Największy błąd przy magazynie energii? Traktowanie go jak zwykłego dodatku do fotowoltaiki

Domowy magazyn energii to nie tylko bateria podłączona do fotowoltaiki. O jego realnej użyteczności decydują falownik, system zarządzania energią, taryfy, prognoza pogody, bezpieczeństwo montażu i właściwa konfiguracja pracy. Czy magazyn energii będzie tylko dodatkiem do PV, czy mózgiem domowego systemu energetycznego?

- Magazyn energii nie jest tylko dodatkiem do fotowoltaiki. O jego skuteczności decydują integracja, konfiguracja i sposób sterowania.
- Najlepiej, gdy falownik i magazyn dobrze ze sobą współpracują. Im więcej różnych urządzeń, tym ważniejsze są kompetencje instalatora.
- Coraz większą rolę odgrywa system zarządzania energią. To on decyduje, kiedy magazyn ładować, rozładowywać i wykorzystywać.
Domowy magazyn energii coraz częściej jest przedstawiany jako proste urządzenie, które wystarczy dołożyć do instalacji fotowoltaicznej. Taki obraz jest wygodny, ale mocno niepełny. O tym, czy magazyn będzie naprawdę użyteczny, decyduje nie tylko jego pojemność, ale też sposób integracji z falownikiem, konfiguracja trybów pracy, bezpieczeństwo montażu i system zarządzania energią.
Podczas Forum GLOBENERGIA, podczas którego rozmawialiśmy o domowych magazynach energii Piotr Cyrwus z SolaX Power zwracał uwagę, że magazyn nie powinien działać na ślepo. Coraz większe znaczenie mają realne dane: ceny energii, taryfa dystrybucyjna, prognoza pogody, nasłonecznienie, profil zużycia domu oraz urządzenia, z którymi magazyn współpracuje.
Najłatwiej, gdy falownik i magazyn mówią tym samym językiem
Najprostszy scenariusz to magazyn energii i falownik od jednego producenta. Wtedy urządzenia są od początku przygotowane do współpracy, konfiguracja jest prostsza, a ryzyko problemów komunikacyjnych niższe. Ekspert z firmy SolaX Power wskazywał, że w takim układzie instalator i użytkownik mają bardziej przejrzysty system, którym można zarządzać narzędziami producenta albo zewnętrznym systemem zarządzania energią.
Nie oznacza to, że inne konfiguracje są niemożliwe. Oznacza raczej, że im więcej urządzeń różnych producentów, tym większe znaczenie ma poprawna integracja, komunikacja, aktualizacje oprogramowania i kompetencje instalatora. Magazyn energii nie jest już tylko dodatkowym pudełkiem przy ścianie. Jest elementem domowego systemu energetycznego.
EMS, czyli mózg całej instalacji
System EMS powinien decydować, kiedy magazyn ładować, kiedy go rozładowywać, kiedy zasilać dom, kiedy sprzedać energię, a kiedy zachować ją na później. To szczególnie ważne przy taryfach dynamicznych i większej zmienności cen energii.
“Na pewno istotną kwestią jest dostęp do realnych danych. Mam na myśli konkretnie ceny energii elektrycznej, najlepiej oparte na rynkowej cenie energii i uwzględniające taryfę dystrybucyjną użytkownika. Bardzo dobrze, jeżeli taki EMS ma też dostęp do prognozy pogody i prognozy nasłonecznienia, bo wtedy jesteśmy w stanie dokładniej przewidzieć produkcję z fotowoltaiki” – wyjaśnia Piotr Cyrwus z SolaX Power.
To dobrze pokazuje, po co magazynowi prognoza pogody. Jeśli system wie, że kolejnego dnia produkcja z PV będzie niska, nie musi rozładowywać magazynu wieczorem tylko dlatego, że chwilowo cena energii jest atrakcyjna. Może zachować część pojemności na poranek albo na godziny, w których energia będzie droższa. Optymalizacja nie polega więc na reagowaniu na jedną zmienną, ale na łączeniu wielu sygnałów.
Ekspert w trakcie Forum GLOBENERGIA mówił także o rozwiązaniach opartych na lokalnym modelu sztucznej inteligencji, które mogą sterować falownikiem, magazynem, ładowarką EV, pompą ciepła i urządzeniami domowymi. Chodzi o to, aby system nie wymagał od użytkownika codziennego ręcznego ustawiania strategii pracy.
Plug and play tylko do pewnego momentu
Część domowych magazynów energii rzeczywiście jest projektowana tak, aby montaż był możliwie prosty. Systemy all-in-one albo rozwiązania modułowe ograniczają liczbę połączeń wykonywanych ręcznie i zmniejszają ryzyko błędu. Ale nie każdy magazyn wygląda tak samo.
“Są na rynku systemy all-in-one, składane jak wieża jeden do drugiego, i tutaj ciężko o błąd instalacyjny po stronie połączenia magazynu energii z falownikiem. W przypadku systemów niskonapięciowych instalator ma więcej do roboty: musi przygotować przewody, konektory, czasami szyny zbiorcze i zabezpieczenia. W związku z tym, że ma więcej pracy do wykonania, łatwiej jest o popełnienie błędu montażowego” – tłumaczy Piotr Cyrwus.
W domowych magazynach energii określenia niskonapięciowy i wysokonapięciowy nie oznaczają tego samego, co w zawodowej energetyce. Niskonapięciowe systemy bateryjne pracują zwykle w zakresie kilkudziesięciu woltów, a wyższe zakresy w branży domowych magazynów są określane jako wysokonapięciowe. Dla użytkownika najważniejsze jest jednak nie samo nazewnictwo, ale to, czy instalacja została wykonana zgodnie z dokumentacją, zabezpieczeniami i wymaganiami producenta.
Certyfikaty i bezpieczeństwo
Wątek bezpieczeństwa będzie coraz ważniejszy, bo magazyny energii trafiają do garaży, kotłowni, pomieszczeń technicznych i domów jednorodzinnych. Ekspert zwracał uwagę, że Polska nie ma szczególnie restrykcyjnego systemu certyfikacji magazynów energii. Minimum to CE i karta bezpieczeństwa, ale rozsądny inwestor powinien patrzeć szerzej: na dokumentację techniczną, certyfikaty zagraniczne, wymagania montażowe i warunki gwarancji. To szczególnie ważne przy zakupie urządzeń wyłącznie pod dotację albo po najniższej cenie. Magazyn energii ma pracować przez lata, a nie tylko dobrze wyglądać w formularzu wniosku.
“Duża część magazynów energii sprzedawanych w Polsce posiada stopień szczelności IP20. W takim przypadku należy zachować szczególną ostrożność, bo nie nadają się ode do montażu w miejscach nieogrzewanych, narażonych na wilgoć, brud i zapylenie. SolaX oferuje magazyny energii ze szczelnością od IP55 do IP66, z ogrzewaniem, przeznaczone do pracy w każdych warunkach” – dodaje Piotr Cyrwus.
Bezobsługowy, ale czy możemy o nim zapomnieć?
Domowe magazyny energii są projektowane jako urządzenia zasadniczo bezobsługowe. Nie oznacza to jednak, że można o nich całkowicie zapomnieć. Powinny być kontrolowane razem z instalacją elektryczną budynku. Inaczej wygląda sytuacja w magazynach komercyjnych i przemysłowych, gdzie skala mocy, odpowiedzialności i ryzyka finansowego jest znacznie większa.
Piotr Cyrwus wskazywał, że pierwsze magazyny LFP SolaX pracują w Polsce od 2019 r., a ich degradacja przebiega zgodnie z założeniami. Producent deklaruje gwarancję utrzymania 70% początkowej pojemności po 10 latach. Rynek magazynów energii dojrzewa. Jeszcze niedawno główne pytanie brzmiało: czy warto mieć baterię? Dziś coraz ważniejsze jest inne: kto ją zamontuje, jak ją skonfiguruje i czy system będzie wiedział, kiedy energia jest naprawdę najbardziej potrzebna. Poniżej przedstawiamy zdjęcia magazynów, które pracują już kilka lat.


Opracowanie własne na podstawie Forum GLOBENERGIA.










