W 2022 roku, w Niemczech ma zostać zamknięty ostatni reaktor jądrowy. Po tym czasie, aż 65% energii ma pochodzić z odnawialnych źródeł. Według planów, to energia wiatrowa ma zaspokoić krajowe zapotrzebowanie i zapewnić płynną transformację energetyczną. Okazuje się jednak, że po podsumowaniu pierwszego półrocza 2019 roku, Niemcy osiągnęli stan stagnacji. Uzyskany wynik przyrostu jest najgorszym z ostatnich 20 lat.

W liczbach

Strategią rozwoju energetyki w Niemczech jest 65% udziału OZE w miksie energetycznym. Szczególnie, że w 2022 roku ma zostać zamknięty ostatni reaktor jądrowy. Według planów na przyszłe lata, w 2035 roku udział OZE w miksie energetycznym ma wynosić 65%. Duże znaczenie w transformacji energetycznej ma odgrywać energia wiatru. Obecnie, według oficjalnych ocen rządowych, udział odnawialnych źródeł energii w wytwarzaniu energii elektrycznej w Niemczech wynosi 40%.

Niestety wyniki uzyskane po podsumowaniu pierwszego półrocza 2019 roku nie są zadowalające.

Liczba zainstalowanych turbin w pierwszej połowie 2019 roku, zwiększyła się zaledwie o 35 sztuk. Choć zainstalowano 86 nowych turbin, to 51 sztuk zostało wycofane z użytku. Jednocześnie, łączna moc podłączonych w tym okresie wiatraków wyniosła 300 MW. To zdecydowanie gorszy wynik niż w ciągu ostatnich dwóch lat. W ubiegłym roku było to 2400 MW, a w 2017 r. – 5300 MW.
Według stowarzyszeń BWE i VDMA Power Systems taki wynik jest najniższy od dwóch dekad.

Negatywne nastawienie?

Jednocześnie przy zmniejszeniu mocy w energetyce wiatrowej, pojawiają się głosy kwestionujące wciąż obowiązującą decyzję Angeli Merkel o wyłączeniu wszystkich elektrowni jądrowych w 2022 r. W Niemczech funkcjonuje obecnie siedem elektrowni jądrowych o łącznej mocy ponad 9000 MW, które produkują 13,1 proc. zużywanej energii. Rośnie także niechęć obywateli Niemiec do turbin wiatrowych. Ten element może mieć wpływ na zmniejszenie przyszłego rozwoju elektrowni wiatrowych.

Budowa nowych wiatraków w Niemczech jest masowo zaskarżana w sądach przez wspólnoty lokalne, które nie chcą tych obiektów w pobliżu swoich miejscowości. Według „Handelsblatt” sprawa prawie każdej planowanej budowy farmy wiatrowej trafia do sądu. Co więcej, w Niemczech funkcjonuje już ponad 1000 obywatelskich inicjatyw związanych z tym tematem! Najczęściej wytaczanym argumentem przeciwko wiatrakom jest zagrożenie dla zwierząt.

Dla zwolenników farm wiatrowych, kluczowe znaczenie ma nie tylko instalacja nowych mocy, ale także wymiana starych turbin na bardziej efektywne.

To interesujące, że rozwiązanie, które planowo miało w znacznej mierze wpłynąć na rozwój OZE w Niemczech, teraz jest tak negatywnie postrzegane przez społeczeństwo. Instalowane moce maleją, a społeczeństwo się burzy. Ciekawe jak sytuacja się rozwinie.

źródła: Dziennik Gazeta Prawna, swiatoze.pl

Redakcja GLOBEnergia