Net-billing – jak nie stracić na ujemnych cenach energii

Wyrażenie „ujemne ceny”, chociaż w pierwszym momencie może brzmieć nieintuicyjnie, to jednak opisuje coraz częstsze na rynku energii zjawisko. W godzinach, w których produkcja energii jest bardzo duża, a popyt niewielki (na przykład w słoneczne przedpołudnia, kiedy panują idealne warunki dla fotowoltaiki) ceny na giełdzie energii elektrycznej są niskie – czasem nawet spadają poniżej zera. Niedługo prosumenci w net-billingu będą rozliczać się w oparciu o ceny energii w danej godzinie. Jak zabezpieczyć się przed koniecznością dopłacania do produkcji ze swojej mikroinstalacji?

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Podziel się

  • Prawo przewiduje dla prosumentów ochronę przed cenami ujemnymi na rynku.
  • Możliwe będzie rozliczanie po cenie zerowej lub odłączenie instalacji.
  • W określonych sytuacjach sprzeciw wobec odłączenia może skutkować rozliczaniem według cen rynkowych, także ujemnych.

Jak wyjaśnia nam ekspert – starszy prawnik z kancelarii Rödl & Partner Jakub Plebański – prosumenci w net-meteringu nie muszą martwić się cenami ujemnymi, bo rozliczają się w sposób ilościowy. Dla osób w net-billingu również na razie dużego zagrożenia nie ma – do końca czerwca obowiązują ich ceny miesięczne, które tylko nieznacznie zmieniają się pod wpływem chwilowych ujemnych wartości. Sytuacja zmieni się w drugiej połowie roku – wtedy rozliczenia będą uwzględniały ceny godzinowe. Jak się przed nimi chronić?

Więcej o ujemnych cenach w obecnych systemach rozliczania przeczytasz tutaj.

Korzystne zero

W porównaniu do konieczności dopłacania do tej części energii wyprodukowanej w mikroinstalacji fotowoltaicznej, którą oddajemy do sieci – pozbywanie się jej za darmo brzmi jak korzystna opcja. Takie założenie przyjęli twórcy ustawy OZE.

Ustawodawca przewidział regułę ograniczania strat przez prosumentów. Zgodnie z art. 4b ust. 2 pkt 2 ustawy OZE ujemne ceny energii elektrycznej wprowadzanej do sieci dystrybucyjnej będą automatycznie zastępowane wartością zero. Oznacza to, że w okresie występowania cen ujemnych najbardziej opłacalne dla prosumentów będzie zwiększenie własnego zużycia energii, tak aby zminimalizować część oddawaną do sieci” – tłumaczy Jakub Plebański. 

Przed cenami ujemnymi można zabezpieczyć się również w inny sposób, odłączając mikroinstalację od sieci w czasie ujemnych cen. Przyniesie to podobny efekt ekonomiczny – wytworzona energia elektryczna zmarnuje się, a więc nie przyniesie nam oszczędności. 

Prosument energii odnawialnej może upoważnić sprzedawcę w umowie kompleksowej albo w umowie sprzedaży do wyłączania mikroinstalacji lub ograniczania ilości wytwarzanej energii elektrycznej z mikroinstalacji, tak by nie następowało wprowadzanie tej energii do sieci dystrybucyjnej elektroenergetycznej w okresie, gdy cena energii elektrycznej jest ujemna” – wyjaśnia prawnik. 

Takie rozwiązanie wymaga jednak wyposażenia instalacji w odpowiednie urządzenia, które będą umożliwiały sprzedawcy zdalne odłączenie instalacji. Niestety, część kosztów prosument będzie musiał pokryć z własnej kieszeni.

Co znaczące, prosument zobowiązany jest do pokrycia połowy kosztu zakupu urządzeń służących do sterowania mikroinstalacją w zakresie jej wyłączania lub ograniczania ilości wytwarzanej w niej energii elektrycznej, przy czym koszt ich montażu pokrywany jest przez sprzedawcę zobowiązanego” – mówi Jakub Plebański. 

Kiedy będziemy dopłacać

Co ważne, ceny ujemne mogą w niektórych przypadkach nie zostać wyzerowane. Wtedy prosument będzie zmuszony dopłacać.

„Warto zwrócić uwagę, że z inicjatywą wprowadzenia postanowień dotyczących ograniczenia wytwarzania energii z mikroinstalacji w momencie występowania cen ujemnych może wystąpić również sprzedawca zobowiązany, odbierający energię od prosumentów. W przypadku gdy prosument odmówi wprowadzenia takich postanowień, sprzedawca zobowiązany jest uprawniony do rozliczenia wytworzonej energii bez uwzględniania reguły zastępowania ujemnej ceny energii wartością równą zero” – zaznacza specjalista. 

Zgodnie z przepisami, operatorzy systemów dystrybucyjnych i elektroenergetycznych przekazują regulatorowi dane dotyczące sprzedawców energii, którzy odnotowują największe wolumeny sprzedaży odbiorcom końcowym. Następnie Prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE) wyznacza sprzedawcę zobowiązanego dla obszarów danych operatorów. 

Sprzedawca zobowiązany ma szereg obowiązków, w tym zakup energii odnawialnej z instalacji OZE o mocy mniejszej niż 500 kW, rozliczanych zarówno w systemie aukcyjnym, jak i w systemie taryfy gwarantowanej (FIT). Sprzedawcy zobowiązani są także do dokonywania rozliczeń ilości energii elektrycznej wprowadzonej do sieci i pobranej z sieci przez prosumentów.

Jeśli więc sprzedawca zobowiązany, znajdujący się na liście URE, podejmie decyzję o odłączeniu naszej instalacji od sieci – lepiej nie protestować. Jeśli to zrobimy, możemy być zmuszeni do dopłacenia do produkowanego prądu.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia