Moja Elektrownia Wiatrowa – dotacja do likwidacji? Fatalne statystyki programu

Przydomowe turbiny wiatrowe nigdy nie cieszyły się w Polsce szczególnym zainteresowaniem. Program dotacyjny Moja Elektrownia Wiatrowa miał stworzyć ten rynek od podstaw. Niestety, ale wszystko wskazuje na to, że tak się jednak nie stanie. Przedstawiamy statystyki, ale też tłumaczymy, dlaczego ten program nie ma większego sensu.

- Program Moja Elektrownia Wiatrowa okazał się porażką – po ponad roku od startu złożono tylko niewiele ponad 2 tys. wniosków, a wypłacono połowę dotacji, co pokazuje znikome zainteresowanie.
- Błędne założenie, że rynek przydomowych turbin rozwinie się jak fotowoltaika – brak dokładnych danych o wietrzności i trudne warunki lokalizacyjne skutecznie zniechęcają inwestorów.
- Jedyny realny atut programu to możliwość dofinansowania magazynu energii, który często staje się ważniejszy niż sama turbina.
Program Moja Elektrownia Wiatrowa ruszył 17 czerwca 2024 roku. Minęło już więc ponad 15 miesięcy od uruchomienia dotacji, a efekty są naprawdę słabe. Dlaczego? Otóż błędem było założenie, że rozwój przydomowych mikroinstalacji wiatrowych rządzi się podobnymi prawami co rozwój fotowoltaiki. Nic bardziej mylnego.
Dlaczego dotacja na przydomowe turbiny wiatrowe nie jest popularna?
Zacznijmy od tego, że decyzja o montażu fotowoltaiki może być uargumentowana bardzo prostą obserwacją. Po pierwsze – czy potencjalny inwestor ma dostępne miejsce, gdzie można panele zainstalować. To miejsce powinno być niezacienione, o odpowiednim nachyleniu i skierowane w odpowiednią stronę świata. Oczywiście ważna też jest konstrukcja dachu czy ewentualne miejsce do montażu na gruncie. To wszystko – a jak to jest w przypadku mikroturbiny wiatrowej? Prędkość wiatru może się znacznie różnić z powodu obecności przeszkód terenowych. Mapy prędkości wiatru nie są tak dokładne, aby dokładnie ocenić warunki wietrzne w miejscu inwestycji. W efekcie potrzebne byłoby przeprowadzenie pomiarów wiatrów, które trwać powinny minimum rok.
Dlatego niezmienną popularnością cieszył się program Mój Prąd, który niestety – według niepotwierdzonych oficjalnie informacji – nie będzie kontynuowany. Czy mikroinstalacje wiatrowe powinny się rozwijać? Tak, ale czy jest sens przygotowywać dla nich specjalną dotację? Jedyne co przemawia się programem to możliwość dofinansowania magazynu energii w ramach inwestycji. Co do wsparcia dla magazynów energii – rząd zapowiada, że może powstać nowe wsparcie w miejsce programu Mój Prąd – szczegóły tutaj: Koniec programu Mój Prąd – co na to rząd? Mamy odpowiedź!
Czy przydomowe elektrownie wiatrowe mają sens dla inwestorów? Oczywiście, że tak, ale wymaga to rzetelnego podejścia do pomiarów wiatru i zdawania sobie sprawy z charakterystyki pracy turbiny wiatrowej. Przydomowe elektrownie wiatrowe to technologia wymagająca indywidualnej analizy warunków, a nie masowego podejścia jak w przypadku fotowoltaiki. Bez rzetelnych pomiarów, odpowiedniej wiedzy i właściwego przygotowania inwestycji trudno oczekiwać realnych efektów. Dlatego tworzenie osobnego programu dotacyjnego i utrzymywanie całego systemu administracyjnego tylko po to, by zaledwie kilka tysięcy osób złożyło wniosek, po prostu nie ma sensu.
Statystyki programu Moja Elektrownia Wiatrowa
Po ponad piętnastu miesiącach od uruchomienia programu Moja Elektrownia Wiatrowa dane z 19 września 2025 roku pokazują, że zainteresowanie wsparciem dla przydomowych turbin wiatrowych pozostaje niewielkie. Jak wynika z danych przekazanych nam przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, do tej pory złożono 2 224 wnioski, a wypłacono zaledwie 1 047 dotacji o łącznej wartości 29 mln zł, podczas gdy łączna kwota wszystkich złożonych wniosków przekracza 67 mln zł. Zrealizowane inwestycje obejmują turbiny o łącznej mocy ok. 7 299 kW, co oznacza, że średnia moc jednej turbiny wynosi ok. 3,3 kW. Dane te potwierdzają, że mimo uruchomienia programu, rynek mikroinstalacji wiatrowych nie rozwija się dynamicznie i trudno mówić o masowym zainteresowaniu tego typu rozwiązaniami.

Pewnym pozytywnym akcentem jest wysoki udział magazynów energii w realizowanych inwestycjach. Przypomnijmy, że nie jest to obowiązkowy element wniosku na turbinę wiatrową. Na 2092 złożone wnioski przewidziano dofinansowanie obejmujące właśnie magazyny energii, których łączna pojemność wynosi ok. 19 469 kWh, a średnia – ok. 9,3 kWh. Tak duże zainteresowanie magazynami wskazuje, że magazyny potrzebują własnego lub dedykowanego programu wsparcia.
Mimo to, całkowity poziom wykorzystania budżetu programu sięga zaledwie 17%. To jasno pokazuje, że inicjatywa nie zyskała szerokiej akceptacji wśród inwestorów. Dane te potwierdzają, że bez odpowiednich warunków wietrznych, pomiarów i świadomości technologicznej trudno będzie zbudować realny rynek przydomowych elektrowni wiatrowych w Polsce.
Opracowanie własne na podstawie danych NFOŚiGW.
Polecane
Czy magazyn energii jest bezpieczny? Sprawdzamy, co mówią eksperci

Jakie magazyny energii są najpopularniejsze w Polsce? Czy są bezpieczne? Pytamy ekspertów









