Nie burzyć, tylko naprawić. Co dalej z programem Czyste Powietrze?

Czyste Powietrze nadal odpowiada na realny problem starych kotłów, smogu i słabo ocieplonych domów, ale sam program wymaga dziś poważnej naprawy. Ekspert przekonuje, że zamiast burzyć cały system, trzeba uczciwie nazwać błędy, wzmocnić kontrolę i lepiej chronić najsłabszych beneficjentów. Czy najważniejszy program antysmogowy w Polsce da się jeszcze naprawić bez zaczynania od zera?

- Program Czyste Powietrze znalazł się w punkcie, w którym wymaga naprawy, a nie politycznego resetu. Nadal ma sens, jeśli będzie prostszy, szczelniejszy i lepiej kontrolowany.
- Zdaniem Piotra Woźnego programu nie trzeba burzyć od zera. Potrzebna jest diagnoza, uproszczenie zasad i naprawa błędów.
- Największym wyzwaniem są wysokie dotacje bez mocnych zabezpieczeń. Tam, gdzie wsparcie jest duże, potrzebne są doradztwo, kontrola i uczciwe rozliczenie.
Czyste Powietrze miało być jednym z najważniejszych narzędzi walki ze smogiem w Polsce. Program powstał po to, aby pomóc właścicielom domów jednorodzinnych wymieniać stare źródła ciepła, ograniczać zużycie energii i poprawiać jakość powietrza. Dziś coraz częściej sam wymaga jednak gruntownej naprawy. Nie chodzi o to, że jego cel się zdezaktualizował. Problemem stały się błędy organizacyjne, nie zawsze trafione decyzje i zbyt słaba kontrola tam, gdzie w grę wchodziły bardzo wysokie dotacje.
Piotr Woźny, były pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów ds. programu Czyste Powietrze, przekonuje, że tego typu instrumentów nie powinno się demolować tylko dlatego, że po drodze pojawiły się problemy. Lepiej je uczciwie ocenić, poprawić i dostroić do realnych potrzeb obywateli.
Czyste Powietrze odpowiadało na realny problem
U podstaw programu leżał bardzo konkretny problem: niska jakość powietrza, stare kotły, słabo ocieplone domy i wysokie koszty ogrzewania. Czyste Powietrze miało połączyć kilka celów naraz – walkę ze smogiem, poprawę efektywności energetycznej budynków i wsparcie gospodarstw domowych, które same nie byłyby w stanie sfinansować modernizacji.
Pierwsza wersja programu nie była idealna, ale tworzyła ramy działania. Były zasady, instytucje, źródła finansowania i kierunek: wymiana źródeł ciepła oraz poprawa standardu energetycznego domów. Zdaniem Woźnego właśnie tak należy patrzeć na programy publiczne – jako na instrumenty, które trzeba poprawiać w trakcie działania, a nie co kilka lat wyrzucać do kosza i zaczynać od zera.
Programy publiczne trzeba poprawiać
W ocenie Woźnego w Polsce często brakuje cierpliwości do stopniowego poprawiania istniejących rozwiązań. Zamiast analizować błędy i korygować system, zbyt łatwo pojawia się pokusa budowania wszystkiego od początku.
“W Polsce mamy coś takiego, że zamiast stroić instrumenty, demolujemy istniejące instrumenty i wierzymy, że stworzymy coś, co będzie skończonym dziełem sztuki” – ocenia Piotr Woźny.
To zdanie dobrze oddaje główny problem. Czyste Powietrze nie potrzebuje dziś efektownego resetu dla samego resetu. Potrzebuje spokojnej diagnozy, lepszej kontroli, prostszych procedur i powrotu do tych elementów, które faktycznie działały.
Dotacje i ulgi miały działać razem
Woźny zwraca uwagę, że program mógł być skuteczny wtedy, gdy opierał się na kilku prostych mechanizmach: dotacji, uldze podatkowej i wkładzie własnym. Szczególnie ważna była ulga termomodernizacyjna, bo dla wielu właścicieli domów była łatwiejsza do zrozumienia niż skomplikowane regulaminy dotacyjne. Obywatel widział prostą korzyść: inwestuje w dom, a później może zapłacić niższy podatek.
Z czasem program zaczął jednak coraz mocniej różnicować wsparcie według poziomu dochodów. To samo w sobie było logiczne – osoby zamożniejsze mogły dostać mniej, mniej zamożne więcej, a najuboższe wymagały szczególnej pomocy. Problem pojawił się wtedy, gdy bardzo wysokie dotacje zaczęto kierować do grupy, która często potrzebowała nie tylko pieniędzy, ale także doradztwa, kontroli i ochrony przed nieuczciwymi wykonawcami.
Największe ryzyko: wysokie dotacje bez mocnych zabezpieczeń
Według Woźnego jednym z najpoważniejszych błędów późniejszego etapu programu było skierowanie ogromnych środków publicznych do najuboższych beneficjentów bez wystarczająco silnego systemu zabezpieczeń. Tacy inwestorzy często nie mają wiedzy technicznej, doświadczenia w rozmowach z wykonawcami ani możliwości samodzielnej oceny, czy oferta jest uczciwa.
W takim modelu ryzyko nadużyć rośnie bardzo szybko. Jeśli państwo finansuje niemal całą inwestycję, musi jednocześnie zapewnić beneficjentowi realne wsparcie: doradcę, kontrolę wykonawców, jasne standardy cenowe i skuteczny nadzór nad rozliczeniem.
Odpowiedzialność nie kończy się na jednej decyzji
Woźny nie sprowadza problemów programu wyłącznie do jednej strony politycznego sporu. Jego zdaniem część błędnych rozwiązań została wprowadzona wcześniej, ale później zabrakło także szybkiej reakcji na sygnały ostrzegawcze. Zamiast spokojnie rozpoznać skalę problemu i przygotować naprawę, program stał się elementem politycznej odpowiedzialności, od której wszyscy próbowali się odsunąć.
Dlatego kluczowe jest dziś nie szukanie prostego winnego, ale ustalenie faktów. Ile wniosków złożono? Gdzie pojawiły się nieprawidłowości? Które mechanizmy zawiodły? Jakie grupy beneficjentów wymagają dodatkowej ochrony?
Czyste Powietrze nadal jest potrzebne
Z tej dyskusji nie wynika, że Czyste Powietrze należy zamknąć. Wręcz przeciwnie – program nadal odpowiada na bardzo realne potrzeby. W Polsce wciąż są domy ogrzewane starymi kotłami, słabo ocieplone budynki i rodziny, dla których modernizacja bez publicznego wsparcia jest po prostu nierealna.
Wniosek jest inny: program trzeba naprawić, uszczelnić i uprościć. Tam, gdzie wsparcie jest wysokie, musi iść za nim kontrola. Tam, gdzie beneficjent jest słabszy, musi dostać pomoc doradczą. Tam, gdzie pieniądze publiczne trafiają do wykonawców, państwo musi sprawdzać, czy inwestycja ma sens techniczny i ekonomiczny.
Czyste Powietrze nie powinno być ani politycznym trofeum, ani systemem łatwych pieniędzy. Powinno być narzędziem realnej modernizacji domów. A to oznacza, że trzeba wrócić do podstaw: dobrej diagnozy budynku, uczciwej wyceny, sensownego zakresu prac i odpowiedzialnego rozliczenia.
Źródło: GLOBENERGIA.











