Nie zakażemy, tylko zniechęcimy. Tak ministerstwo zabija rynek magazynów energii

Magazyny energii mają być szansą na niższe rachunki za energię elektryczną. Są przedstawiane jako jeden z filarów transformacji energetycznej. Trudno się dziwić: pomagają bilansować zużycie, zwiększają autokonsumpcję, odciążają sieć i poprawiają ekonomikę nie tylko gospodarstw domowych, ale też polskich przedsiębiorstw. Państwo dopłaca do ich zakupu, operatorzy i eksperci mówią o ich rosnącej roli. I kiedy rynek zaczął nabierać rozpędu, z niezrozumiałych powodów postanowiono go zatrzymać.

Przemysław Czarnek, kandydat opozycji na premiera, wywołał ostatnio medialną burzę hasłem podważającym sensowność rozwoju OZE w Polsce. Tymczasem niemal równolegle zespół rządowy z Ministerstwa Rozwoju i Technologii przygotowuje zmiany w rozporządzeniu dotyczącym tzw. Warunków Technicznych. To właśnie te regulacje mogą bezpośrednio wpłynąć na sposób instalacji magazynów energii i w praktyce zatrzymać rozwój tego rynku.
Sytuacja przypomina rok 1865, gdy na drogi w Anglii wyjechały pierwsze samochody. Dla bezpieczeństwa, jak tłumaczono, przed pojazdem musiał iść człowiek z czerwoną flagą. Motoryzacji co prawda nie zakazano, ale skutecznie spowolniono jej rozwój. Tak może być i dziś z magazynami energii w Polsce. Wszystko w imieniu bezpieczeństwa. Przynajmniej oficjalnie.
Chcesz magazyn energii? Buduj bunkier, z drogimi czujnikami i najlepiej ze strażakiem na etacie
Proponowane przepisy mogą istotnie ograniczyć rozwój magazynów energii w naszym kraju. Nie poprzez zakaz, ale poprzez wymagania techniczne i formalne, które w praktyce mogą okazać się zaporowe. Inwestor nie usłyszy „nie wolno”. Usłyszy „można, ale…”.
Planowane wymogi opisują parametry dla pomieszczeń i to w sposób wyjątkowo rygorystyczny. Inwestor musi przygotować się na szereg wymogów przeciwpożarowych dla pomieszczeń. Chodzi tu m.in. konieczność zastosowania bardzo kosztownych systemów dodatkowych zabezpieczeń, czujników, systemów gaszenia, czy wreszcie poniesienie sporych wydatków na prowadzenie kabli w metalowych osłonach. Same przepisy nie przesądzają przy tym, czy dane urządzenie jest potencjalnie niebezpieczną samoróbką, czy certyfikowanym i przetestowanym bezpiecznym produktem.
Czy ktokolwiek będzie chciał zainwestować w magazyn energii, gdy koszty przygotowania pomieszczenia, w którym miałby zostać umieszczony, przekroczą koszty jego zakupu?
Większe ryzyko na kołach, większe restrykcje dla ściany
Najbardziej jaskrawy absurd pojawia się przy porównaniu skali ryzyka. Dziś, do garażu można bez większych wymagań wprowadzić samochód elektryczny z baterią o pojemności 70, 80, a nawet ponad 100 kWh. To urządzenie mobilne, codziennie eksploatowane, narażone na wstrząsy i uszkodzenia mechaniczne. A jednak! Bez wcześniejszych wydatków adaptacyjnych garażu, możemy go wykorzystywać na potrzeby naszego “elektryka”...
Tymczasem domowy magazyn energii o pojemności znacznie mniejszej, od 20 do kilkudziesięciu kWh, urządzenie stacjonarne, raz zamontowane i pozostające w jednym miejscu, ma być objęty znacznie ostrzejszymi wymogami. Trudno dostrzec w tym logikę. Jeszcze trudniej uznać to za spójną ocenę ryzyka
Brutalne konsekwencje dla budownictwa wielorodzinnego. Mieszkańcy bloków mają być gorsi
Wprowadzenie nowych przepisów w praktyce oznacza jedno: mieszkańcy bloków mogą zostać całkowicie odcięci od możliwości aktywnego uczestnictwa w transformacji energetycznej. Możliwość magazynowania energii wyprodukowanej (czy kupionej) taniej i wykorzystania jej w droższych godzinach przestaje być dla nich dostępna.
Z dostępnych informacji wynika, że magazyny energii mogą zostać w praktyce wyeliminowane z budynków wielorodzinnych. Formalnie nie musi paść słowo „zakaz”, ale efekt będzie podobny. Będzie nim brak realnej możliwości montażu urządzenia. Pozostanie z zazdrością spoglądać na sukces ponad półtora miliona prosumentów w domach jednorodzinnych.
Niemcy upraszczają, Polska komplikuje
Jeśli ktoś myśli, że temat dotyczy wyłącznie magazynów energii, to jest w błędzie. Rykoszetem mogą dostać również inne elementy energetyki prosumenckiej, w tym fotowoltaika balkonowa. W Niemczech ta technologia rozwija się masowo, tysiące instalacji trafiają do mieszkańców bloków, w uproszczonym trybie, bez nadmiernych barier i bez traktowania obywatela jak potencjalnego zagrożenia. Państwo nie blokuje, tylko umożliwia. Efekt? Milion instalacji balkonowych. Większa autokonsumpcja, niższe rachunki i realne odciążenie systemu energetycznego. Czy ktoś słyszał o masowych pożarach bloków w Niemczech?
Polska dwóch prędkości. Biznes i mieszkańcy zepchnięci do biernych odbiorców energii
Polska dwóch prędkości w tym wydaniu nie będzie metaforą, tylko bardzo konkretnym doświadczeniem. Duże podmioty, które mogą pozwolić sobie na inwestycje wielkoskalowe, dostosują się do regulacji i dalej będą optymalizować koszty. Tymczasem lokalny biznes, warsztat, sklep, mała produkcja oraz mieszkańcy bloków zostają zepchnięci do roli biernego odbiorcy energii, pozbawionego narzędzi do zarządzania jej ceną i zużyciem
Wnioski: ekonomiczna blokada zamiast zakazu
Proponowane podejście może prowadzić do tzw. zakazu ekonomicznego. Jeżeli instalacja wymaga dodatkowych inwestycji, czujników, zabezpieczeń i adaptacji pomieszczenia, a koszt tych działań przewyższa koszt samego magazynu, inwestycja przestaje być racjonalna. Technologia pozostaje legalna, ale przestaje być dostępna. W ten sposób regulacja zaczyna pełnić rolę filtra.
Niespójny kierunek zmian i pole do szarej strefy
Oderwane od realiów przepisy rzadko eliminują technologię. Zazwyczaj prowadzą do ich obchodzenia. Pojawia się pokusa deklarowania mniejszych instalacji i montowania większych. Rozwiązania mogą funkcjonować poza formalnym systemem. Skutek może okazać się odwrotny od zamierzonego: mniej kontroli, mniej transparentności, więcej ryzyka.
W tle widać wyraźną sprzeczność. Z jednej strony magazyny energii są wskazywane jako niezbędne dla stabilizacji systemu i wspierane w politykach energetycznych (raport PSE). Z drugiej - proponowane regulacje mogą ograniczyć ich rozwój w segmencie prosumenckim. W efekcie technologia nie znika, ale przesuwa się w stronę dużych instalacji i dużych podmiotów.
Pełna tajemnica blokuje dyskusje
Członkowie zespołu doradczego do spraw przepisów techniczno-budowlanych dla budynków zobowiązani są tajemnicą. W efekcie zapobiega to publicznej dyskusji nad przepisami dotykającymi milionów Polaków. Nie ma możliwości recenzowania absurdalnych pomysłów, włączając w recenzje na przykład autorytety naukowe. Nie ma możliwości publikacji działań lobbingowych wokół tego rozporządzenia.
Mamy w Polsce Red Flag dla magazynów energii
Historia z czerwoną flagą pokazuje, że nie trzeba zakazywać technologii, żeby ją zatrzymać. Wystarczy sprawić, że korzystanie z niej traci sens. Dziś, dokładnie w tym właśnie miejscu znajdują się magazyny energii. Pytanie nie brzmi, czy będą legalne. Pytanie brzmi, czy będą dostępne. Co do jednego nie ma wątpliwości: zwykli Polacy mają mieć drożej i trudniej.
Materiał powstał w oparciu o Energetyczny Talk Show GLOBENERGIA, program emitowany co tydzień w każdy czwartek o godzinie 19:00. Prowadzący: Bogdan Szymański, Grzegorz Burek










