Na rynku fotowoltaicznym pojawiły się oferty dedykowane dla prosumentów, w których właściciele instalacji fotowoltaicznych po podpisaniu specjalnej umowy, będą mieli możliwość odebrania nie 80 proc., a 100 proc. energii wyprodukowanej w swojej instalacji. W lutym informowaliśmy, że dwie duże firmy ruszają z ofertą, w której prosumenci zamiast w stosunku 1:0,8 lub 1:0,7 będą mogli rozliczać się w stosunku 1:1 – jedna z firm już oferuje takie rozwiązanie, a druga czeka na zgodę UOKiK-u. Oferty przeanalizowaliśmy i spytaliśmy o opinię także ekspertów. Tym razem o stanowisko dotyczące potrzeby zmiany systemu wsparcia dla prosumentów poprosiliśmy Urząd Regulacji Energetyki oraz wybrane firmy.

URE: Mechanizm opustów miał swoje uzasadnienie, gdy w systemie było niewiele mikroinstalacji OZE

W odpowiedzi na pytania GLOBEnergia.pl URE przypomina, że system opustów został wprowadzony jako jeden z elementów wsparcia rozwoju prosumenckich instalacji OZE. W uproszczeniu, jest to mechanizm, który jest substytutem magazynu energii. Przy czym nie jest to fizyczne urządzenie, tylko wirtualne narzędzie. W konsekwencji system opustów to rozwiązanie typowo handlowe, w którym odbiorca niebędący w stanie skonsumować na miejscu i w danej chwili całej wyprodukowanej przez siebie energii, ma prawo odebrać ją z systemu w innym terminie na zasadzie opustu. Jest to zatem mechanizm sprowadzający się do wirtualnego magazynowania energii. Przy tym nie jest to darmowy mechanizm, bo za to magazynowanie energii prosument płaci oddając, w zależności od mocy posiadanej instalacji, 20 proc. lub 30 proc. wartości wprowadzonej do systemu energii.

Z drugiej strony prosumentem jest odbiorca, który produkuje energię na własne potrzeby. A zatem wytwarzanie ma służyć zaspokojeniu własnych potrzeb – wskazuje URE. Idea prosumeryzmu sprowadza się do zużywania produkowanej przez siebie energii na miejscu, bez konieczności wprowadzania tej energii do systemu elektroenergetycznego, bądź też minimalizacji negatywnego oddziaływania na system elektroenergetyczny jako całość. Kluczem do osiągnięcia tego celu jest odpowiednie zarządzanie energią, a nie tylko jej wyprodukowanie.

– W tym kontekście mechanizm opustów miał swoje uzasadnienie, gdy w systemie było niewiele mikroinstalacji OZE, a w konsekwencji istniała potrzeba silnego pobudzenia ich rozwoju. Mechanizm opustu w rzeczywistości to wirtualny magazyn energii za niewielką opłatą. Wraz z pozostałymi mechanizmami wsparcia, takimi jak pokrycie części nakładów inwestycyjnych oraz ulgi podatkowe, przyczynił się do bardzo dynamicznego rozwoju prosumenckich mikroinstalacji OZE. Obrazuje to nasz ostatni raport nt. rozwoju mikroinstalacji (w tym prosumenckich) – odpowiada Agnieszka Głośniewska, rzecznik prasowy URE.

Dodaje, że mechanizm opustów, działający w sposób niekontrolowany, a szczególnie w systemie z bardzo dużą liczbą fotowoltaicznych mikroinstalacji OZE, ma jednak swoje wady.

– Wynikają one z faktu, że przy braku odpowiedniego zarządzania energią przez prosumenta, występuje bardzo duża zmienność pomiędzy energią wprowadzoną i pobraną z sieci zarówno w cyklu dobowym, jak i w cyklu sezonowym. To z kolei powoduje konieczność utrzymywania w systemie elektroenergetycznym coraz większych rezerw mocy, obecnie najczęściej wytwórczych, które są wykorzystywane w relatywnie krótkim czasie, tym samym są kosztowne. Dochodzą do tego koszty bezpiecznej pracy sieci, jak również koszty sprzedawców zobowiązanych. Koszty funkcjonowania tego mechanizmu są socjalizowane, ale w największej mierze pośród odbiorców, którzy prosumentami nie są – wyjaśnia rzecznik

W konsekwencji mechanizm opustów, bez odpowiednio zaprojektowanych ram regulacyjnych, promuje niewłaściwe zachowania, których największym beneficjentem są prosumenci, a płatnikiem odbiorcy, którzy nie są prosumentami – stwierdza Głośniewska. Tym samym, w ocenie regulatora, powinny być promowane rozwiązania, które motywują w jak największym stopniu do wykorzystania energii elektrycznej w miejscu jej wytworzenia, bądź też do korzystania z systemu elektroenergetycznego w sposób, który nie generuje nadmiernych kosztów. Na problem ten m.in. zwracali uwagę europejscy regulatorzy zrzeszeni w Radzie Europejskich Regulatorów Energii (CEER) w stanowisku opublikowanym z 2017 r. Przedstawiciela URE podsumowuje, iż kluczem do sukcesu jest zatem odpowiednie zarządzanie wytworzoną energią elektryczną w oparciu o różne rozwiązania techniczne, w tym fizyczne magazyny energii.

Bison Energy: Rynek i technologia są już w innym miejscu

Tomasz Pijarczyk członek zarządu, Bison Energy Sp. z o.o w komentarzu dla GLOBEnergia.pl mówi, iż mało kto pamięta, że przez moment w Polsce była ustawa z taryfami gwarantowanymi, które jeszcze przed wejściem w życie zostały zastąpione obecną formą polskiego net-meteringu. –  Już w 2016 r. proponowaliśmy wariant rozliczeń 1:1, utrzymując argumentację, że 1 kWh energii ze słońca nie jest w niczym gorsza od 1 kWh energii wytworzonej z węgla – podkreśla.

– Niestety silne lobby operatorów sieci dystrybucyjnych pod pretekstem kosztów utrzymania sieci ograniczyło bilansowanie do niższych wartości. Jak się szybko okazało samo bilansowanie nie nadało rynkowi wystarczającej dynamiki rozwoju, stąd rząd wprowadził program „Mój prąd”, który obniżył okresy zwrotu z inwestycji dla osób fizycznych o kilka lat, poprawiając atrakcyjność domowej fotowoltaiki – komentuje Pijarczyk.

Przedstawiciel dodaje, że obecnie rynek, jak i sama technologia są w znacznie innymi miejscu. Energetyka prosumencka zakorzeniła się już w naszym społeczeństwie. Z punktu widzenia dalszego funkcjonowania prosumentów – odejście od programów wsparcia oraz zmiana systemu opustów na 1:1, na pewno ustabilizowałaby rynek długoterminowo. Jako branża nie jesteśmy jednak przekonani, czy taki jest cel rządu. Operatorzy sieci dystrybucyjnej sygnalizują coraz mocniej, że nie radzą sobie z rozwojem mikroinstalacji, długoletnie zaniedbania w modernizacji sieci uderzają teraz w nich ze zdwojoną siłą. Z jednej strony chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom celu OZE, rynek prosumencki powinien być dalej wspierany do rozwoju, z drugiej strony zaś za tym rozwojem musi iść inteligentne i nowoczesne zarządzanie całą siecią dystrybucyjną.

Pijarczyk wyjaśnia, że rząd musi podjąć teraz decyzję, jakimi kanałami te środki będą przekazywane, czy bezpośrednio od obywateli – tu wymagane są lepsze przepisy, jak bilansowanie 1:1, czy pośrednio przez takie jednostki jak Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – tu wymagane są kolejne programy wsparcia typu „Mój prąd”.

PV Technik: 1:1 bardziej opłacalne dla inwestorów

Ilona Staciwa z PV Technik wskazała, że zdaniem firmy opust 1:1 z ekonomicznego punktu widzenia byłby bardziej opłacalny dla inwestorów, co na pewno pomogłoby w zwiększeniu wartości zainstalowanych systemów fotowoltaicznych.

– Pytanie czy zakłady energetyczne są gotowe na oddanie 20 proc. i 30 proc. od tak za darmo z nadwyżki energii elektrycznej produkowanej przez system fotowoltaiczny – zastanawia się Staciwa.

Edison Energia: Każda zmiana w tym systemie powinna być starannie przemyślana

Bartosz Majewski, Członek Zarządu ds. Operacyjnych Edison Energia, podkreśla w komentarzu dla GLOBEnergia.pl. że net metering jest fundamentem opłacalności inwestycji w fotowoltaikę w Polsce. Pozwolił na skrócenie okresu zwrotu inwestycji z kilkunastu do poniżej 10 lat. Jak wskazuje, dzieje się tak, ponieważ aż 80-90 proc. energii z instalacji fotowoltaicznej jest produkowanej w okresach, gdy nie jesteśmy w stanie jej w całości skonsumować, będąc np. w pracy.

– Net metering obok zielonych certyfikatów i taryf gwarantowanych (tzw. feed-in tariffs) jest jednym z najpopularniejszych mechanizmów wspierania OZE. Na przykład w USA jest wdrożony aż w 39 z 50 stanów – dodaje Bartosz Majewski.

Z kolei Kamil Sankowski, Członek Zarządu ds. Sprzedaży Edison Energia, wskazuje, iż net metering ma znacznie większe znaczenie dla rozwoju fotowoltaiki w Polsce niż ulga termomodernizacyjna czy program Mój Prąd. Dlatego każda zmiana w tym systemie powinna być starannie przemyślana. Jak zauważa, niewłaściwie przygotowane ograniczenie net meteringu dodanie wsparcia dla magazynów energii może się okazać ryzykowne, gdyż gospodarstwa domowe wyposażone we własne magazyny energii mogą radykalnie zmniejszyć korzystanie z sieci dystrybucyjnej, a to z kolei zmniejszyłoby przychody OSD.

Szymański: Marketingowo wygląda to dobrze, ale finansowo może być różnie

Bogdan Szymański, prezes Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej Polska PV, tłumaczy, że proponowane dotychczas propozycje marketingowo wyglądają dobrze, ale finansowo może być różnie.

-Rozliczenie prosumentów w opuście generuje stratę dla spółek obrotu przy opuście 1:0,8, dlatego proponując klientowi opust 1:1 strata będzie się dodatkowo powiększać. Ten koszt ktoś musi pokryć. W części może być on finansowany z obniżenia marży wykonawcy, ale w dużej części zapewne zostanie on przerzucony na klienta w wyższej cenie instalacji. Podobny mechanizm często jest stosowany w ratach 0 proc., gdzie koszt kredytu pokrywa sprzedawca z zysku ze sprzedaży, o który powiększa marżę na sprzedawanych towarach i usługach – komentuje prezes SBF Polska PV.

Ekspert wskazuje, że korzyść dla klienta z tytułu rozliczenia 1:1 jest znacznie mniejsza niż koszty jakie musi ponieść sprzedawca energii. Dlatego pierwsze oferty jakie pojawiają się na rynku dla takiego rozliczenia są bardzo ograniczone czasowo np. tylko do 2 lat.

 

 

Redakcja GLOBEnergia