Niemiecki startup chce zablokować zdalne manipulowanie falownikami

Niemiecki startup chce zablokować zdalne manipulowanie falownikami Czy ktoś może wyłączyć Twoją instalację PV jednym kliknięciem z drugiego końca świata? Tak, jest to możliwe. A na pewno dużo łatwiejsze jeżeli twój falownik pochodzi z Azji. Niemiecki startup proponuje rozwiązanie, które ma przeciąć cyfrową pępowinę łączącą falownik z zewnętrzną chmurą i przejąć kontrolę nad tym, kto naprawdę wydaje polecenia. W obecnej sytuacji geopolitycznej, takie tarcze mogą okazać się kluczowe dla stabilnej pracy systemów. Niemiecki startup opracował rozwiązanie, które ma uniemożliwić zdalne i nieautoryzowane sterowanie falownikami PV przez zewnętrzne podmioty. System odcina bezpośrednią komunikację falownika z chmurą producenta, zwiększając kontrolę właściciela nad instalacją. W kontekście napięć geopolitycznych i rosnącej liczby cyberataków na energetykę, takie zabezpieczenia mogą mieć znaczenie systemowe.

Czy ktoś może wyłączyć Twoją instalację PV jednym kliknięciem z drugiego końca świata? Tak, jest to możliwe. A na pewno dużo łatwiejsze jeżeli twój falownik pochodzi z Azji. Niemiecki startup proponuje rozwiązanie, które ma przeciąć cyfrową pępowinę łączącą falownik z zewnętrzną chmurą i przejąć kontrolę nad tym, kto naprawdę wydaje polecenia. W obecnej sytuacji geopolitycznej, takie tarcze mogą okazać się kluczowe dla stabilnej pracy systemów. 

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Niemiecki startup chce zablokować zdalne manipulowanie falownikami Czy ktoś może wyłączyć Twoją instalację PV jednym kliknięciem z drugiego końca świata? Tak, jest to możliwe. A na pewno dużo łatwiejsze jeżeli twój falownik pochodzi z Azji. Niemiecki startup proponuje rozwiązanie, które ma przeciąć cyfrową pępowinę łączącą falownik z zewnętrzną chmurą i przejąć kontrolę nad tym, kto naprawdę wydaje polecenia. W obecnej sytuacji geopolitycznej, takie tarcze mogą okazać się kluczowe dla stabilnej pracy systemów. Niemiecki startup opracował rozwiązanie, które ma uniemożliwić zdalne i nieautoryzowane sterowanie falownikami PV przez zewnętrzne podmioty. System odcina bezpośrednią komunikację falownika z chmurą producenta, zwiększając kontrolę właściciela nad instalacją. W kontekście napięć geopolitycznych i rosnącej liczby cyberataków na energetykę, takie zabezpieczenia mogą mieć znaczenie systemowe.
  • Niemiecki startup opracował rozwiązanie, które ma uniemożliwić zdalne i nieautoryzowane sterowanie falownikami PV przez zewnętrzne podmioty.
  • System odcina bezpośrednią komunikację falownika z chmurą producenta, zwiększając kontrolę właściciela nad instalacją.
  • W kontekście napięć geopolitycznych i rosnącej liczby cyberataków na energetykę, takie zabezpieczenia mogą mieć znaczenie systemowe.

Falownik pod nadzorem chmury. Wygoda czy ryzyko?

Nowoczesne instalacje fotowoltaiczne coraz częściej funkcjonują jak elementy internetu rzeczy (IoT). Falowniki komunikują się z platformami producentów, wysyłają dane do monitoringu, odbierają aktualizacje oprogramowania i polecenia sterujące. To wygodne. Operator widzi parametry pracy w czasie rzeczywistym, producent może zdalnie diagnozować błędy, a użytkownik ma aplikację w telefonie.

Ale ta wygoda ma drugą stronę medalu. Jeśli komunikacja z chmurą nie jest odpowiednio zabezpieczona, pojawia się ryzyko nieautoryzowanego dostępu. W skrajnym scenariuszu możliwe byłoby wysłanie polecenia ograniczenia mocy lub wyłączenia urządzenia bez wiedzy właściciela instalacji. W kontekście rosnącej roli OZE w systemach elektroenergetycznych, bezpieczeństwo cyfrowe staje się równie ważne jak sprawność modułów.

Nie jest tajemnicą, że sektor energetyczny znajduje się dziś w centrum zainteresowania cyberprzestępców. Ataki na infrastrukturę krytyczną w Europie i USA w ostatnich latach pokazały, że energetyka to nie tylko słupy i transformatory, lecz także serwery, routery i linie kodu.

Potrzeba strażnika na styku instalacji i sieci

Odpowiedzią startupu Solarsecure Tech jest brama komunikacyjna SolarSecure Vision, montowana w punkcie przyłączenia instalacji, czyli w miejscu, gdzie system PV styka się z siecią i światem zewnętrznym. Jej zadanie jest proste w założeniu, ale ambitne w realizacji: przerwać bezpośrednią komunikację falownika z chmurą producenta i przejąć rolę cyfrowego strażnika.

Urządzenie analizuje przychodzące polecenia sterujące. Do falownika przepuszczane są wyłącznie te sygnały, które zostaną uznane za bezpieczne lub odpowiednio uwierzytelnione kryptograficznie. Instrukcje, których nie da się jednoznacznie zweryfikować, są blokowane. W praktyce oznacza to filtr bezpieczeństwa między instalacją a światem zewnętrznym. Co istotne, rozwiązanie ma być neutralne sprzętowo, czyli kompatybilne z popularnymi typami falowników. Montaż może zostać wykonany przez inżynierów instalacji lub operatorów sieci.

Zgodność z prawem bez otwierania tylnej furtki

W Niemczech operatorzy systemów dystrybucyjnych mają prawo do wydawania poleceń ograniczenia mocy instalacji OZE, m.in. na podstawie przepisów ustawy o odnawialnych źródłach energii. Tego typu sygnały muszą być realizowane, aby zapewnić stabilność sieci. Startup rozdziela jednak kanały komunikacji. Legalne polecenia operatora sieci są przekazywane osobnym, zabezpieczonym torem. W ten sposób próbują pogodzić dwa światy: wymogi regulacyjne i rosnące oczekiwania dotyczące cyberbezpieczeństwa. To ważne, ponieważ w przyszłości systemy elektroenergetyczne będą jeszcze silniej oparte na cyfrowej komunikacji. Rozwój wirtualnych elektrowni, magazynów energii i elastycznego zarządzania popytem oznacza lawinowy wzrost liczby urządzeń podłączonych do sieci.

Fotowoltaika w epoce cyberzagrożeń

Temat tzw. kill switchy w urządzeniach energetycznych powraca w debatach o bezpieczeństwie infrastruktury krytycznej. Chodzi o potencjalne mechanizmy umożliwiające zdalne wyłączenie sprzętu przez producenta lub w wyniku przejęcia kontroli nad systemem.

Choć producenci podkreślają stosowanie zaawansowanych zabezpieczeń, eksperci ds. cyberbezpieczeństwa wskazują, że każda dodatkowa warstwa połączeń to potencjalny wektor ataku. W miarę jak instalacje PV stają się elementem krajowego miksu energetycznego, ryzyko przestaje dotyczyć wyłącznie pojedynczego prosumenta, a zaczyna mieć wymiar systemowy.

Według raportów europejskich agencji ds. bezpieczeństwa, sektor energetyczny jest jednym z najczęściej atakowanych obszarów infrastruktury krytycznej. Ataki ransomware, próby przejęcia systemów SCADA czy manipulacji sygnałami sterującymi to już nie scenariusze z filmów science fiction, lecz realne incydenty. Co już dobrze wiemy na podstawie ataków na rodzimą infrastrukturę energetyczną. 

Czujnik dronów i tryb podwyższonej czujności

Ciekawym dodatkiem do rozwiązania jest opcjonalny moduł wykrywania dronów. System analizuje sygnatury radiowe bezzałogowych statków powietrznych w pobliżu instalacji i łączy je z danymi o nietypowej aktywności w sieci technologicznej. Startup określa to jako wielowymiarową fuzję sensorów. Jeśli jednocześnie pojawi się podejrzany ruch w sieci OT oraz aktywność drona w sąsiedztwie farmy PV, system może uruchomić tryb podwyższonego bezpieczeństwa, ograniczyć komunikację lub powiadomić operatora. W praktyce to próba odpowiedzi na rosnące obawy dotyczące fizyczno-cyfrowych ataków hybrydowych, w których działania w terenie łączą się z ingerencją w infrastrukturę IT.

Jeśli rozwiązanie przejdzie pomyślnie testy i zdobędzie zaufanie operatorów, może stać się elementem szerszej dyskusji o tym, jak chronić rozproszone źródła energii w epoce cyfrowej transformacji i napięć geopolitycznych.

Źródło: Solarsecure Tech

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia