“Nie” dla atomu, ale “tak” dla paliw kopalnych? Niemieckie błędne koło

Niemcy już od dłuższego czasu dążą do zwiększenia liczby elektrowni gazowych na swoim terenie. A to wszystko po tym, jak w zeszłym roku zdecydowali się na zamknięcie elektrowni jądrowych. Doprowadziło to do nierównowagi w produkcji energii elektrycznej, którą nasi zachodni sąsiedzi chcą załatać właśnie dzięki elektrowniom gazowym. Jednak czy to nie aby błędne koło? 

Zdjęcie autora: Katarzyna Dubiel

Katarzyna Dubiel

Redaktorka portalu GLOBEnergia

Podziel się

  • Po odrzuceniu energetyki jądrowej niemiecki rząd zdecydował, że przejściowym źródłem energii dla kraju będą m.in. elektrownie gazowe.
  • Taka decyzja to poniekąd pokłosie zamknięcia wszystkich elektrowni jądrowych na terenie Niemiec, które miało miejsce wiosną 2023 roku.
  • Dodatkowo niemiecki rząd przychylił się do zwiększenia emisji szkodliwych zanieczyszczeń (tj. związki siarki) z rafinerii PCK, która w dużej mierze należy do Rosjan.  

Niemcy dalej borykają się ze skutkami decyzji o wyłączeniu elektrowni atomowych i jednoczesnym odejściu od spalania węgla. Według agencji prasowej Reuters Niemcy planują budowę kilku nowych elektrowni gazowych. Dodatkowo niemiecka rafineria PCK w Schwedt otrzymała pozwolenie na zwiększenie emisji szkodliwych gazów i pierwiastków, tj. siarka. Z jednej strony nasi zachodni sąsiedzi to liderzy transformacji energetycznej nie tylko w Europie, ale też na świecie. Z drugiej strony coraz częściej zwracają się oni w kierunku konwencjonalnych źródeł energii.

Niemcy zwracają się w stronę gazu ziemnego

23 stycznia 2024 roku wicekanclerz oraz minister gospodarki i ochrony klimatu, Robert Habeck, ogłosił, że niedługo niemiecki rząd opracuje plan działania dotyczący przetargu na nowe elektrownie gazowe. Celem tegoż planu, którego koszt wykonania szacuje się na ok. 40 mld euro, jest wypełnienie dziury w produkcji energii elektrycznej do momentu, aż instalacje OZE będą mogły całkowicie zastąpić paliwa kopalne. Obecnie bowiem technologie OZE wciąż borykają się z problemami z magazynowaniem energii elektrycznej oraz ograniczeniami wynikającymi z przestarzałych sieci elektroenergetycznych. Nowe elektrownie gazowe mają mieć możliwość spalania wodoru w przyszłości. Niemcy dążą do budowy elektrowni wodorowych i gazowych o łącznej mocy ok. 24 GW. Sama strategia budowy nowych elektrowni miała zostać ukończona jeszcze w zeszłym roku, ale Trybunał Konstytucyjny zmusił rząd do rewizji budżetu. Zdaniem niemieckiego rządu zapowiedź budowy elektrowni węglowych może przekonać niezdecydowanych do odejścia od węgla przed 2028 rokiem, dzięki czemu Niemcy szybciej osiągną cele w zakresie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. 

Unia Europejska jest niechętna temu pomysłowi i blokuje wypłacenie środków na ten cel. Niemiecki plan spotkał się także ze sprzeciwem ze strony działaczy na rzecz ochrony środowiska, którzy nawołują do jak najszybszego odejścia od spalania paliw kopalnych.

“Nie” dla elektrowni jądrowych

Podobnego zdania jest również Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA). Dyrektor IEA, Fatih Birol, skrytykował Niemcy za stawianie na ekologiczny wodór w perspektywie krótkoterminowej. Dodatkowo podkreślił on, że wycofanie się Niemiec z energetyki jądrowej było “historycznym błędem”. 

Decyzja Niemiec o wycofaniu się z energetyki jądrowej była historycznym błędem. Posunięcie to ma negatywny wpływ na dostępność energii elektrycznej i ograniczenie emisji szkodliwych substancji

stwierdził dyrektor IEA podczas niedawnego wywiadu dla jednej z niemieckich gazet.

Ostatnie elektrownie jądrowe zostały wyłączone wiosną 2023 roku. Cały proces odbił się szerokim echem, jednak nie był przeprowadzony z dnia na dzień. Niemcy już od ponad dwóch dekad rozważali taki krok. Zwolennicy takiego rozwiązania argumentują, że odejście od energetyki jądrowej znacznie przyspieszyło rozwój odnawialnych źródeł energii w kraju. Nasi zachodni sąsiedzi rzeczywiście stawiają na fotowoltaikę i energetykę wiatrową, ale przy tym także na elektrownie opalane gazem ziemnym. 

Niemieckie rafinerie mogą emitować więcej 

Niemiecka rafineria ropy naftowej, Schwedt (PCK), która skądinąd jest położona blisko polskiej granicy, otrzymała pozwolenie na pracę instalacji o wyższych wartościach emisji dwutlenku siarki już w 2017 roku. Jednak niedawno do Urzędu Ochrony Środowiska w Brandenburgii wpłynął nowy wniosek o odstępstwa od norm emisji tego pierwiastka, jednak do tej pory nie został rozpatrzony. Mimo że rafineria PCK posiada strategiczne znaczenie dla niemieckiej gospodarki, to ponad połowa udziałów w zakładzie należy do rosyjskiego koncernu Rosnieft. 

Źródło: reuters.com,

Zdjęcie autora: Katarzyna Dubiel

Katarzyna Dubiel

Redaktorka portalu GLOBEnergia