Ministerstwo Klimatu skierowało do konsultacji publicznych projekt uchwały Rady Ministrów w sprawie aktualizacji wieloletniego „Programu polskiej energetyki jądrowej”, do którego uwagi można zgłaszać do 21 sierpnia bieżącego roku. Jak program traktuje odnawialne źródła energii? Czy słusznie? Dla Redakcji komentuje Piotr Rudyszyn.

Jak to jest z tym atomem?

Celem „Programu polskiej energetyki jądrowej” jest budowa w Polsce od 6 do 9 GWe zainstalowanej mocy jądrowej w oparciu o sprawdzone, wielkoskalowe, wodne ciśnieniowe reaktory jądrowe generacji III i III+. Czy to dobry krok dla Polski?

Boję się, że po raz kolejny zejdziemy z energetyką w jakąś ślepą ulicę. Najpierw poszliśmy w ślepą ulicę pod tytułem: węgiel, dzisiaj idziemy w ślepą ulicę pod tyłem: gaz, a w 2030 roku, kiedy powtórzy się sytuacja, którą dzisiaj mamy z węglem na rynku gazu, będziemy już wsadzeni w ślepą ulicę pod tytułem: atom. – komentuje Piotr Rudyszyn.

Energetyka jądrowa kluczem do masowego wprowadzenia OZE?

Według Programu, energetyka jądrowa jest kluczem do stabilnego wprowadzania OZE na masową skalę, a bez jej wprowadzenia maksymalizacja wykorzystania odnawialnych źródeł energii, a tym samym optymalna redukcja emisji będzie niemożliwa.

Jak czytamy w treści programu “Energetyka jądrowa jako dysponowalne źródło pracujące w podstawie obciążenia systemu elektroenergetycznego, umożliwi stabilne wprowadzanie odnawialnych źródeł energii na masową skalę, co wspólnie wyznacza kierunek transformacji energetycznej i ma pomóc osiągnąć cel neutralności klimatycznej. Bez energetyki jądrowej niemożliwym jest maksymalizacja wykorzystania odnawialnych źródeł energii (OZE) i osiągnięcie optymalnej redukcji emisji”.

Co na to Ekspert OZE?

Teoria o tym, że energetyka atomowa jest jedynym kluczem do tego, żeby rozwijać OZE, jest co najmniej nieaktualna. W momencie, kiedy technologie magazynowania energii i inteligentnego przesyłu energii nie były jeszcze tak rozwinięte, można było tak uważać. Natomiast dzisiaj, w mojej pobieżnej ocenie koszty magazynowania energii mogą być niższe od atomu, a dodatkowo mogą bardziej rozwijać tę lokalną energetykę. – komentuje Piotr Rudyszyn

Elektrownie słoneczne oraz wiatrowe są wskazane w Programie jako źródła zbyt mało stabilne i w dłuższej perspektywie niewystarczające do pokrycia potrzeb polskiego systemu elektroenergetycznego.

Dzisiaj oczywiście byłoby dobrze mieć elektrownię atomową, najlepiej w każdej gminie i to na tyle małą, żeby można było dostarczać prąd lokalnie. Uważam, że przyszłość jest w małych i średnich lokalnych źródłach wytwórczych, połączonych z różnego rodzaju akumulatorami. Nie ma czegoś takiego w mojej ocenie jak najlepsza technologia. Technologie muszą być dobrane do pewnej specyfiki. Pewne regiony są predysponowane do wykorzystania energii z wiatru, inne ze słońca, jeszcze inne z biomasy, a najlepszym rozwiązaniem byłby miks jak największej liczby różnych źródeł, które można lokalnie bilansować. – komentuje Piotr Rudyszyn

Doświadczenia innych państw wskazują, że warto stawiać na atom?

Według programu doświadczenia innych państw wskazują na to, że inwestycje w odnawialne źródła energii bez “podstawy systemowej” nie przynoszą oczekiwanych efektów w zakresie zredukowanej emisji.

Jak czytamy w treści: “Doświadczenia takich państw jak Niemcy, ale też USA, czy Chiny pokazują, że bez wykorzystania bezemisyjnych źródeł w podstawie systemu, wielkie nakłady na rozbudowę mocy OZE nie przynoszą pożądanych efektów redukcji emisji.”

Znam bardzo dużo krajów, które dobrze sobie radzą bez energetyki atomowej, ale za to z odnawialnymi źródłami energii. Niemcy są krajem, który jest zdecydowanie lepiej zabezpieczony energetycznie od Polski, który rozwija energetykę odnawialną, nawet kosztem energetyki atomowej. To właśnie przykłady z rynku niemieckiego pokazują, że magazynowanie energii jest lepszym rozwiązaniem niż energetyka jądrowa. Z tego co wiem, w Niemczech cały czas bardzo poważnie realizowany jest program wyjścia z atomu.- komentuje Piotr Rudyszyn

Energetyka jądrowa najtańszą alternatywą?

Według programu, w kontekście gospodarczym elektrownie jądrowe miałyby w przyszłości zahamować wzrost kosztów energii dla odbiorców, a nawet je obniżyć. Program argumentuje, że przy uwzględnieniu pełnego rachunku kosztów wraz z kosztami inwestorskimi, systemowymi, sieciowymi, środowiskowymi, zdrowotnymi i innymi kosztami zewnętrznymi, energetyka jądrowa stanowi najtańsze źródło energii.

Energetyka jądrowa jest być może w przeliczeniu na końcową MWh tańsza, niż OZE. Trzeba jednak wybudować kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt GW elektrowni atomowych, co nie tylko będzie kosztowało dużo więcej, ale będzie też dużo dłużej trwało. Już w tej chwili duże elektrownie fotowoltaiczne i wiatrowe są dostępne w całej Europie poniżej rynkowych kosztów wytworzenia i nie potrzebują wsparcia. Dlatego uważam, że zmagazynowanie energii z OZE będzie tańsze, niż wybudowanie elektrowni atomowej – komentuje Piotr Rudyszyn

Z kolei według programu wraz rosnącym udziałem źródeł OZE wzrastają koszty systemowe, które przyczyniają się do wzrostu kosztów całkowitych. Opracowanie wskazuje, że bez wprowadzenia energetyki jądrowej, całkowite koszty wytwarzania energii będą ciągle rosły. Aktualnie w 2020 roku wynoszą one 352 zł/MWh. Według scenariusza zakładającego powstawanie elektrowni jądrowych drogą wolnej optymalizacji, te koszty mogą zostać obniżone do 334 zł/MWh w 2045 r. W scenariuszu bez energetyki jądrowej koszty wytwarzania rosną do 358 zł/MWh w 2045 r. Czy to realne ceny?

Tego nie wiemy, to jest projekcja. Przewidywanie przyszłości ma to do siebie, że dotyczy rzeczy, o których jeszcze nie wiemy, w związku z tym jest bardzo trudne. Myślę, że gdybyśmy zadzwonili do kilku polskich uczelni, to bez problemu znaleźlibyśmy profesorów, którzy mają zupełnie odmienne zdanie na ten temat. – komentuje Piotr Rudyszyn

Według eksperta, jeżeli ktoś zechce udowodnić fakt, że któraś z technologii będzie tańsza w przyszłości, bez problemu znajdzie na to dowody w postaci liczb, które przeanalizuje biorąc pod uwagę własny punkt widzenia.

Przedstawię przykład, jak działają prognozy. Czy ktoś w zeszłym roku w grudniu był w stanie przewidzieć, że w marcu cena energii na giełdzie spadnie do 180 zł/MWh? Myślę, że nie. To pokazuje, że spekulowanie na temat kosztów wytwarzania za 30 lat jest zwykłym przewidywaniem przyszłości.- komentuje Piotr Rudyszyn

Według Piotra Rudyszyna jedno jest pewne: będą rosły koszty wytwarzania energii z węgla. Porównywanie energii z atomu do energetyki odnawialnej jest dzisiaj jednak bardzo trudne i jest tylko projekcją.

OZE zajmują dużo miejsca?

Program polskiej energetyki jądrowej wskazuje odnawialne źródła energii jako technologie wymagające dużej powierzchni, której energetyka jądrowa nie potrzebuje. Według programu, energetyka jądrowa cechuje się najniższym wskaźnikiem wykorzystania powierzchni na jednostkę wyprodukowanej energii wynoszącym 0,1 m2/MWh, przy odpowiednio 0,2 m2/MWh dla węgla i gazu, 1,0 m2/MWh dla energetyki wiatrowej oraz 10 m2/MWh dla fotowoltaiki.

Czy my mamy problem z powierzchnią w Polsce? Nie mamy w Polsce żadnego problemu związanego z przestrzenią i deficytem miejsca. Co więcej, każdy rolnik bardzo chętnie wydzierżawi swoje pole pod energetykę wiatrową czy fotowoltaikę. Najlepsze przykłady pokazują, że można łączyć uprawianie pola z fotowoltaiką, dlatego argument dotyczący miejsca, nie ma żadnego znaczenia. – komentuje Piotr Rudyszyn

Czy w takim razie Polska nie powinna inwestować w atom?

Według Piotra Rudyszyna nie da się ocenić na podstawie dostępnych informacji czy atom jest najlepszym rozwiązaniem dla polskiej energetyki. Z drugiej strony jego całkowite skreślenie bez dokładnej analizy również nie jest dobrym rozwiązaniem. Tak czy inaczej, twierdzenie, że atom jest dzisiaj najlepszą opcją, która pozwoli rozwinąć OZE jest przesadzone.

Piotr Rudyszyn

Ekspert rynku energii odnawialnych i ciepłownictwa. Menager innowacji energetycznych. Autor publikacji o energetyce odnawialnej.