Wzrost zużycia gazu w produkcji energii elektrycznej

Analitycy Ember przeanalizowali założenia przedstawione w PEP 2040. Z dokumentu wynika, że Polska planuje największy wzrost zużycia gazu ziemnego do produkcji energii elektrycznej w całej Unii Europejskiej  z 14 TWh (w 2019 r.) do 54 TWh (w 2030 r.). W efekcie Polska stanie się trzecim krajem w UE pod względem produkcji energii elektrycznej z gazu. – PEP2040 umniejsza rolę odnawialnych źródeł energii w transformacji. Co dość osobliwe, nie uwzględnia aktualnej trajektorii rozwoju fotowoltaiki – wskazuje Ember. PEP2040 nie uwzględnia także ostatniej dynamiki zmian cen EU-ETS.

Ostatnia wersją PEP 2040 stanowi  znaczącą zmianę w strategii. Wcześniej Polska planowała w 2030 r. wyprodukować 21 TWh z gazu ziemnego. W PEP 2040 zapisano dążenie do włączenia biometanu i wodoru jako paliw na poziomie 10 proc. całego gazu przesyłanego przez infrastrukturę gazową. Jak wskazuje Ember, brakuje jednak dalszych informacji odnośnie do odpowiednich wymagań dla nowych projektów; np. sekwestracji dwutlenku węgla (CCS) lub pełnej kompatybilności z wodorem jako paliwem. Podkreślają także, że dotychczasowe osiągnięcia Polski w wycofywaniu paliw kopalnych i prawdopodobieństwo opóźnień inwestycyjnych sygnalizują potencjalne uzależnienie kraju od gazu po 2050 r., przekreślając szanse na osiągnięcie pełnej neutralności klimatycznej.

Dlaczego mało OZE w PEP 2040?

Ember wskazuje, że PEP2040 umniejsza rolę odnawialnych źródeł energii w transformacji, kładąc nieproporcjonalnie większy nacisk na bezpieczeństwo dostaw niż na rozwiązanie problemu bilansowania systemu elektroenergetycznego. Co ciekawe, prognozy wykorzystania OZE praktycznie pokrywają się ze starymi scenariuszami, w których zakładano znacznie niższe ceny CO2.

W przekonaniu analityków, jedną z pozytywnych zmian jest to, że w przeciwieństwie do dokumentu z 2019 r. ostateczna wersja PEP2040 uznaje, że rozwój OZE doprowadzi do spadku hurtowych cen energii elektrycznej. Hurtowe ceny energii elektrycznej w Polsce w 2020 r. były najwyższe w Europie, co dodatkowo utrudniło sytuację energochłonnych przedsiębiorstw w kraju.

Znaczące są ambicje Polski w zakresie rozbudowy floty offshore wind i niedawne kroki legislacyjne mające pomóc w osiągnięciu tego celu. Wszelki postęp przyćmiewa jednak rozczarowanie związane z powołaniem się na twierdzenia o dezaprobacie dla lądowej energetyki wiatrowej wśród społeczeństwa. Od 2016 r. rozwój energii wiatrowej na lądzie w Polsce hamuje tzw. „ustawa odległościowa”, która blokuje rozwój farm wiatrowych w promieniu mniejszym niż 10-krotność całkowitej wysokości turbiny. Paweł Czyżak wyliczył, że ustawa ta aktualnie blokuje najbardziej atrakcyjne obszary dla konstrukcji na lądzie.

Wykres: Ember

Plus dla rozwoju fotowoltaiki, ale brak konkretnych planów

Ember chwali zeszłoroczne starania Polski w zakresie zachęt do wdrażania małych instalacji fotowoltaicznych. Do końca 2020 r. moc zainstalowanych instalacji fotowoltaicznych w Polsce sięgnęła prawie 4 GW, wzrastając o 2,5 GW w ujęciu rok do roku. Przy zachowaniu tej trajektorii nieuniknione wydaje się przekroczenie celu 5,1 GW, wyznaczonego zgodnie z najnowszym scenariuszem przedstawionym w PEP2040 na 2025 r. Niepokojący jest jednak fakt, że nowy scenariusz nie uwzględnia potencjału fotowoltaiki w wytwarzaniu energii elektrycznej – nie przewiduje się żadnego wzrostu mocy zainstalowanych instalacji w latach 2025-2035. Jest to osobliwe i raczej trudne do zrozumienia podejście, jeśli uwzględni się wysokie hurtowe ceny energii elektrycznej w Polsce oraz wspomniany wcześniej potencjał OZE do rozwiązania tego problemu. Skala tego niedopatrzenia w PEP2040 jest ewidentna po dokonaniu porównania względem prognozy MAE, zgodnie z którą do 2025 r. Polska osiągnie 12,6 GW mocy zainstalowanej z energii słonecznej.

Źródło: Ember

Redakcja GLOBEnergia