Największy magazyn energii w Polsce i protest mieszkańców. Czy strach jest uzasadniony?

Największy w Polsce magazyn energii ma stanąć tuż obok domów mieszkańców Myślachowic – i choć inwestor zapewnia o pełnym bezpieczeństwie, lokalna społeczność mówi stanowcze NIE. Co naprawdę stoi za tym sprzeciwem i dlaczego odpowiedzi urzędników mogą zmienić sposób patrzenia na całą sprawę?

- Największy w Polsce magazyn energii o mocy 133 MW ma powstać w Myślachowicach. Inwestor zapewnia o bezpieczeństwie, ale mieszkańcy wyrażają stanowczy sprzeciw.
- Urzędnicy i instytucje środowiskowe nie dopatrzyli się zagrożeń i nie widzą potrzeby pełnej oceny oddziaływania na środowisko. Z drugiej strony jednak brak dialogu z lokalną społecznością stał się źródłem narastających obaw.
- Kontrowersje wokół ryzyka pożarowego, militarnego i korzyści dla gminy pokazują, jak niewiedza i niejasna komunikacja potrafią eskalować nieufność wobec nowej technologii magazynowania energii.
Spółka DRI, należąca do grupy DTEK ukraińskiego miliardera Rinata Achmetowa, wspólnie z amerykańską Fluence Energy planuje wybudować największy w Polsce elektrochemiczny magazyn energii. Ten imponujący obiekt o mocy 133 MW ma ruszyć już w 2027 roku. DRI podzieliła się z nami kulisami inwestycji oraz wyjaśniła, skąd biorą się obawy mieszkańców, którzy z rezerwą patrzą na powstanie tak dużego magazynu energii tuż obok swoich domów. Zapytaliśmy również o stanowisko Urzędu Miasta w Trzebini – odpowiedzi urzędników rzucają na sprawę zupełnie nowe światło. Jak wygląda ta historia z ich perspektywy? I czy rzeczywiście magazyn energii jest tak straszny, jak go malują? Zapraszamy do lektury.
Tło konfliktu i budowy wielkiego magazynu energii
Zacznijmy od najważniejszego, bo wielu z was mogło jeszcze nie słyszeć o tej inwestycji. W Myślachowicach powstać ma wielkoskalowy magazyn energii oparty na bateriach (BESS) o imponujących parametrach: 133 MW mocy zainstalowanej i 622 MWh pojemności energetycznej. Jak każdy tego typu magazyn energii ma przede wszystkim pełnić rolę stabilizatora polskiej sieci elektroenergetycznej oraz stanowić zaplecze bezpieczeństwa – szczególnie dla kluczowych obiektów infrastruktury, takich jak szpitale czy remizy strażackie – w momentach przerw w dostawie prądu. W jaki sposób wybrano miejsce pod inwestycję?
“Lokalizacja w Myślachowicach ma kilka kluczowych zalet. Miejsce to zostało specjalnie wybrane tak, aby strefa budowy znajdowała się w pobliżu strefy przemysłowej i nie miała negatywnego wpływu na budynki mieszkalne ani lokalną infrastrukturę. Ponadto to lokalizacja umożliwia poprowadzenie trasy kabli wzdłuż drogi leśnej, co pozwala zminimalizować utrudnienia dla mieszkańców podczas budowy” – tłumaczy dla naszej redakcji zespół DRI.
DRI podkreśla, że przedsięwzięcie jest odpowiedzią na realne, techniczne potrzeby zidentyfikowane przez Polskie Sieci Energetyczne (PSE). Magazyn ma pomóc w utrzymaniu równowagi w systemie, ułatwić integrację odnawialnych źródeł energii poprzez przechowywanie ich nadwyżek, a także wzmocnić krajową niezależność i szeroko rozumiane bezpieczeństwo energetyczne. Z pozoru wszystko brzmi pięknie dopóki nie zapytamy mieszkańców.
Czego obawiają się mieszkańcy? Jest aż 6 powodów
Na zebranie sołeckie w Myślachowicach, które odbyło się 3 listopada, przyszło ponad 200 mieszkańców – frekwencja niespotykana tu od lat. Temat był jeden: zaplanowana budowa magazynów energii firmy DRI przy ul. Płockiej. Wynik dyskusji okazał się jednoznaczny: wieś mówi NIE. I choć sala wypełniła się po brzegi, nie pojawił się żaden przedstawiciel gminy. My jednak dotarliśmy do odpowiedzi, która powinna była zostać przedstawiona mieszkańcom znacznie wcześniej. Co zatem wzbudza największy sprzeciw społeczności Myślachowic?
- obawy przed nieznaną technologią i jej wpływem na zdrowie oraz środowisko,
- ryzyko pożaru w bezpośrednim sąsiedztwie lasów, domów i zakładów pracy,
- potencjalne zniszczenia lokalnych dróg przez ciężki sprzęt,
- troska o przyrodę i ekosystem potoku Kozibród,
- lęk przed ryzykiem militarnym – obawa, że obiekt może stać się celem ataku,
- brak jasnych informacji o korzyściach finansowych dla gminy i brak lokalnych profitów dla mieszkańców.
W efekcie, mimo wcześniejszych wyjaśnień ze strony inwestora, mieszkańcy jednoznacznie sprzeciwili się powstaniu magazynu energii. W dalszej części artykułu postaramy się odpowiedzieć na wszystkie najczęściej pojawiające się wątpliwości. Najpierw jednak sprawdzamy, jak Spółka DRI tłumaczy fakt, że wśród mieszkańców narastają głosy sprzeciwu.
“Magazynowanie energii w bateriach to nowa technologia na terenie Polski, a zatem brak wiedzy na temat jej zalet i działania może prowadzić do zrozumiałych wątpliwości. Nawiązaliśmy dialog z lokalną społecznością, aby wyjaśnić działanie tej technologii, omówić kwestie bezpieczeństwa jego korzyści, zarówno dla mieszkańców, jak i krajowej sieci energetycznej. Pozostajemy gotowi do udzielania odpowiedzi na wszelkie pytania dotyczące projektu” – informuje spółka DRI.
Dlaczego nie było konsultacji społecznych? Czy taka inwestycja stwarza zagrożenie?
Zacznijmy walkę z pierwszymi czterema wątpliwościami, czyli tymi środowiskowo-społecznymi. Rzeczniczka Urzędu Miasta w Trzebini, Anna Jarguz, poinformowała naszą redakcję, że podczas tzw. „screeningu” – czyli wstępnej weryfikacji, czy konieczne jest przeprowadzenie pełnej oceny oddziaływania na środowisko – Gmina zwróciła się o opinię do wszystkich właściwych instytucji. Wśród nich znalazły się: Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie, Dyrektor Zarządu Zlewni w Katowicach Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie oraz Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Chrzanowie.
“Wszystkie trzy organy jednoznacznie stwierdziły brak potrzeby przeprowadzania oceny oddziaływania na środowisko, uznając, że planowana inwestycja nie stwarza zagrożenia dla ludzi ani środowiska. W takiej sytuacji, zgodnie z obowiązującymi przepisami, nie przeprowadza się konsultacji społecznych” – informuje Anna Jarguz z Urzędu Miasta w Trzebini.
Z otrzymanych informacji wynika jednoznacznie, że instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo środowiskowe i sanitarne nie stwierdziły ryzyka, które uzasadniałoby konieczność przeprowadzenia pełnej oceny oddziaływania na środowisko. Wszystkie organy zgodnie uznały, że planowany magazyn energii nie stanowi zagrożenia ani dla ludzi, ani dla otoczenia.
Samorządowi należy oddać, że dopełnił procedur i wykazał się starannością w działaniach administracyjnych. Jednak tym, czego z pewnością zabrakło, był dialog z mieszkańcami. I to właśnie on stał się paliwem dla narastających obaw. W tym miejscu warto odnieść się do dwóch ostatnich wątpliwości zgłaszanych przez lokalną społeczność.
Zagrożenie w trakcie konfliktu zbrojnego – czy obawy są uzasadnione?
Wśród mieszkańców pojawia się lęk przed ryzykiem militarnym, wynikający z przekonania, że duży obiekt energetyczny mógłby stać się potencjalnym celem ataku. W obecnej sytuacji geopolitycznej takie obawy są zrozumiałe, jednak warto podkreślić, że magazyny energii nie są infrastrukturą o strategicznym znaczeniu militarnym. Ich rolą jest stabilizacja pracy systemu elektroenergetycznego, a tego typu instalacje nie znajdują się na listach celów priorytetowych w działaniach militarnych.
Konstrukcja, lokalizacja ani funkcja magazynu energii nie zwiększają poziomu ryzyka dla okolicznych mieszkańców. Z punktu widzenia strategii wojskowej takie obiekty nie są postrzegane jako kluczowe. Nawet argument, że magazyn energii mógłby stać się celem, bo pozwala na utrzymanie zasilania w warunkach kryzysowych, jest mało przekonujący – znacznie łatwiej i „skuteczniej” dla agresora byłoby zaatakować duże jednostki wytwórcze lub sieci przesyłowe niż stosunkowo niewielki magazyn energii. Ryzyko tego typu scenariusza jest więc bardzo niskie.
- Zobacz również: Montaż modułowych magazynów energii – co warto wiedzieć?
Magazyn energii bez realnych korzyści dla mieszkańców?
Kolejną ważną obawą mieszkańców jest brak jasnych i konkretnych informacji o tym, jakie realne korzyści finansowe inwestycja przyniesie samej gminie oraz czy lokalna społeczność odczuje jakiekolwiek bezpośrednie zyski. To naturalne, że mieszkańcy chcą wiedzieć, jakie będą wpływy z podatków i czy trafią one do budżetu Trzebini, aby można je było przeznaczyć na lokalne potrzeby – od modernizacji dróg, przez wsparcie szkół, po rozwój infrastruktury społecznej.
Warto jednak podkreślić, że tego typu inwestycje mają przede wszystkim znaczenie w szerszej, ogólnokrajowej czy wręcz globalnej perspektywie energetycznej. Ich głównym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa i stabilności systemu elektroenergetycznego jako całości. Oznacza to, że choć inwestycja jest ważna z punktu widzenia polityki energetycznej, lokalne korzyści finansowe mogą być stosunkowo ograniczone. Gmina zyska pewne wpływy podatkowe, ale nie będą one proporcjonalne do skali i znaczenia inwestycji w kontekście krajowym. Brak jasnej komunikacji w tej kwestii pogłębia zrozumiały sceptycyzm mieszkańców, którzy oczekują rzetelnej i transparentnej informacji o rzeczywistym zakresie lokalnych korzyści.
Sprawa magazynu energii w Myślachowicach pokazuje, jak szybko brak jasnej komunikacji może przerodzić się w społeczne napięcia, nawet wtedy, gdy instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo nie dostrzegają zagrożeń. Przed inwestorem i samorządem stoi dziś wyzwanie odbudowania zaufania mieszkańców i wyjaśnienia, dlaczego tego typu instalacje są ważne dla stabilności całej sieci energetycznej. To rozmowa, której nie da się już pominąć, jeśli projekt ma mieć realną szansę na akceptację.
Opracowanie własne.
Źródło o spotkaniu mieszkańców wsi Myślachowice: przelom.pl
Polecane
Czy magazyn energii jest bezpieczny? Sprawdzamy, co mówią eksperci

Jakie magazyny energii są najpopularniejsze w Polsce? Czy są bezpieczne? Pytamy ekspertów









