Polski uran czy import? Jakie paliwo zasili nasze elektrownie jądrowe?

Polska buduje elektrownię jądrową, ale jedno pytanie wraca coraz częściej: skąd weźmiemy paliwo? Okazuje się, że temat krajowego uranu znów pojawia się w dyskusji – i to nie bez powodu. Złoża istnieją, ale czy mają realne znaczenie dla przyszłości polskiego atomu? Wiele wskazuje na to, że jak uran to tylko z importu...

Polska buduje elektrownię jądrową, ale jedno pytanie wraca coraz częściej: skąd weźmiemy paliwo? Okazuje się, że temat krajowego uranu znów pojawia się w dyskusji – i to nie bez powodu. Złoża istnieją, ale czy mają realne znaczenie dla przyszłości polskiego atomu? Wiele wskazuje na to, że jak uran to tylko z importu...

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Polska buduje elektrownię jądrową, ale jedno pytanie wraca coraz częściej: skąd weźmiemy paliwo? Okazuje się, że temat krajowego uranu znów pojawia się w dyskusji – i to nie bez powodu. Złoża istnieją, ale czy mają realne znaczenie dla przyszłości polskiego atomu? Wiele wskazuje na to, że jak uran to tylko z importu...
  • Polska może mieć nawet ok. 100 tys. ton uranu w zasobach prognozowanych, ale wydobywalnych jest znacznie mniej.
  • Pierwsza elektrownia jądrowa najprawdopodobniej będzie korzystać z importowanego paliwa. Od tego nie uciekniemy.
  • Krajowy uran wraca do debaty, ale dziś wciąż przegrywa z ekonomią i globalnym rynkiem. I nie oszukujmy się – ze swoim potencjałem.

Polski uran wraca do rozmowy o atomie

Uran w Polsce przez lata funkcjonował gdzieś na marginesie publicznej debaty, trochę jako historyczna ciekawostka, a trochę jako surowiec z odległych planów energetycznych. Dziś temat wraca, bo wraz z rozwojem programu jądrowego rośnie zainteresowanie tym, czy Polska ma własne zasoby paliwa dla przyszłych elektrowni. I choć krajowy uran nie leży tuż pod ręką w formie łatwej do wydobycia, skala szacowanych zasobów sprawia, że trudno ten temat lekceważyć.

Według przywoływanych szacunków Polska może dysponować nawet około 100 tys. ton uranu naturalnego w kategorii zasobów prognozowanych. Zasoby zidentyfikowane i wydobywalne są dużo mniejsze, bo mówi się o około 7 tys. ton. To duża różnica, ale nawet ona pokazuje, że Polska nie jest krajem całkowicie pozbawionym tego surowca. Ale nie pora na otwieranie szampana. Ciekawa jest także nasza historia wydobywania uranu, o której więcej przeczytacie w artykule: Polski uran – przeklęta skała, umowa z ZSRR i niepewna przyszłość

Gdzie w Polsce znajdują się złoża uranu?

Najczęściej wskazywane lokalizacje to Sudety, Góry Świętokrzyskie, Podlasie i Warmia. W Sudetach chodzi przede wszystkim o okolice Kowar, Miedzianki, Kletna, ale też Wambierzyce, Grzmiącą i Okrzeszyn. W Górach Świętokrzyskich wymieniane są Rudki oraz nowe lokalizacje objęte tajemnicą przemysłową, z kolei na północnym wschodzie pojawiają się Rajsk, Pasłęk i rejon Krynicy Morskiej.

Polskie złoża należą na ogół do ubogich, a zawartość uranu w rudzie najczęściej mieści się w przedziale od 250 do 1100 ppm. To poziomy, które nie ułatwiają eksploatacji, ale też nie przekreślają całkowicie tematu. W części złóż pojawia się dodatkowy atut geologiczny, bo mają one bardziej jednolity charakter pokładowy, co z punktu widzenia ewentualnego wydobycia ma znaczenie na lata, a nie tylko na pojedyncze kampanie poszukiwawcze. Ale to tylko teoria.

Pierwszy polski blok raczej nie będzie czekał na krajowy uran

Z obecnego harmonogramu wynika, że pierwszy blok elektrowni jądrowej na Pomorzu ma rozpocząć eksploatację w 2036 roku, a kolejne dwa w latach 2037–2038. Projekt PEJ w Lubiatowie-Kopalino obejmuje trzy reaktory AP1000 i jest już na etapie kluczowych procedur administracyjnych, w tym wniosku o zezwolenie na budowę. Czyli w skrócie: biurokracja, papiery i jeszcze raz biurokracja. Wiadomo, że wymagania są wysokie, ale trwa to już latami. Wiele osób przestaje wierzyć w powodzenie tej misji. A Wy jak myślicie? Dajcie znać w komentarzach.

Wracając do wcześniej wspomnianych dat. To nie jest harmonogram, który daje realną przestrzeń na uruchomienie krajowego wydobycia i zbudowanie całego zaplecza paliwowego w Polsce przed startem pierwszego bloku. Bardziej prawdopodobny pozostaje scenariusz importowy, i to z dwóch powodów. Po pierwsze, wydobycie uranu w Polsce nadal uchodzi za nieopłacalne przy obecnych cenach surowca i jakości krajowych złóż. 

Po drugie, światowy rynek uranu jest już podzielony między silnych graczy, którzy nie będą biernie patrzeć na nowy, wielki projekt jądrowy w Polsce bez próby zarobienia na dostawach paliwa. To właśnie dlatego polski atom najpewniej ruszy na uranie z importu, nawet jeśli temat krajowych zasobów będzie wracał coraz częściej.

Dlaczego dziś nie wydobywamy uranu?

Najkrótsza odpowiedź brzmi: ekonomia. Przy obecnych cenach światowych i dostępności bogatszych złóż za granicą dużo łatwiej oraz taniej jest importować uran niż wydobywać go w Polsce. Problemem pozostaje nie tylko sama zawartość uranu w rudzie, ale też koszt separacji, wzbogacania i całego zaplecza technologicznego, które musiałoby być opłacalne na dużą skalę. I przecież nie na polskiej technologii, której w tym zakresie nie mamy.

To jednak nie zamyka sprawy raz na zawsze. Jeśli rynek uranu zrobi się bardziej napięty, a technologie odzysku staną się tańsze i wydajniejsze, krajowe złoża mogą wrócić do gry. Ale to tylko marzenia na ten moment. Dochodzi do tego jeszcze jeden ciekawy wątek, czyli uran jako produkt uboczny wydobycia innych surowców, zwłaszcza miedzi w rejonie Lubina i Sieroszowic. Tam mówi się nawet o bardzo dużym potencjale ukrytym nie w klasycznej kopalni uranu, ale w odzysku z istniejącego przemysłu.

Czy polski uran może kiedyś zasilić polski atom?

Skoro planowane elektrownie jądrowe mają pracować przez dekady, pytanie o własne zasoby paliwa będzie wracać coraz częściej. Dziś uran w Polsce pozostaje przede wszystkim tematem badań, analiz i długofalowej strategii. Nie jest to surowiec, który zaraz zaczniemy wydobywać na przemysłową skalę, ale też nie jest to wyłącznie geologiczna ciekawostka. Choć wszystko wskazuje na to, że właśnie nią pozostanie.

Źródła: gov.pl, pgi.gov.pl, ichtj.waw.pl

Energetyka przyszłości
Przenieśmy się na chwilę do lat 2050-2100 roku. Jak wtedy będzie wyglądać energetyka w Polsce? Weź udział w krótkiej ankiecie.

Na jakich technologiach będzie opierać się energetyka przyszłości?*

Na jakich technologiach będzie opierać się energetyka przyszłości?*

Wybierz maksymalnie pięć odpowiedzi.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA