Największy pożeracz ropy w Unii Europejskiej – gdzie wykorzystujemy jej najwięcej? Uzależnienie ma się dobrze

Uzależnienie Unii Europejskiej od ropy naftowej to nie tylko kwestia cen paliw i sytuacji geopolitycznej. Kluczowe znaczenie ma to, gdzie faktycznie trafia każda baryłka surowca i które sektory napędzają jej zużycie. Dane pokazują jasno, że prawdziwa walka o ograniczenie ropy rozgrywa się przede wszystkim na drogach.

Uzależnienie Unii Europejskiej od ropy naftowej to nie tylko kwestia cen paliw i sytuacji geopolitycznej. Kluczowe znaczenie ma to, gdzie faktycznie trafia każda baryłka surowca i które sektory napędzają jej zużycie. Dane pokazują jasno, że prawdziwa walka o ograniczenie ropy rozgrywa się przede wszystkim na drogach.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Uzależnienie Unii Europejskiej od ropy naftowej to nie tylko kwestia cen paliw i sytuacji geopolitycznej. Kluczowe znaczenie ma to, gdzie faktycznie trafia każda baryłka surowca i które sektory napędzają jej zużycie. Dane pokazują jasno, że prawdziwa walka o ograniczenie ropy rozgrywa się przede wszystkim na drogach.
  • Aż 48% całkowitego zużycia ropy w Unii Europejskiej przypada na samochody osobowe, ciężarówki i transport kołowy. To właśnie ten sektor ma największy wpływ na uzależnienie od paliw kopalnych i jednocześnie największy potencjał do redukcji.
  • Przemysł petrochemiczny odpowiada za 14% wykorzystania ropy, głównie w produkcji tworzyw sztucznych i chemii. Ograniczenie zużycia w tym obszarze jest trudniejsze, ponieważ wymaga zmian w całych łańcuchach dostaw i technologii produkcji.
  • Transport lotniczy i morski oraz ogrzewanie budynków nadal w dużym stopniu opierają się na ropie. Choć rozwijane są alternatywy, takie jak biopaliwa (SAF) czy amoniak, ich wdrożenie na szeroką skalę wciąż napotyka bariery technologiczne i ekonomiczne.

Prawie połowę ropy spalamy na drogach

Kiedy mówimy o uzależnieniu Unii Europejskiej od ropy naftowej, najczęściej myślimy o stacjach benzynowych, cenach paliw i kolejnych napięciach na światowych rynkach. Większość ropy naftowej w UE pochodzi z importu, a zużywamy jej 10,5 mln baryłek dziennie. Z czego 10,3 mln to import! Uzależnienie ma się więc dobrze.

Patrząc na strukturę zużycia ropy naftowej, widzimy coś znacznie ważniejszego. Ropa nie znika tylko w bakach naszych samochodów, ale zasila wiele sektorów gospodarki. I to często kluczowych. Jednocześnie widać bardzo wyraźnie, że jeden obszar dominuje nad wszystkimi pozostałymi i to właśnie on powinien być dziś w centrum debaty o ograniczaniu zużycia ropy.

Największym odbiorcą ropy pozostaje transport drogowy, który odpowiada aż za 48% całego zużycia. To oznacza, że niemal co druga baryłka ropy trafia ostatecznie na drogi, do samochodów osobowych, ciężarówek i szeroko rozumianego transportu kołowego. Właśnie tutaj znajduje się zarówno największa słabość obecnego systemu, jak i największa przestrzeń do zmian, bo żaden inny sektor nie ma dziś tak dużego udziału w całym rachunku za uzależnienie od paliw kopalnych.

Nie tylko auta. Ropa nadal siedzi głęboko w gospodarce

Na drugim miejscu znajduje się przemysł petrochemiczny na cele nieenergetyczne z udziałem 14%. Ropa jest ważnym surowcem dla tworzyw sztucznych, chemii i całego szeregu produktów, które otaczają nas na co dzień. W tym obszarze szybkie zastąpienie ropy jest dużo trudniejsze, bo nie chodzi wyłącznie o zmianę napędu, ale o przebudowę całych łańcuchów produkcji.

Kolejne miejsca zajmują ogrzewanie budynków w sektorze bytowym z wynikiem 11% oraz lotnictwo i transport morski po 9% każdy. Część zużycia ropy da się ograniczać relatywnie szybciej, a część znacznie wolniej. Ogrzewanie budynków można stopniowo wypierać przez elektryfikację i nowoczesne źródła ciepła, ale w lotnictwie czy żegludze alternatywy nadal rozwijają się dużo wolniej. Choć alternatywy są dostępne. Przykładowo biopaliwa lotnicze (SAF), amoniak czy atom dla statków. To wszystko jednak albo nie spina się finansowo, albo dopiero się rozwija.

Gdzie jeszcze wykorzystujemy ropę naftową?

Na końcu wykresu widzimy jeszcze przemysł na cele energetyczne z udziałem 5% oraz rolnictwo z udziałem 4%. To nie są małe liczby, ale też nie one decydują o całości obrazu. Najważniejszy wniosek pozostaje prosty. Jeśli chcemy realnie zmniejszać zależność od ropy, musimy zacząć od transportu drogowego, bo to on pochłania prawie połowę całego zużycia.

Nie każda baryłka ropy jest dziś równie łatwa do zastąpienia, ale też nie wszędzie wysiłek przyniesie taki sam efekt. Największa gra toczy się na drogach i to właśnie tam rozstrzygnie się, czy Unia Europejska rzeczywiście zacznie ograniczać swoje uzależnienie od ropy, czy tylko będzie zmieniać kierunek dostaw, zostawiając ten sam problem na później.

Opracowano na podstawie Energetycznego Talk Show redakcji GLOBENERGIA

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia