Pierwszy prąd z pływającej farmy wiatrowej zasilił Francję. Ale po co inwestować w takie turbiny?

Morska turbina wiatrowa, która nie stoi na dnie, tylko pływa i produkuje prąd? Francuska farma właśnie dostarczyła pierwszą energię do sieci, pokazując, że offshore może wychodzić na coraz głębsze wody. To nadal pilotaż, ale może otworzyć drogę do zupełnie nowych obszarów dla energetyki wiatrowej.

Morska turbina wiatrowa, która nie stoi na dnie, tylko pływa i produkuje prąd? Francuska farma właśnie dostarczyła pierwszą energię do sieci, pokazując, że offshore może wychodzić na coraz głębsze wody. To nadal pilotaż, ale może otworzyć drogę do zupełnie nowych obszarów dla energetyki wiatrowej.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Morska turbina wiatrowa, która nie stoi na dnie, tylko pływa i produkuje prąd? Francuska farma właśnie dostarczyła pierwszą energię do sieci, pokazując, że offshore może wychodzić na coraz głębsze wody. To nadal pilotaż, ale może otworzyć drogę do zupełnie nowych obszarów dla energetyki wiatrowej.
  • Francuska farma EFGL składa się z trzech pływających turbin o łącznej mocy 30 MW. Instalacja znajduje się około 16 km od wybrzeża i ma produkować około 110 000 MWh energii rocznie.
  • Pływające turbiny nie są wbite w dno, lecz stoją na platformach zakotwiczonych linami. Dzięki temu mogą pracować na głębszych wodach, gdzie klasyczne fundamenty są zbyt drogie albo technicznie trudne.
  • Technologia floating offshore jest jeszcze młoda i kosztowna, ale kolejne projekty mają już skalę setek megawatów. Jeśli koszty spadną, może to być nowy etap rozwoju morskiej energetyki wiatrowej.

Pływające turbiny wiatrowe, które nie stoją na dnie

Zastanawiacie się, jak to jest, że morska farma wiatrowa może pływać i się nie przewracać? W klasycznych projektach offshore turbiny stoją na fundamentach wbitych lub posadowionych w dnie morskim. To działa dobrze na płytszych wodach. Problem zaczyna się wtedy, gdy morze jest głębokie, a dno znajduje się zbyt nisko, aby budowa tradycyjnego fundamentu była opłacalna albo technicznie sensowna.

W technologii floatingowej turbina stoi na pływającej platformie, która jest zakotwiczona do dna morskiego systemem lin. Taka konstrukcja nie dryfuje swobodnie. Utrzymuje pozycję dzięki masie platformy, wyporności, balastowi i układowi kotwiczenia. Mówiąc prościej: turbina pływa, ale jest stale „trzymana” w wyznaczonym miejscu, a platforma projektowana jest tak, aby ruch fal i wiatru nie wywrócił całego zestawu.

Pierwszy prąd z francuskiej farmy EFGL

Ocean Winds poinformował, że pływająca morska farma wiatrowa Éoliennes Flottantes du Golfe du Lion, czyli EFGL, dostarczyła pierwszy prąd do francuskiej sieci elektroenergetycznej. Instalacja znajduje się na Morzu Śródziemnym, około 16 km od Port-La Nouvelle, u wybrzeży południowej Francji. To pierwszy działający projekt floating offshore wind Ocean Winds we Francji i drugi taki projekt spółki na świecie po portugalskim WindFloat Atlantic.

EFGL składa się z trzech turbin o mocy 10 MW każda, czyli łącznie ma 30 MW mocy. Projekt rozwijany jest przez Ocean Winds we współpracy z Banque des Territoires, a turbiny ustawiono na pływających fundamentach WindFloat zaprojektowanych przez Principle Power. Według Ocean Winds farma ma produkować około 110 000 MWh energii rocznie, co odpowiada zapotrzebowaniu około 50 000 mieszkańców przez 20 lat.

Pływająca farma wiatrowa.
Źródło: Ocean Winds.

Pilotaż, który ma otworzyć drogę większym projektom

EFGL nie jest jeszcze wielkoskalową farmą komercyjną. To projekt pilotażowy, ale bardzo ważny dla dalszego rozwoju technologii. Ocean Winds podkreśla, że doświadczenia z EFGL mają pomóc przejść od demonstracji do większych instalacji floatingowych. Firma wskazuje też na znaczenie lokalnego łańcucha dostaw: około 85% bezpośrednich dostawców projektu pochodzi z Francji lub ma siedzibę we Francji, 99% to firmy europejskie, a 60% to małe i średnie przedsiębiorstwa.

Po co pływające farmy wiatrowe?

Największą zaletą technologii floatingowej jest dostęp do głębszych akwenów. W wielu miejscach najlepsze warunki wiatrowe są dalej od brzegu, gdzie morze jest zbyt głębokie dla tradycyjnych fundamentów. Pływające platformy pozwalają przesunąć turbiny na obszary z silniejszym i stabilniejszym wiatrem, a przy tym ograniczyć konflikt o płytkie, przybrzeżne lokalizacje.

Technologia nadal jest młoda i droższa niż klasyczny offshore, ale potencjał jest duży. Pierwszą pływającą farmą wiatrową na świecie była Hywind Scotland, uruchomiona w 2017 roku przez Equinor. Jej moc wynosi 30 MW, czyli tyle samo co francuski pilotaż EFGL.

Francuski projekt pokazuje, że floating offshore wind wychodzi z fazy ciekawostki technologicznej. Na razie mówimy o pilotażu, ale kolejne projekty mają już skalę setek megawatów. Jeżeli koszty będą spadać, pływające farmy wiatrowe mogą otworzyć dla energetyki offshore zupełnie nowe obszary mórz i oceanów.

Źródło: Ocean Winds, własne.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia