Kondensacja to nie jest wróg, a raczej naturalny towarzysz pompy ciepła wynikający z prostych praw fizyki, o którym należy pamiętać i zneutralizować jego ewentualne, negatywne skutki.

Kondensat – czysta fizyka

Produktem ubocznym schładzania powietrza w parowniku jest powstawanie kondensatu – to nic innego jak skroplona para wodna.

Aby wodę o temperaturze 100 st.C zamienić w parę, należy dostarczyć pewną ilość energii cieplnej. Gdy powstała para zetknie się z powierzchnią o niskiej temperaturze, skropli się na tej powierzchni i odda przy tym taką samą energię, która wcześniej była potrzebna, aby nastąpiło odparowanie. Analogicznie, odnosząc się do techniki grzewczej, kondensacja wykorzystywana jest do podnoszenia efektywności pracy kotłów gazowych – kondensacyjnych, w których kondensacja zawartej w spalinach pary wodnej powstałej wyniku spalania gazu oddaje energię i przekazuje ją do instalacji c.o. W przypadku pomp ciepła, kondensat powstaje wtedy, gdy urządzenie schładza powietrze do temperatury poniżej tzw. punktu rosy, który będzie zależał od wilgotności i ciśnienia powietrza. Ilość kondensatu będzie odpowiadać nadmiarowi pary wodnej w stosunku do aktualnej „pojemności” powietrza. Objętość powstającego kondensatu zależy od wilgotności, ciśnienia, a także od parametrów pompy ciepła, a więc dokładne ilości płynu są trudne do podania, ale zawsze możemy je szacować.

Przy siarczystym mrozie, kiedy nie ma wilgoci i powietrze jest suche, na wymienniku nie pojawi się szron, więc nie będzie kondensatu. Takie temperatury są jednak w Polsce już rzadkością. W związku z tym, w ślad za ekspertami możemy podać, że przy 1 kW mocy chłodniczej pompy ciepła może powstawać 0,3-0,8 l cieczy na godzinę, przy czym górna granica występuje najczęściej w temperaturze w okolicach 0 st. C Łatwo więc policzyć, że podczas przygotowywania ciepłej wody użytkowej jeden cykl pracy może przyczynić się do powstania kilku litrów kondensatu. W lecie ciecz nie jest problemem, bo zapewne szybko odparuje, ale zimą może zafundować właścicielom nieciekawą niespodziankę – indywidualne, przydomowe lodowisko. Może, ale nie musi, jeśli na etapie montażu jednostki zewnętrznej zadbamy o odpowiednią drogę i odprowadzenie kondensatu.

Prawidłowy montaż = brak problemu z kondensatem

Kondensat i zjawisko wykraplania się pary wodnej w powietrznej pompie ciepła to nie wróg – to już ustaliliśmy. Warto jednak zadbać o to, by przez zaniedbania instalacyjne urządzenie i zdrowie domowników nie zostało nadwyrężone.

Generalna zasada – powstający na powierzchni parownika kondensat należy skutecznie odprowadzać. Nieusunięta woda w urządzeniach typu split będzie zimą zamarzać, w pompach ciepła typu monoblok może doprowadzić do uszkodzenia obudowy.
Każda pompa ciepła posiada wbudowane odprowadzenie skroplin w formie tacy ociekowej i rurki lub wężyka. Element ten można dodatkowo przedłużyć np. elastycznym wężem lub rurką. Kondensat w urządzeniach tego typu spływa grawitacyjnie, należy więc zapewnić odpowiedni spad, umożliwiający swobodny odpływ wody. Skropliny możemy odprowadzać na dwa sposoby:

  • do kanalizacji ściekowej – (dotyczy to urządzeń montowanych w środku budynku i wykorzystujemy w tym celu zasyfonowanie odpływu by uniknąć cofania się nieprzyjemnego zapachu z instalacji do pomieszczeń)
  • do gruntu z zabezpieczeniem możliwości wsiąkania – tutaj wyróżniamy dwa sposoby
    podkład żwirowy poniżej jednostki otoczony krawężnikiem, oddzielony od ściany budynku w celu uniknięcia zawilgocenia i uszkodzenia warstwy ocieplenia budynku.
    rozsącz poniżej strefy przemarzania gruntu (1-1,2 m), w którym kondensat jest odprowadzany tutą przez warstwę zamarzającą zimą aż do warstwy rozsączającej.

Zamarzający kondensat

Zamarzający kondensat może tworzyć lodowisko wokół jednostki zewnętrznej i stanowić niebezpieczeństwo dla ludzi. Jeżeli zamarzająca woda dostanie się do środka urządzenia, może stanowić zagrożenie również dla niego.

O ile instalacja została wykonana zgodnie z zaleceniami producenta, to zamarzanie kondensatu nie powinno stanowić problemu dla urządzenia. Jednakże czynnikiem, który najczęściej wpływa na problem z zamarzaniem kondensatu są błędy wykonawcze: źle wykonany odpływ skroplin, czy źle usytuowana lub za nisko postawiona pompa. Woda pozostająca na tacy ociekowej może zamarznąć w przypadku źle wypoziomowanej pompy. Równocześnie, jeżeli fundament jest za mało stabilny, to mimo że podczas instalacji pompa została dobrze wypoziomowania, podczas pracy może zmienić swoje położenie i być powodem zamarzania skroplin. Do zamarzania kondensatu może również dochodzić, jeżeli cykle rozmarzania są za krótkie.

Co zrobić jeżeli woda zamarznie?

Woda pozostająca na tacy może być zarzucana na śmigła wentylatora. Co zrobić jeżeli dojdzie do takiej sytuacji?

Spotkaliśmy się z opinią, że w wypadku zamrożenia, instalatorzy polecają wyłączyć urządzenie a następnie wykorzystać farelkę lub suszarkę i uzbroić się w cierpliwość, a następnie zdjąć ze śmigieł warstwy lodu. Zapytaliśmy o to również jednego z producentów pomp ciepła. Według odpowiedzi, którą otrzymaliśmy, zamarznięty osad na śmigłach wentylatora jest sygnałem, że być może warto zainwestować w grzałkę tacy ociekowej.

Producent powiedział nam, że w sytuacji zamrożenia, użytkownik powinien za pomocą sterownika ręcznie wymusić defrost. Grzanie z zewnątrz lub kucie lodu nie jest zachowaniem zgodnym z serwisowymi standardami. Jeżeli użytkownik nie jest w stanie wymusić defrostu w urządzeniu, powinien ustawić tryb awaryjny i wezwać serwis.

Taca skroplin, higiena, odpowiedzialność

Aby zapewnić prawidłowy odpływ wody z jednostki zewnętrznej pompy ciepła, należy zadbać o czystość tacy skroplin. Mogą się znaleźć na niej różnego rodzaju zanieczyszczenia, które będą spływać z powierzchni parownika. Dodatkowo, wilgotne środowisko sprzyja rozwojowi drobnoustrojów. Warto więc raz w roku, przed sezonem grzewczym, sprawdzić, czy taca skroplin jest czysta i przemyć ją z użyciem środka grzybobójczego. Sprawdźmy również, czy rurka odpływu kondensatu nie została zatkana zanieczyszczeniami. Jeśli będzie zatkana, układ odprowadzania skroplin może nie zadziałać, fundując niekoniecznie pożądaną niespodziankę w postaci oblodzonego chodnika, trawnika, czy tarasu.

Redakcja GLOBEnergia