckim nie będą dotyczyć prosumentów już wytwarzających energię w dzisiejszym systemie opustów. Przepisy gwarantują zachowanie tzw. praw nabytych i utrzymanie istniejącego systemu rozliczeń energii – czytamy w interpelacji.

Źródło: Sejm

Patrycja Rapacka

Analityk i redaktor w GLOBEnergia. Transformacja energetyczna, OZE, offshore wind, atom