Panel fotowoltaiczny za 39 zł. Czy taka mini-fotowoltaika ma sens? 

Panel fotowoltaiczny za 39 zł brzmi jak żart, ale to realny produkt z półki sklepowej. Nie obniży rachunków za prąd i nie zastąpi domowej instalacji PV, ale na wakacje, działkę albo awaryjne ładowanie drobnej elektroniki może okazać się zaskakująco praktyczny. Czy taka mini-fotowoltaika ma sens?

Panel fotowoltaiczny za 39 zł brzmi jak żart, ale to realny produkt z półki sklepowej. Nie obniży rachunków za prąd i nie zastąpi domowej instalacji PV, ale na wakacje, działkę albo awaryjne ładowanie drobnej elektroniki może okazać się zaskakująco praktyczny. Czy taka mini-fotowoltaika ma sens?

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Panel fotowoltaiczny za 39 zł brzmi jak żart, ale to realny produkt z półki sklepowej. Nie obniży rachunków za prąd i nie zastąpi domowej instalacji PV, ale na wakacje, działkę albo awaryjne ładowanie drobnej elektroniki może okazać się zaskakująco praktyczny. Czy taka mini-fotowoltaika ma sens?
  • Panel z Action ma moc 10 Wp i kosztuje 38,95 zł. To małe urządzenie z USB-A, stworzone raczej do turystyki niż do realnej produkcji energii w domu.
  • Najlepiej sprawdzi się do powolnego ładowania powerbanku, latarki, telefonu lub drobnej elektroniki. W praktyce dużo zależy od słońca, ustawienia panelu i cierpliwości użytkownika.
  • To gadżet, a nie domowa elektrownia. Może być ciekawym dodatkiem na kemping, balkon czy działkę, ale nie należy oczekiwać od niego dużych oszczędności.

Mała fotowoltaika na wakacje

Fotowoltaika kojarzy się głównie z dużą instalacją na dachu, falownikiem i rozliczeniami z operatorem. Czasem jednak pojawia się produkt z zupełnie innej kategorii. Bardziej gadżet, małe źródło awaryjnej energii i wakacyjna ciekawostka niż pełnoprawna instalacja OZE.

Takim przykładem jest niewielki panel słoneczny dostępny w Action. Poprzednia wersja o mocy 8 W zrobiła spore zamieszanie wśród osób, które lubią testować tanie rozwiązania solarne. Teraz pojawiła się mocniejsza wersja 10 W, kosztująca 38,95 zł. Nie jest to sprzęt, który odmieni rachunki za prąd, ale może mieć kilka całkiem sensownych zastosowań.

10 W mocy, czyli czego można oczekiwać?

Panel ma moc 10 Wp, napięcie 5 V i wyjście USB-A. Jego wymiary to 16,5 × 32,5 × 2,2 cm, więc mówimy o naprawdę małej płytce. Można ją przyczepić do plecaka, roweru, namiotu albo szyby za pomocą przyssawek. Konstrukcja jest lekka, kompaktowa i wyraźnie pomyślana o podróży.

Mini-panel fotowoltaiczny
Źródło: Action.

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że 10 W to moc szczytowa w dobrych warunkach nasłonecznienia. W realnym użytkowaniu wynik będzie niższy, zwłaszcza przy zachmurzeniu, złym kącie ustawienia lub częściowym zacienieniu. Panel nie zastąpi więc ładowarki sieciowej ani porządnego powerbanku. Może natomiast powoli doładowywać drobną elektronikę wtedy, gdy nie mamy pod ręką gniazdka.

Do czego może się przydać?

Najbardziej naturalne zastosowanie to ładowanie powerbanku podczas wyjazdu. Panel można wystawić na słońce na kempingu, balkonie, działce albo podczas postoju w trasie. Lepiej ładować powerbank niż telefon bezpośrednio, bo słońce zmienia się w ciągu dnia. Powerbank łatwiej znosi przerwy i spadki mocy.

Taki panel może też pomóc podczas awarii zasilania. Nie zasili lodówki, routera ani laptopa, ale może podładować latarkę, mały głośnik, prostą kamerkę, radio turystyczne albo telefon. W awaryjnej sytuacji nawet kilka procent baterii więcej potrafi mieć znaczenie.

Ciekawie wypada także użycie na balkonie. Panel można przyczepić do szyby lub balustrady i potraktować jako małe źródło energii dla drobnych urządzeń USB. To raczej zabawa z mikroskalą fotowoltaiki niż realna oszczędność, ale dobrze pokazuje, jak działa produkcja energii ze słońca.

Gadżet, nie domowa elektrownia

Największą zaletą tego panelu jest prostota. Nie ma tu zgłoszeń, montażu, falownika i instalatora. Jest małe urządzenie, które ładuje przez USB, gdy świeci słońce. Największym ograniczeniem pozostaje oczywiście moc. Przy 10 W trzeba uzbroić się w cierpliwość i nie oczekiwać cudów.

Dlatego panel z Action warto traktować jako ciekawostkę i praktyczny gadżet wakacyjny. Dla osoby jadącej pod namiot, na działkę albo na rower może okazać się przydatny. Dla kogoś, kto chce „zasilać dom z balkonu”, będzie rozczarowaniem. Mała fotowoltaika ma sens, ale tylko wtedy, gdy dobrze rozumiemy jej skalę.

Źródło: Action.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA