Policja wskazuje fotowoltaikę po pożarze szkoły. Ale czy panele naprawdę były przyczyną?

Policja wskazała, że prawdopodobną przyczyną pożaru dachu szkoły w Kruszewie mogła być fotowoltaika. To mocne stwierdzenie, ale na tym etapie sprawa wciąż wymaga ostrożności i potwierdzenia przez specjalistów. Czy panele PV rzeczywiście były źródłem ognia, czy jedynie znalazły się w miejscu pożaru?

- Do pożaru doszło 28 maja około godziny 13:18 w szkole podstawowej w Kruszewie koło Grójca. Ogień objął około 80 m2 dachu, a sytuację opanowano po mniej więcej godzinie.
- Z budynku ewakuowano 88 uczniów i pracowników. Nikomu nic się nie stało i nie było potrzeby wzywania pomocy medycznej.
- Policja jako prawdopodobną przyczynę wskazała zapalenie się paneli fotowoltaicznych. Straż pożarna informowała jednak o pożarze dachu i obecności instalacji PV, a ostateczne przyczyny zdarzenia nadal są ustalane.
Pożar na dachu szkoły podstawowej w Kruszewie koło Grójca znów uruchomił pytanie o bezpieczeństwo instalacji fotowoltaicznych na budynkach publicznych. Sprawa wymaga jednak ostrożności: choć policja wskazała, że prawdopodobną przyczyną mogło być zapalenie się paneli PV, straż pożarna informowała jedynie o pożarze dachu i obecności instalacji fotowoltaicznej. Szczegółowe okoliczności zdarzenia nadal są ustalane.
Do pożaru doszło w czwartek, 28 maja, około godziny 13:18 w szkole podstawowej w miejscowości Kruszew w powiecie grójeckim. Ogień objął dach budynku o powierzchni około 80 m2. Na miejscu działało pięć zastępów gaśniczych, dwa podnośniki oraz dron. Po około godzinie sytuacja została opanowana.
Ewakuowano uczniów i pracowników. Na szczęście nikomu nic się nie stało
Według informacji przekazywanych przez służby z budynku ewakuowano 88 osób. Najważniejsza informacja jest jednak taka, że nikt nie został poszkodowany i nie było konieczności wzywania pomocy medycznej. Na miejsce też nie musiała zostać wezwana karetka.
Na dachu szkoły znajdowała się instalacja fotowoltaiczna. St. sierż. Elżbieta Dąbrowska z Komendy Powiatowej Policji w Grójcu przekazała portalowi Gazeta.pl, że najprawdopodobniej przyczyną pożaru było zapalenie się paneli fotowoltaicznych. Jednocześnie inne komunikaty podkreślają, że przyczyna pożaru nie została jeszcze ostatecznie potwierdzona.
Policja podtrzymuje, że prawdopodobną przyczyną była… fotowoltaika. Ale czy to prawda?
Skontaktowaliśmy się z Komendą Powiatowej Policji w Grójcu i st. sierż. Elżbieta Dąbrowska udzieliła nam wyjaśnień co do swoich wcześniejszych słów. Według jej słów sprawa jest świeża, a wyjaśnieniami zajmować się będą specjaliści. Pierwszą hipotezą jest fotowoltaika, ponieważ pożar objął tylko dach. I – według słów policjantki – prawdopodobnie przyczyną pożaru była fotowoltaika. Z tym, że… sam dach nie może tego definiować.
Sam fakt, że ogień pojawił się na dachu, nie przesądza jeszcze o przyczynie. Poza instalacją fotowoltaiczną źródłem pożaru mogłyby być także elementy instalacji elektrycznej prowadzonej w obrębie dachu, oprawy oświetleniowe, urządzenia wentylacyjne lub klimatyzacyjne, nieszczelności i przegrzanie elementów technicznych, a nawet prace serwisowe prowadzone wcześniej na pokryciu. O ile takie były prowadzone, a tego nie wiemy. Dlatego dopiero ekspertyza pożarowa pozwoli stwierdzić, czy pożar rzeczywiście zaczął się od PV, czy instalacja fotowoltaiczna była tylko elementem znajdującym się w strefie objętej ogniem. Fotowoltaika jest na dachu najbardziej widoczna, więc istnieje szansa, że dlatego została potraktowana przez Policję jako główna sprawczyni pożaru.
- Zobacz również: Fotowoltaika i pożary. Fakty kontra mity, które krążą w sieci
Pożary PV są rzadkie, ale wymagają wyjaśnienia
Pożary instalacji fotowoltaicznych nie są zjawiskiem powszechnym. Przeglądy literatury i opracowania dotyczące bezpieczeństwa PV wskazują, że takie incydenty są relatywnie rzadkie, choć mogą się zdarzać, najczęściej w związku z błędami montażowymi, wadami komponentów, problemami z połączeniami DC, łukiem elektrycznym albo niewłaściwą eksploatacją instalacji. Jednak przeważnie fotowoltaika się pali, bo… pali się dach.
Dlatego pojedynczy pożar nie powinien być podstawą do prostego wniosku, że fotowoltaika jest niebezpieczna. A świadczy o tym liczba ponad 1,6 mln mikroinstalacji fotowoltaicznych w Polsce. Sprawa z Kruszewa jest niepokojąca właśnie dlatego, że dotyczy obiektu, w którym przebywają dzieci. Dobrze, że ewakuacja przebiegła skutecznie i nikt nie ucierpiał. Teraz najważniejsze jest ustalenie, czy źródłem ognia rzeczywiście była instalacja PV, czy też pożar rozpoczął się w innym miejscu dachu. Będziemy sprawę monitorować.
Źródła: własne, Komenda Powiatowa Policji w Grójcu, gazeta.pl
Zdjęcie główne: tvnwarszawa.pl
Polecane
Pożar turbiny wiatrowej w Niemczech. Dlaczego strażacy nie mogli jej ugasić?

Fotowoltaika ma nowe ryzyka. Pożary, grad i cyberbezpieczeństwo pod lupą









