Okienna pompa ciepła. Czy to sposób na ogrzewanie mieszkań bez remontu?

Pompa ciepła bez dużego remontu i ingerencji w budynek? W USA coraz większą uwagę przyciągają urządzenia montowane w oknie, które mogą chłodzić latem i dogrzewać zimą. Czy taka technologia może otworzyć rynek także dla najemców i mieszkańców starszych budynków?

Pompa ciepła bez dużego remontu i ingerencji w budynek? W USA coraz większą uwagę przyciągają urządzenia montowane w oknie, które mogą chłodzić latem i dogrzewać zimą. Czy taka technologia może otworzyć rynek także dla najemców i mieszkańców starszych budynków?

Pompa ciepła bez dużego remontu i ingerencji w budynek? W USA coraz większą uwagę przyciągają urządzenia montowane w oknie, które mogą chłodzić latem i dogrzewać zimą. Czy taka technologia może otworzyć rynek także dla najemców i mieszkańców starszych budynków?
  • Okienne pompy ciepła mogą ułatwić elektryfikację ogrzewania w starszych budynkach. Montuje się je podobnie jak klimatyzator okienny, bez dużego remontu i trwałej ingerencji w instalację.
  • To rozwiązanie może być szczególnie ważne dla najemców i mieszkańców bloków. Daje możliwość chłodzenia latem i dogrzewania pomieszczeń bez klasycznej modernizacji domu.
  • Okienna pompa ciepła nie zastąpi od razu centralnego ogrzewania. Wyjaśniamy, gdzie taka technologia ma sens i jakie bariery mogłyby pojawić się w Polsce.

Do tej pory pompa ciepła często oznaczała duży remont, ekipę instalacyjną i tysiące dolarów kosztów. To wykluczało wielu najemców i mieszkańców starszych budynków. Teraz w USA pojawiają się okienne pompy ciepła – urządzenia montowane podobnie jak klimatyzator okienny, które mogą zarówno chłodzić, jak i ogrzewać pomieszczenie. Nie zastąpią od razu pełnego systemu centralnego ogrzewania, ale mogą otworzyć rynek dla osób, które nie mają zgody albo pieniędzy na klasyczną modernizację.

Pompa ciepła nie tylko dla właściciela domu

Elektryfikacja ogrzewania zwykle kojarzy się z domem jednorodzinnym. Właściciel podejmuje decyzję, zamawia projekt, montuje jednostkę zewnętrzną i wewnętrzną, a później rozlicza inwestycję przez niższe zużycie paliw kopalnych. W blokach, kamienicach i mieszkaniach na wynajem wygląda to znacznie trudniej.

Najemca nie może po prostu przewiercić ściany, postawić jednostki na elewacji albo ingerować w instalację budynku. Wspólnoty i właściciele też nie zawsze chcą takich zmian. Dlatego okienne pompy ciepła są ciekawą próbą obejścia jednej z największych barier – trwałej ingerencji w budynek.

Urządzenie w oknie działa w dwie strony

Okienna pompa ciepła przypomina klimatyzator okienny, ale ma pracować przez cały rok. Latem usuwa ciepło z mieszkania na zewnątrz. Zimą odwraca proces i przenosi energię cieplną z powietrza zewnętrznego do środka. To istota działania pompy ciepła: urządzenie nie wytwarza ciepła tak jak grzałka, tylko je przenosi.

Dzięki temu może być znacznie efektywniejsze od ogrzewania oporowego. Amerykański Departament Energii podaje, że ogrzewanie i chłodzenie budynków odpowiadają za ok. 35% całego zużycia energii. Jeżeli więc prostsze i tańsze urządzenia pozwolą elektryfikować starsze mieszkania, ich znaczenie może być większe niż sugerowałby rozmiar samego sprzętu.

Nowy Jork testuje pompy tam, gdzie remont byłby trudny

Najciekawszym przykładem jest Nowy Jork. Program Clean Heat for All zakłada wykorzystanie okiennych pomp ciepła w mieszkaniach publicznych. Pierwszy etap obejmował 72 jednostki testowe, a dalszy plan mówił o 30 tys. urządzeń.

To ważne, bo pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o gadżet dla rynku konsumenckiego. Miasto sprawdza technologię jako narzędzie modernizacji budynków wielorodzinnych, w których klasyczne systemy pomp ciepła byłyby drogie, trudne organizacyjnie albo zbyt uciążliwe dla mieszkańców.

Nie cudowne pudełko dla każdego mieszkania

Okienne pompy ciepła mają jednak ograniczenia. Jedno urządzenie obsługuje głównie jedno pomieszczenie, więc nie jest pełnym odpowiednikiem centralnego ogrzewania. W większym mieszkaniu potrzebnych byłoby kilka jednostek albo system strefowy.

Drugim problemem jest spadek mocy przy dużym mrozie. Gradient podaje, że jego urządzenie ma ok. 9000 BTU/h mocy grzewczej przy temperaturach od 8,3°C do -8,3°C, czyli ok. 2,6 kW. Przy -25°C moc i współczynnik COP są już niższe. Do tego dochodzą masa urządzenia, hałas, wygląd elewacji i dopasowanie do konkretnego typu okna.

Czy takie urządzenia mają sens w Polsce?

Problem, który rozwiązują okienne pompy ciepła, istnieje także w Europie. W Polsce wiele mieszkań w starszych budynkach ma ograniczone możliwości modernizacji, a najemcy rzadko inwestują w trwałe instalacje. Teoretycznie urządzenie montowane w oknie mogłoby być prostszą drogą do chłodzenia latem i dogrzewania w sezonach przejściowych.

Barier nie brakuje. Europejskie okna różnią się od amerykańskich, wspólnoty mogą blokować zmiany w elewacji, a urządzenia musiałyby spełniać lokalne wymagania dotyczące hałasu, bezpieczeństwa i efektywności. W USA część wsparcia federalnego dla pomp ciepła obowiązywała dla urządzeń kupionych i zainstalowanych do końca 2025 r. W Polsce nie ma dziś podobnego, dedykowanego programu dla okiennych pomp ciepła.

Okienne pompy ciepła nie zastąpią wszystkich systemów grzewczych. Mogą jednak wypełnić ważną lukę – dać najemcom i mieszkańcom starszych budynków dostęp do technologii, która dotąd była zarezerwowana głównie dla właścicieli domów gotowych na remont. To mała technologia, ale z potencjalnie dużym znaczeniem społecznym.

Źródła: The Conversation, DOE, Midea, Gradient
Zdjęcie główne: Gradient