Nie będzie taniej energii bez liberalizacji zasady 10H

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Energetyka wiatrowa fot. Pixabay

Wiatraki wykręcają tańsza energię

Ceny energii elektrycznej rosną w zawrotnym tempie. Już dziś przewiduje się, że opłaty mogą wzrosnąć o co najmniej 20 proc. Przyczyną tej sytuacji są m.in. zawirowania na rynku węgla i gazu ziemnego, a także rosnące opłaty za emisję CO2. Ratunkiem może być przyspieszenie transformacji energetycznej i stworzenie warunków do rozwoju farm wiatrowych na lądzie i na morzu – przekonuje Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW).

W Polsce we wrześniu średnia cena megawatogodziny na Towarowej Giełdzie Energii kształtowała się na poziomie 465,70 zł/MWh wobec 383,42 zł/MWh w sierpniu. W sumie od stycznia stawki wzrosły o 77 proc., kiedy to koszt był na poziomie 262,81 zł/MWh. Mieszkańcy Polski powinni uzbroić się w cierpliwość, ponieważ ten trend w najbliższych miesiącach może się nadal utrzymywać.

Cena energii elektrycznej produkowanej w instalacjach OZE takich jak elektrownie wiatrowe jest dziś ponad dwukrotnie tańsza niż w przypadku produkcji energii w konwencjonalnych elektrowniach. Dla przykładu ostatnie, bardzo wietrzne dni pokazały, jak wiatr wpływa na obniżkę cen energii. Między 21 i 23 września wyjątkowo duża produkcja energii w wiatrakach wpłynęła natychmiast na spadek cen energii elektrycznej – w dwa dni cena podstawowa spadła z 505,32 zł zł/MWh do poziomu 380,52 zł/MWh.

– W momencie ostatniego rekordu wiatraki na lądzie odpowiadały za jedną czwartą krajowego zapotrzebowania na prąd, co pokazuje jak rośnie ich rola w miksie energetycznym Polski. Niestety sektor OZE w Polsce nie wykorzystuje swojego potencjału – komentuje Janusz Gajowiecki, prezes PSEW.

Sytuacja na rynku energii wymaga przyspieszania transformacji energetycznej, a co za tym idzie, stworzenia najlepszych warunków rozwoju dla farm wiatrowych na lądzie i na morzu, które w ostatnich latach stały się najtańszym źródłem energii w Polsce. Deweloperzy farm wiatrowych trwają w stagnacji.

- Wszyscy deweloperzy, którzy rozwijają projekty wiatrowe, szczególnie wyczekują nowelizacji 10H, w której zredukowane zostaną ograniczenia dotyczące odległości turbin od najbliższych zabudowań – komentował w rozmowie z Newserią przedstawiciel Akuo Energy.

Regulacje w 2022 roku

Usunięcie barier dla budowy nowych farm wiatrowych może pomóc wyhamować wzrosty cen energii. Główną przeszkodą jest obecnie tzw. ustawa odległościowa, która od roku czeka na nowelizację. W 2016 roku wprowadzono tzw. zasadę 10 H, czyli przepis, zgodnie z którym odległość wiatraka od zabudowy czy terenów chronionych wynosić ma nawet do 2 km. Przepis całkowicie zablokował rozwój nowych projektów farm wiatrowych na lądzie. Bez uchwalenia przez sejm nowelizacji ustawy zaproponowanej przez rząd, umożliwiającej budowę nowych farm wiatrowych, przy przestrzeganiu zasady akceptacji lokalnych społeczności, taniego prądu z wiatru nie będzie.

Regulacje są obecnie w trakcie analiz. Ministerstwo Rozwoju i Technologii informowało naszą redakcję w połowie września, że projekt nowelizacji został skierowany do uzgodnień międzyresortowych, opiniowania i konsultacji publicznych.

– Obecnie analizujemy uwagi, komentarze oraz opinie otrzymane od urzędów, instytucji i osób prywatnych – wskazuje MRiT.

Resort powiadomił, że przewidywany termin przyjęcia projektu ustawy przez Radę Ministrów to przełom III i IV kwartału 2021 roku. Zakładany termin wejścia w życie przepisów ustawy to początek 2022 roku.

Planowana nowelizacja ustawy może odblokować potencjał lądowej energetyki wiatrowej na terenie całego kraju – do 2030 roku powstać może 6–12,5 GW nowych mocy, w zależności od przyjętego scenariusza rozwoju. Nakłady inwestycyjne na budowę tych farm mogą osiągnąć nawet 30–62 mld zł w ciągu dekady. Wprowadzenie nowych mocy miałoby też olbrzymi wpływ na PKB – jego skumulowany przyrost szacowany jest na 70-130 mld zł do roku 2030. To również szansa na nowe miejsca pracy, których w zależności od scenariusza może w ciągu dekady przybyć od 50 do nawet 97 tysięcy. Natomiast roczne emisje CO2 mogłyby spaść o 42 proc. w 2030 roku, w stosunku do 2020 roku.

Redakcja: Patrycja Rapacka, Źródło: PSEW, Newseria, własne

Zobacz również