Nowy rok z nową nadzieją dla branży PV?

Przepełnione magazyny i rekordowo niskie ceny modułów fotowoltaicznych - to wyzwania z którymi od dłuższego czasu zmaga się branża fotowoltaiczna. Z analiz ekspertów wynika, że sytuacja może się nie odmienić do połowy przyszłego roku. Czy jest nadzieja na powiew normalności? Co może wpłynąć na nagły wzrost popytu? Odpowiedzi szukamy poniżej. 

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Podziel się

Nikt nie zarabia? Kontynentalny rozkład cen modułów 

Zacznijmy od poziomu cen modułów fotowoltaicznych. W ostatnim czasie spadkowej tendencji nie udało się zatrzymać, a co dopiero odwrócić. Pisaliśmy już o tym we wrześniu - gdy ceny modułów spadły do 0,15 euro/W. Według danych dostarczonych przez firmę analityczną OPIS w ostatnim tygodniu października stawki za moduł z ogniwami w technologii Mono Perc M10 wyniosły 0,0603 USD/W. Z kolei jedne z droższych technologii - M10 TOPCon osiągnęły 0.0690 USD/W. W przeliczeniu jest to już mniej niż 0,06 euro/W. Bardziej optymistyczni eksperci rynkowi twierdzą, że do tej pory nurkujący wskaźnik stracił momentum. Jednak producenci i sprzedawcy modułów fotowoltaicznych w dalszym ciągu obniżają swoje ceny, chociaż teraz robią to wolniej. Ich celem jest dobicie do poziomu cen akceptowanych przez rynek. Sytuację na rynku jest jednak bardzo trudna, ponieważ od miesięcy na produktach z takim poziomem cenowym nie zarabia się praktycznie nic. 

Z dostępnych statystyk można odczytać, że od stycznia br. ceny najtańszych modułów do października spadły o ponad 42%. Najpopularniejsze modele odnotowały spadek o ponad 36% (m.in. TOPCon), a te o najwyższej sprawności o 32,5% (m.in. HJT-, N-Type-, TOPCon-). W ciągu miesiąca, od września do października, ceny modułów tych trzech klas spadły kolejno o 8,3%, 5%, 3,6%. 

Co ważne rynek modułów poza Europą i Azją ma się lepiej. Różnica jest drastyczna. Dla przykładu ceny modułów w USA bywają nawet o 100% wyższe względem europejskiego rynku (dotyczy to ogniw mono PERC). Co chroni amerykański rynek i tamtejszych sprzedawców? Jest to przede wszystkim ustawa Inflation Reduction Act (IRA). Wprowadzenie tego aktu zablokowało zalewanie rynku fotowoltaicznego w Stanach towarami z Azji. Takie działanie miało przywrócić opłacalność produkcji na miejscu i wesprzeć lokalnych producentów modułów. Jak na razie ustawa spełnia swoje zadanie, a przynajmniej w tym aspekcie. Z jednej strony rynek solarny w Stanach stał się bardziej hermetyczny; jest stosunkowo mały i z wysokimi cenami. Z drugiej strony utrzymywanie wysokich cen wydaje się być nieodpowiedzialnym działaniem ze strony producentów. Dlatego w USA panują bardzo wysokie koszty zakupu i montażu fotowoltaiki. Dlatego też długoterminowe utrzymanie IRA jest raczej mało prawdopodobne.

Przemysłu nie da się podtrzymywać wyłącznie popytem wynikającym z rządowych subsydiów. Jednocześnie przeniesienie modelu IRA na inne gospodarki jest ryzykownym krokiem. Niektórzy chińscy producenci próbują uprzedzić fakty i już teraz przenoszą swoją działalność na rynek amerykański i są gotowi grać według jego zasad, aby tylko znaleźć rynek zbytu. Jednocześnie ci sami producenci chcą odwrócić ten niekorzystny trend cenowy, wywołując sztucznie niedobory towaru. Rynkowi eksperci każą czekać do końca roku. Jeżeli pod koniec 2023 r. popyt ponownie wzrośnie w związku z obecną sytuacją cenową, tendencja spadkowa może zostać zatrzymana. 

Co z przepełnionymi magazynami?

Obecnie w europejskich magazynach znajduje się do 80 GW niesprzedanych modułów fotowoltaicznych. To wysoka liczba, świadcząca o skali problemu branży. Większość dystrybutorów działających na starym kontynencie zdecydowała się na maksymalne ograniczenie stanów magazynowych, by nie przetrzymywać nierentownego towaru w czasie zimy. Przedstawiciele branży zaznaczają, że tak wielkiego spadku cen nie spodziewał się nikt. Dlatego też sytuacja jest tak spektakularna, bo nikt się nie przygotował na taką ewentualność. Wręcz przeciwnie, dystrybutorzy zapełniali magazyny w ramach przygotowania do sezonu. 

Tymczasem lato minęło, nadszedł październik, a moduły wciąż zalegają w magazynach. Co więcej, muszą zostać sprzedane do końca tego roku, nie zważając na ceny rynkowe. Dlatego też w najbliższym czasie m.in. moduły p-type z magazynów mogą być oferowane po niższej cenie niż nowe sztuki z Chin. Doświadczeni handlarze spodziewają się powrotu normalnego poziomu cen na starym kontynencie do czerwca 2024 roku. Pierwszy i drugi kwartał nadchodzącego roku ma okazać się decydujący dla odzyskania normalnych poziomów magazynowych. Tym samym do końca czerwca 2024 r. kwestie związane z zaległymi zapasami mogą już nie stanowić problemu. Z drugiej jednak strony możliwość ponownego zainwestowania przez dystrybutorów w duże dostawy w nowych kontraktach pozostaje niepewna. 

Źródło: PV magazine

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia