Nowa serwerownia Google zużyje prąd dla 200 tys. domów

Już wielokrotnie pisaliśmy o skali energochłonności centrów danych, teraz przez inwestycję Google temat powraca. Apetyt na energię cyfrowego giganta nie słabnie. Tym razem padło na Norwegię i inwestycję, która pochłonie aż 480 MW mocy.

- Google planuje inwestycję w Norwegii, która może pochłonąć aż 480 MW mocy, czyli tyle energii, ile zużywa około 200 tys. gospodarstw domowych.
- Centrum danych planowane jest w miejscowości Våler, w regionie Østfold, na obszarze Moss w południowo-wschodniej Norwegii.
- Zużycie energii przez centra danych w Norwegii wzrosło rok do roku aż o 50 proc., według danych NVE. W pierwszym półroczu 2025 r. sektor zużył 1,4 TWh energii, wobec 0,9 TWh rok wcześniej.
Planują centrum danych w Østfold
Google potwierdził, że rozważa budowę nowego centrum danych w miejscowości Våler, w regionie Østfold, w południowo-wschodniej Norwegii. Projekt dotyczy obszaru Moss i na razie znajduje się na bardzo wczesnym etapie przygotowań. Spółka złożyła wniosek o przydział mocy na poziomie 480 megawatów, co odpowiada rocznemu zapotrzebowaniu około 200 tysięcy gospodarstw domowych. Informację potwierdził Sondre Ronander, dyrektor ds. komunikacji w Google Norge, podkreślając, że sam wniosek o dostęp do energii nie oznacza jeszcze zielonego światła dla inwestycji.
480 MW, czyli ile to naprawdę jest?
Skala planowanego poboru energii elektrycznej robi wrażenie nawet w kraju, który opiera swój system elektroenergetyczny głównie na stabilnej hydroenergetyce. 480 MW to moc porównywalna z norweskimi hydroelektrowniami i jednocześnie ilość, która w debacie publicznej natychmiast rodzi pytania o priorytety energetyczne państwa.
Dla wielu Norwegów to symboliczna granica. Z jednej strony kraj chce przyciągać globalne technologie, z drugiej coraz głośniej wybrzmiewa pytanie, czy lokalna infrastruktura powinna zasilać przede wszystkim serwery międzynarodowych korporacji.
Brak decyzji inwestycyjnej ze strony Google
Google wyraźnie studzi emocje. Jak zaznacza Ronander, ubieganie się o przydział mocy to jedynie jeden z pierwszych kroków w długim i wieloetapowym procesie decyzyjnym. Na tym etapie nie zapadła żadna wiążąca decyzja inwestycyjna, a realizacja projektu w Våler jest uzależniona właśnie od dostępności odpowiedniej ilości energii elektrycznej.
Bez gwarancji mocy dalsze działania nie będą kontynuowane, co oznacza, że projekt wciąż pozostaje jedną z wielu opcji rozważanych przez Google na arenie międzynarodowej.
Centra danych coraz bardziej energochłonne
Plany te wpisują się w szerszy trend gwałtownego wzrostu zużycia energii przez centra danych w Norwegii. Z danych norweskiego Urzędu ds. Energii wynika, że roczne zużycie prądu w tym sektorze wzrosło aż o 50%. W pierwszym półroczu 2025 roku centra danych zużyły 1,4 TWh energii, podczas gdy rok wcześniej było to 0,9 TWh. Choć obecnie odpowiadają za około 1% całkowitego zużycia energii elektrycznej w kraju, tempo wzrostu budzi coraz większe zainteresowanie polityków i regulatorów.
Podatek od prądu dla centrów danych na horyzoncie
Równolegle do planów inwestycyjnych toczy się gorąca debata polityczna. Partia Centrum zaproponowała podniesienie podatku od energii elektrycznej dla centrów danych o 0,1 korony norweskiej (NOK) za kilowatogodzinę. Inicjatywa zyskała poparcie innych partii.
Choć propozycja pozostaje na etapie dyskusji, może istotnie wpłynąć na opłacalność podobnych projektów w przyszłości. Dla firm technologicznych oznaczałoby to wyższe koszty operacyjne, a dla Norwegii narzędzie do kontrolowania tempa rozwoju energochłonnej infrastruktury cyfrowej.
Źródła: NVE, X.








