Polon – nowa nazwa dla polskiego samochodu elektrycznego?

Polski samochód elektryczny wraca w nowej odsłonie - już nie jako Izera, ale jako projekt budowany wokół współpracy z Foxconnem – podobno pod nazwą Polon. Stawką nie jest tylko nazwa auta, lecz miejsce Polski w europejskim łańcuchu produkcji elektromobilności. Czy tym razem z obietnic uda się przejść do realnej produkcji?

Polski samochód elektryczny wraca w nowej odsłonie - już nie jako Izera, ale jako projekt budowany wokół współpracy z Foxconnem – podobno pod nazwą Polon. Stawką nie jest tylko nazwa auta, lecz miejsce Polski w europejskim łańcuchu produkcji elektromobilności. Czy tym razem z obietnic uda się przejść do realnej produkcji?

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Polski samochód elektryczny wraca w nowej odsłonie - już nie jako Izera, ale jako projekt budowany wokół współpracy z Foxconnem – podobno pod nazwą Polon. Stawką nie jest tylko nazwa auta, lecz miejsce Polski w europejskim łańcuchu produkcji elektromobilności. Czy tym razem z obietnic uda się przejść do realnej produkcji?
  • Polska ponownie próbuje zbudować własny projekt samochodu elektrycznego. Tym razem ma on opierać się na współpracy z Foxconnem.
  • Nowy projekt ma być bardziej przemysłowym restartem niż symboliczną kontynuacją Izery. Kluczowe mają być produkcja, skala i wejście w europejski łańcuch EV.
  • W tle wraca dyskusja o nazwie auta. Polon, Izera czy inna marka będą jednak mniej ważne niż realne uruchomienie produkcji.

Polski projekt samochodu elektrycznego znów zmienia kierunek. Po fiasku Izery pojawia się nowa próba zbudowania krajowej marki EV, tym razem w oparciu o współpracę z globalnym gigantem elektroniki – tajwańskim Foxconnem. W tle są Jaworzno, Miękinia i ambitna wizja stworzenia przemysłowego hubu elektromobilności. A na stole wraca pytanie, które w Polsce już raz rozpalało emocje: jak nazwać ten samochód?

Wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros zasugerował, że jedną z możliwych nazw mogłaby być Polon – odwołująca się zarówno do Poloneza, jak i do pierwiastka odkrytego przez Marię Skłodowską-Curie. Brzmi symbolicznie, ale projekt ma już zupełnie inny ciężar niż wcześniejsza Izera. Tu nie chodzi tylko o markę, ale o próbę wejścia Polski do europejskiego łańcucha produkcji aut elektrycznych.

Koniec Izery, początek pragmatycznego resetu

Izera miała być pierwszym polskim samochodem elektrycznym i symbolem narodowej ambicji technologicznej. Została jednak projektem, który nie wyszedł poza etap koncepcji i zapowiedzi. Dziś jej miejsce zajmuje nowa struktura: ElectroMobility Poland ma współpracować z Foxconnem, jednym z największych producentów elektroniki na świecie.

Jak wskazywał premier Donald Tusk, rozmowy z Tajwańczykami mogą zostać sfinalizowane po wakacjach, a produkcja miałaby ruszyć w Jaworznie. Izera miała być symbolem polskiej elektromobilności. Polon – jeśli taka nazwa rzeczywiście zostanie wybrana – miałby być raczej symbolem pragmatycznego restartu. Tak można dziś opisać zmianę podejścia.

Foxconn wchodzi do gry

Foxconn to globalny gigant znany przede wszystkim z produkcji elektroniki dla największych marek technologicznych. W ostatnich latach firma coraz mocniej wchodzi w sektor elektromobilności. W polskim projekcie ma pełnić rolę partnera przemysłowego, który wnosi know-how, skalę i doświadczenie produkcyjne. To istotna zmiana filozofii. Zamiast budować polską markę od zera, projekt zaczyna przypominać próbę wejścia do globalnego systemu produkcji EV. To oznacza większe szanse na realizację, ale też mniej romantyczną wizję narodowego auta.

Jaworzno jako centrum produkcji

Plan zakłada budowę hubu elektromobilności w Jaworznie. Według zapowiedzi, produkowane mają być trzy modele średniej wielkości SUV-ów. Skala projektu robi wrażenie – mówi się nawet o 400 tys. aut rocznie, choć to scenariusz docelowy, wymagający ogromnej infrastruktury i stabilnego popytu.

Start budowy przewidziano na wiosnę 2027 r., a pierwsze samochody miałyby zjechać z linii produkcyjnej w 2029 r. Jeśli te terminy się utrzymają, Polska mogłaby stać się jednym z istotnych punktów montażowych EV w Europie Środkowej.

Miękinia i tajwański ekosystem

Równolegle rozwija się drugi filar współpracy – park technologiczny w Miękini pod Wrocławiem. Projekt realizowany z udziałem TEEMA (Taiwan Electrical and Electronic Manufacturers’ Association) ma przyciągać firmy z sektora elektroniki i komponentów.

Jak wskazują dane PAIH, inwestycja może obejmować co najmniej 150 ha i generować nawet dziesiątki tysięcy miejsc pracy, a jej wartość liczona jest w miliardach dolarów. W praktyce oznaczałoby to budowę całego ekosystemu przemysłowego wokół elektromobilności i elektroniki.

Polon, Izera czy coś jeszcze innego?

W równoległej dyskusji o nazwie nowego auta wciąż powraca Izera. Jak wynika z ankiety redakcji GLOBENERGIA przeprowadzonej na próbie 1097 osób, to właśnie ta nazwa – mimo że nie była wprost proponowana – została najczęściej dopisywana przez respondentów.

Z kolei wśród zaproponowanych nazw najlepiej wypadła Iskra (13%), a dalej Orzeł i Piorun (po 8%). Pojawiły się też klasyczne skojarzenia jak Syrena czy Polonez, ale także bardziej futurystyczne propozycje, np. U-ONE. Z kolei marka Izera mimo zakończenia projektu nadal żyje w świadomości odbiorców. A nowa nazwa będzie musiała zmierzyć się nie tylko z rynkiem, ale też z pamięcią społeczną.

Co Polska może realnie zyskać?

Największe pytanie nie dotyczy dziś nazwy, ale modelu biznesowego. Czy Polska stanie się producentem aut, czy raczej miejscem montażu? Czy powstanie lokalny łańcuch dostaw, czy dominować będą komponenty importowane? W tle pozostaje też europejski rynek EV, który jest coraz bardziej konkurencyjny. Presja chińskich producentów, rosnące wymagania cenowe i technologiczne oraz szybkie tempo zmian sprawiają, że wejście nowej marki nie będzie łatwe.

Nowy projekt EV coraz mniej przypomina opowieść o polskim samochodzie narodowym, a coraz bardziej klasyczny projekt przemysłowy oparty na globalnym partnerstwie. To zmiana, która może zwiększyć szanse powodzenia, ale jednocześnie odbiera mu część symbolicznego charakteru.

I być może to dobrze. W motoryzacji sentyment nie wystarcza – liczy się produkcja, skala i rynek. Ale jeśli Polon rzeczywiście ma wyjechać na drogi w 2029 r., to najpierw musi powstać coś znacznie ważniejszego niż nazwa.

Izera już raz pokazała, że sama idea nie wystarczy. Teraz Polska próbuje jeszcze raz – z innym partnerem, inną skalą i inną strategią. A czy będzie to Polon, czy zupełnie inna marka, okaże się dopiero wtedy, gdy z linii produkcyjnej faktycznie zjedzie pierwszy samochód.

Źródła: wyborcza.biz, własne.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia