Polska elektrownia atomowa, czyli projekt odległej przyszłości. Czy zdążymy na czas?

Polska elektrownia atomowa ma już lokalizację, partnerów i budżet liczony w setkach miliardów złotych. Pytanie brzmi jednak nie czy powstanie, lecz czy zdąży i czy zmieni realnie bilans mocy w najbliższej dekadzie. Czy atom stanie się filarem systemu, czy pozostanie projektem z harmonogramu na 2036 rok?

Polska elektrownia atomowa ma już lokalizację, partnerów i budżet liczony w setkach miliardów złotych. Pytanie brzmi jednak nie czy powstanie, lecz czy zdąży i czy zmieni realnie bilans mocy w najbliższej dekadzie. Czy atom stanie się filarem systemu, czy pozostanie projektem z harmonogramu na 2036 rok?

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Polska elektrownia atomowa ma już lokalizację, partnerów i budżet liczony w setkach miliardów złotych. Pytanie brzmi jednak nie czy powstanie, lecz czy zdąży i czy zmieni realnie bilans mocy w najbliższej dekadzie. Czy atom stanie się filarem systemu, czy pozostanie projektem z harmonogramu na 2036 rok?
  • Pierwsza elektrownia w miejscowości Lubiatowo-Kopalino ma osiągnąć moc ok. 3 GW przy zimowym zapotrzebowaniu kraju przekraczającym 20 GW, co oznacza, że będzie jednym z elementów miksu, a nie dominującym źródłem.
  • Koszt inwestycji szacowany jest na 192 mld zł i ma być wsparty gwarancjami Skarbu Państwa, co przenosi znaczną część ryzyka finansowego na sektor publiczny.
  • Pierwszy blok planowany jest na 2036 rok, podczas gdy prognozowana luka wytwórcza może pojawić się już w latach 2028–2030, co rodzi pytania o tempo realizacji projektu.

O polskiej elektrowni atomowej mówi się od lat. Dziś projekt ma już konkretną lokalizację, partnerów technologicznych i wstępnie oszacowany budżet. W gminie Choczewo, w miejscowości Lubiatowo-Kopalino nad Bałtykiem, ma powstać pierwsza w kraju elektrownia atomowa. Za realizację odpowiada państwowa spółka Polskie Elektrownie Jądrowe, technologię reaktorów AP1000 dostarczy amerykański Westinghouse, a generalnym wykonawcą będzie Bechtel.

Koszt inwestycji szacowany jest na 192 mld zł. Rząd deklaruje, że około 60 mld zł z tej kwoty trafi do polskich firm, choć kluczowe komponenty technologiczne będą importowane. Pierwszy blok ma zostać uruchomiony w 2036 roku. To oznacza, że na pierwszy prąd z atomu poczekamy jeszcze jedenaście lat.

3 GW w systemie, który potrzebuje ponad 20 GW

Docelowa moc pierwszej elektrowni ma wynosić ok. 3 GW. W szczycie zimowego zapotrzebowania Polska zużywa jednak ponad 20 GW mocy. Atom – nawet po uruchomieniu pierwszego bloku – nie stanie się więc dominującym źródłem energii, lecz jednym z elementów miksu. Zwolennicy projektu podkreślają stabilność produkcji i rolę elektrowni atomowej jako fundamentu systemu współpracującego z odnawialnymi źródłami energii. Krytycy wskazują jednak na skalę kosztów i czas realizacji. W ich ocenie Polska potrzebuje dziś szybkich, dyspozycyjnych mocy – szczególnie gazowych – które mogą zabezpieczyć lukę wytwórczą prognozowaną na lata 2028–2030. Atom w tym horyzoncie czasowym nie będzie jeszcze dostępny.

192 mld zł i gwarancje Skarbu Państwa

Projekt opiera się na modelu finansowania z silnym udziałem państwa. Inwestycja ma być wspierana gwarancjami Skarbu Państwa, co oznacza przeniesienie części ryzyka na sektor publiczny. Przy obecnym poziomie zadłużenia i równoległych kosztach transformacji – w tym dopłatach do węgla liczonych w miliardach złotych rocznie – skala zobowiązań budzi pytania o stabilność finansową całego przedsięwzięcia. Dodatkowo doświadczenia innych krajów pokazują, że projekty atomowe często przekraczają pierwotne budżety i harmonogramy. Nawet państwa z wieloletnią praktyką w budowie reaktorów mają trudności z realizacją inwestycji w zakładanym czasie.

Atom w terenie czy w PowerPoincie?

Lokalizacja została zatwierdzona w 2023 roku, a ostatnie orzeczenia sądów zamknęły drogę do dalszych odwołań. Trwają prace przygotowawcze – wycinka terenu, badania geologiczne, odwierty. Jednak faktyczna budowa zasadniczej infrastruktury jeszcze się nie rozpoczęła. Krytycy nie tyle projektu, a sposobu jego realizacji wskazują, że tempo jest niewystarczające w kontekście deklarowanej daty 2036. Istnieje bowiem ryzyko, że harmonogram będzie przesuwany, a projekt przez kolejne lata pozostanie w fazie przygotowań.

Stabilność czy kosztowna iluzja?

Atom ma zapewnić stabilne, bezemisyjne źródło energii i wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne kraju. Jednocześnie jest to jedna z największych inwestycji infrastrukturalnych w historii Polski – obarczona wysokim ryzykiem finansowym i organizacyjnym. Kluczowe pytanie brzmi nie tylko czy atom powstanie, ale kiedy i za jaką cenę. W sytuacji, gdy system energetyczny potrzebuje szybkiego wzmocnienia mocy, czas staje się równie ważny jak technologia. Polski atom ma być filarem przyszłego miksu energetycznego. Dziś jednak pozostaje projektem, który wciąż musi udowodnić, że wyjdzie poza etap deklaracji i harmonogramów.

Źródło: Energetyczny Talk Show redakcji GLOBENERGIA

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA