Przedstawiciel rządu poinformował, że niebawem światło dzienne ujrzy projekt nowelizacji tzw. ustawy odległościowej, dotychczas ograniczającej rozwój energetyki wiatrowej. Jarosław Gowin także na łamach Business Insider Polska podkreślił, że rozwój energetyki wiatrowej to szansa na tańszą energię dla Polaków.

Wicepremier wskazuje w poniedziałkowym artykule (8.03), że ustawa z dnia 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych była reakcją na gwałtowny i dość niekontrolowany rozwój technologii onshore w naszym kraju. Efektem tej sytuacji było znaczne niezadowolenie społeczne w niektórych rejonach kraju, zwłaszcza tam, gdzie prace prowadzono z pominięciem szerokich konsultacji i w sposób mało transparentny. Odpowiedzią była więc ustawa.

– W efekcie wstrzymane praktycznie zostało przygotowywanie nowych lokalizacji dla farm wiatrowych. Nie zatrzymano jednak rozwoju tej technologii – w kolejnych aukcjach zakontraktowane zostały ponad 3 GW mocy wiatrowych. Wzięły w nich udział projekty, które już wcześniej uzyskały pozwolenia na budowę. Z kolei wynik konkurencyjnych aukcji udowodnił, że w polskich warunkach energia z wiatru jest najtańsza na rynku i że jej rozwój, to szansa na tańszą energię dla Polaków – wyjaśnia Gowin.

Od 2016 r. wprowadzono wiele ulepszeń inwestycyjnych po stronie deweloperów. Stworzony został Kodeks dobrych praktyk, wskazujący w jaki sposób należy prowadzić prace deweloperskie, by uniknąć konfliktów społecznych. Dokument bazuje na przykładach najlepszych realizacji projektów w kraju i za granicą, zawiera bardzo konkretną listę działań, które każdy deweloper musi podjąć. W ciągu tych kilku lat technologia rozwijała się dalej i jest dziś szansą dla przemysłu energochłonnego, któremu energetyka wiatrowa może zapewnić konkurencyjność. Szansą są kontrakty PPA (ang. Power Purchase Agreement).

Liberalizacja

Gowin podkreśla, że zachowanie zasady 10H jest bezpiecznym rozwiązaniem, ale trzeba stworzyć odstępstwa od niej, w przeciwnym razie zostanie zahamowany rozwój gałęzi energetyki. Bezwzględną minimalną odległością od budynków, gwarantującą bezpieczeństwo, jest 500 m. Ponadto, kwestia energetyki rozproszonej jest, co do zasady kwestią lokalną, która może i powinna być regulowana przez lokalne władze.

Przedstawiciel rządu wskazuje także, że inne działania resortu, takie jak projekt ustawy wprowadzający prosumenta wirtualnego, powinny także umożliwić partycypację mieszkańców okolic farm wiatrowych w produkcji energii, dając im oraz samorządom szansę na pozyskiwanie dla swoich potrzeb energii zakupionej w lokalnej farmie wiatrowej. Gowin wskazuje, że po kolejnym „boomie” farm wiatrowych budowanych na podstawie aukcji z lat 2018-2020, kiedy powstanie kolejne ok. 3GW mocy wiatrowych, rząd chciałby uruchomić potencjał kolejnych 3-4 GW do 2025 r.
– Potencjał teoretyczny polskiej energetyki wiatrowej jest szacowany na 20-25 GW. Do końca 2022 r. spodziewamy się uruchomienia 9 GW łącznie. Jest więc jeszcze pole do rozwoju – tłumaczy Gowin na łamach Business Insider Polska.

Stanowisko PSEW

Do wypowiedzi wicepremiera odniosło się Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW).

– Cieszy nas fakt zintensyfikowania działań wokół nowelizacji tzw. ustawy odległościowej, ale przede wszystkim głębokie zrozumienie argumentów przemawiających za tym, że jest to niezbędne, by nasza gospodarka stanęła na nogi po kryzysie. Najtańsza energia z wiatru jest potrzebna, by na nowo uchronić konkurencyjny przemysł i wzmocnić polską gospodarkę – komentuje Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).

Według wyliczeń PSEW, każdy dodatkowy 1 GW mocy wiatrowych w systemie obniża koszt megawatogodziny o około 20 zł. Przyrost mocy wiatrowych złagodzi więc spodziewane w przyszłości wzrosty cen energii elektrycznej.

Źródło: Business Insider Polska, PSEW

 

Redakcja GLOBEnergia