Największy bateryjny magazyn energii w Polsce już w budowie. Mieszkańcy się obawiają

Największy bateryjny magazyn energii w Polsce wychodzi z planów i wchodzi w teren. W Myślachowicach ruszyły pierwsze prace przygotowawcze pod instalację o mocy 133 MW i pojemności 622 MWh. To projekt ważny dla sieci i OZE, ale dla mieszkańców także nowy, potężny sąsiad, który budzi pytania o bezpieczeństwo.

- W Myślachowicach rozpoczęto prace przygotowawcze pod wielkoskalowy magazyn energii. Instalacja ma mieć 133 MW mocy i 622 MWh pojemności.
- Magazyn ma stabilizować sieć i przechowywać nadwyżki energii z OZE. Przy pełnej mocy mógłby pracować przez około 4,7 godziny.
- Inwestycja budzi pytania mieszkańców o bezpieczeństwo, hałas i awarie. Inwestor zapowiada monitoring, zabezpieczenia przeciwpożarowe i szkolenia dla lokalnych służb.
Największy bateryjny magazyn energii w Polsce – prace już ruszyły
W Myślachowicach rozpoczęły się pierwsze prace związane z budową wielkoskalowego magazynu energii. Na razie nie jest to jeszcze etap montażu modułów bateryjnych. Inwestor prowadzi prace przygotowawcze: powstaje droga dojazdowa oraz linia kablowa, która połączy przyszłą instalację z siecią dystrybucyjną. Dopiero po zakończeniu tego etapu ma ruszyć budowa głównej konstrukcji magazynu.
Skala inwestycji jest duża. W Myślachowicach planowany jest bateryjny magazyn energii, czyli BESS, o parametrach 133 MW mocy zainstalowanej i 622 MWh pojemności energetycznej. Oznacza to, że instalacja będzie mogła szybko oddawać dużą moc do sieci, a jednocześnie przechowywać znaczną ilość energii. Dla porównania, przy pełnym wykorzystaniu mocy taki magazyn mógłby pracować przez około 4,7 godziny. Zgodnie z planami inwestora obiekt ma zostać uruchomiony w 2027 roku.

Źródło: DRI
Projekt od początku wywołuje zainteresowanie mieszkańców. Z jednej strony magazyny energii są coraz częściej przedstawiane jako konieczny element transformacji energetycznej. Z drugiej – duża instalacja bateryjna w pobliżu zabudowań rodzi pytania o bezpieczeństwo, hałas, pola elektromagnetyczne i ewentualne skutki awarii.
Po co taki magazyn energii?
Główna rola instalacji ma być dość prosta: magazynować energię wtedy, gdy w systemie jest jej nadmiar, i oddawać ją wtedy, gdy zapotrzebowanie rośnie. Tak działające magazyny są szczególnie ważne przy coraz większym udziale fotowoltaiki i energetyki wiatrowej. Produkcja z OZE bywa zmienna, a sieć potrzebuje narzędzi do szybkiego bilansowania.
W ujęciu lokalnym inwestor wskazuje także na poprawę bezpieczeństwa dostaw. Magazyn ma tworzyć dodatkową warstwę stabilizacji w razie nieprzewidzianych zdarzeń i pomagać w utrzymaniu pracy kluczowych usług. W skali krajowej wpisuje się natomiast w plany rozwoju magazynowania energii, bez którego trudno będzie zwiększać udział odnawialnych źródeł w miksie.
Bezpieczeństwo i obawy mieszkańców
Jednym z najczęściej podnoszonych tematów jest możliwość uznania obiektu za infrastrukturę krytyczną, a więc potencjalny cel ataku. Inwestor odpowiada, że kwalifikacja takiej instalacji należy do właściwych organów administracji, a sam obiekt ma być chroniony zarówno fizycznie, jak i cyfrowo.
Technologię ma dostarczyć Fluence. Według inwestora systemy tej firmy posiadają międzynarodowe certyfikaty dotyczące bezpieczeństwa elektrycznego, pożarowego i cyberbezpieczeństwa. Instalacja ma działać pod nadzorem polskiego operatora systemu przesyłowego. W razie nieprawidłowości dotknięta część systemu ma się automatycznie wyłączać.
- Zobacz również: Szwajcarzy budują gigantyczny magazyn energii o pojemności 2,1 GWh. Ma zasilać AI i miliony domów
Co z hałasem i polami elektromagnetycznymi?
Inwestor przekonuje, że wykonano niezależne analizy akustyczne. Z ich wyników ma wynikać, że instalacja będzie pracować znacznie poniżej dopuszczalnych limitów hałasu. Zastosowane urządzenia mają wykorzystywać ciche rozwiązania chłodzenia, a generowany dźwięk ma zlewać się z tłem akustycznym otoczenia.
Podobnie ma wyglądać kwestia pól elektromagnetycznych. Według inwestora ich poziom będzie niski i porównywalny z tym, który występuje przy farmach fotowoltaicznych lub w typowych instalacjach domowych. Projekt ma spełniać polskie i międzynarodowe normy bezpieczeństwa.
Procedury na wypadek awarii
W przypadku magazynów energii kluczowe znaczenie mają monitoring i szybka reakcja. Każdy kontener bateryjny ma być wyposażony w czujniki temperatury, dymu i gazów. Jeżeli system wykryje nieprawidłowości, dany moduł ma zostać automatycznie odłączony, a zabezpieczenia przeciwpożarowe uruchomione.
Inwestor zapowiada również szkolenia dla lokalnych służb ratunkowych. Fluence ma prowadzić takie działania w miejscach, gdzie instalowane są jego systemy. To istotne, bo reagowanie na incydenty w magazynach bateryjnych wymaga innych procedur niż w przypadku typowych pożarów budynków. Trochę więcej pisaliśmy o tym w materiale na temat pożaru magazynu energii w Czajkowie TUTAJ.
Dialog z mieszkańcami będzie kluczowy, ale na pewno nie będzie łatwo
Firma deklaruje, że chce utrzymywać kontakt z mieszkańcami: przez spotkania, konsultacje, materiały informacyjne, stronę internetową i kanały do zadawania pytań. To ważne, bo przy takich inwestycjach sama technologia nie wystarczy. Akceptacja społeczna zależy od tego, czy mieszkańcy dostaną konkretne odpowiedzi, a nie tylko ogólne zapewnienia.
Inwestor zapowiada też kolejne projekty BESS w Polsce. Wskazuje, że magazyny energii będą potrzebne, jeśli kraj ma dojść do poziomu 10-15 GW takich instalacji do 2030 roku. Myślachowice mogą więc być jednym z przykładów szerszego trendu: magazyny energii wychodzą z prezentacji branżowych i coraz częściej stają się realnym sąsiadem lokalnych społeczności.
Źródła: DRI, Fluence, Gazeta Krakowska.










