Niewypał, czyli Moja Elektrownia Wiatrowa – dlaczego nadszedł jej przedwczesny koniec?
Program Moja Elektrownia Wiatrowa miał działać do końca 2028 r., ale nabór zakończy się już z końcem lutego 2026 r. – mimo że wykorzystano zaledwie około 20% budżetu. Decyzja NFOŚiGW zaskoczyła branżę i inwestorów, którzy liczyli na długofalowe wsparcie mikroinstalacji wiatrowych. Zastanawiające jest również, dlaczego program w ogóle powstał. Mamy odpowiedzi Funduszu.
- Budżet 400 mln zł, wykorzystane tylko 95 mln zł. Złożono 3031 wniosków, co pokazuje, że zainteresowanie było znacznie niższe od oczekiwań i nie przełożyło się na masowy rozwój rynku.
- Fundusz wskazuje na „poziom zainteresowania”. NFOŚiGW nie podaje szczegółowych powodów skrócenia naboru, ale przyznaje, że decyzja wynika z dotychczasowych efektów programu.
- Segment przydomowych wiatraków nadal pozostaje niszą. Bariery lokalizacyjne, formalne i konkurencja ze strony fotowoltaiki sprawiły, że program zakończy się przed czasem – z niewykorzystanymi środkami i pytaniami o jego konstrukcję.
Zamknięcie programu Moja Elektrownia Wiatrowa
Program Moja Elektrownia Wiatrowa miał być impulsem do rozwoju mikroinstalacji wiatrowych w Polsce i realną alternatywą dla fotowoltaiki w miejscach o słabszym nasłonecznieniu. Tymczasem Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zdecydował o wcześniejszym zakończeniu naboru wniosków – mimo że pierwotnie zapowiadano jego funkcjonowanie aż do końca 2028 r.
Zgodnie z wcześniejszymi informacjami nabór miał być prowadzony w trybie ciągłym od 17 czerwca 2024 r. do 31 grudnia 2028 r. lub do wyczerpania budżetu. W praktyce zakończył się z końcem lutego 2026 r., choć dostępne środki nie zostały wykorzystane nawet w połowie. Zatem wszyscy chętni do skorzystania z dotacji mają jeszcze niecałe dwa tygodnie.
Pytania o zamknięcie programu Moja Elektrownia Wiatrowa
Zwróciliśmy się do NFOŚiGW z pytaniami o powody skrócenia naboru, możliwość kontynuacji wsparcia dla małych turbin wiatrowych oraz ocenę skuteczności programu. Odpowiedzi Funduszu miały charakter ogólny i nie wskazywały jednoznacznie, dlaczego zdecydowano się na zamknięcie programu w obecnym momencie.
“Program Moja Elektrownia Wiatrowa jest kierowany do osób fizycznych i jest narzędziem uzupełniającym wobec form wsparcia instalacji fotowoltaicznych, a nie ich zamiennikiem. Jego celem jest umożliwienie inwestycji w mikroinstalacje wiatrowe tam, gdzie warunki lokalne rzeczywiście sprzyjają tego typu rozwiązaniom, a efektywność instalacji PV jest ograniczona” – poinformował naszą redakcję NFOŚiGW.
Fundusz wskazał również na poziom zainteresowania programem jako jeden z czynników wpływających na decyzję. To właściwie jedyny konkret, jaki otrzymaliśmy. Choć na tyle mocny, że właściwie nie potrzeba dalszych wyjaśnień. Ciekawe jest jednak coś innego, a mianowicie początek poniższej wypowiedzi.
“Program powstał jako odpowiedź na liczne zapytania kierowane do NFOŚiGW przez obywateli zainteresowanych wsparciem dla małych turbin wiatrowych. Ze względu na dotychczasowy poziom zainteresowania naborem podjęto decyzję o zmianie jego terminu, aby zapewnić właściwą realizację programu i efektywne wykorzystanie środków publicznych” – tłumaczy NFOŚiGW.
Zanim przejdziemy do pokazania statystyk programu, to zatrzymajmy się przy czymś innym. Otóż program powstał na podstawie licznych zapytań o wsparcie dla przydomowych turbin wiatrowych. Program jednak był całkowicie chybiony, co stawia znak zapytania przy jakości wywiadu środowiskowego, który przeprowadził NFOŚiGW. Ta dotacja od początku wydawała się zrobiona “na siłę” i takie są tego efekty…
Niskie zainteresowanie programem Moja Elektrownia Wiatrowa
Z przekazanych danych wynika, że złożono 3 031 wniosków o dofinansowanie o łącznej wartości ponad 95 mln zł. Przy budżecie wynoszącym 400 mln zł oznacza to wykorzystanie około 20% dostępnych środków.
To rezultat, który pokazuje wyraźną rozbieżność między zakładanym potencjałem rynku a faktycznym zainteresowaniem inwestorów. Mikroenergetyka wiatrowa wciąż pozostaje niszą. I to ograniczaną przez warunki lokalizacyjne, wymogi formalne, opłacalność inwestycji oraz konkurencję ze strony instalacji fotowoltaicznych. Program tego nie zmienił, a nawet w pewnym sensie zaszkodził branży, bo rynek zalały turbiny wiatrowe niskiej jakości. O tym przeczytasz więcej w artykule: “Zabawkowe” turbiny wiatrowe na rynku – powód klęski programu Moja Elektrownia Wiatrowa?
W efekcie program, który miał stać się ważnym elementem rozwoju prosumenckiej energetyki wiatrowej, kończy się przed czasem – z niewykorzystanym budżetem i pytaniami o to, czy jego konstrukcja odpowiadała realnym potrzebom rynku.
Źródło: własne.








