Niemieckie miasto Aachen (pol. Akwizgran) wycina ponad 600 akrów naturalnych lasów, aby zainstalować siedem 200-metrowych turbin wiatrowych. W przeliczeniu, to ponad 240 ha lasu zastąpionego przez beton i stal. Argumentem jest fakt, że las należy do miasta, a projekt będzie generował przychody. Czy wzrost udziału OZE może być realizowany kosztem przyrody? Brzmi jak absurd.

Farma wiatrowa

W Aachen ma powstać farma wiatrowa złożona z siedmiu 200-metrowych turbin wiatrowych. W tym celu, miasto podjęło decyzję o usunięciu części lasu w Münsterwald na zachodzie Niemiec przed granicą z Belgią. Miasto podjęło decyzję o wycięciu 600 akrów czyli 240 hektarów drzew.

Ochrona klimatu kosztem przyrody

Na terenie lasu występują rzadkie gatunki ptaków, które mogą zostać zagrożone w wyniku wycinki 240 ha lasu. W miejscu wycinki, czyli rezerwatu przyrody i lasu Münsterwald, siedliska ma między innymi bocian czarny oraz kania ruda. Wycinka wpłynie na wszystkie zwierzęta zamieszkujące te tereny.

Aby zbudować tylko jedną turbinę wiatrową, trzeba wyciąć co najmniej 12 000 metrów kwadratowych lasu.

Świerki w Münsterwald, źródło: kuladig.de

Efekt ekologiczny

Zwykle, w przypadku inwestycji w ekologiczne źródła energii oblicza się efekt ekologiczny, czyli między innymi unikniętą emisję dwutlenku węgla. W tym wypadku, próba jego obliczenia byłaby totalną katastrofą. Co więcej, bardzo trudno byłoby taki efekt w ogóle policzyć! Dlaczego ktoś wpadł na pomysł wycięcia lasu pod farmę wiatrową? Według urzędnika z Aachen – Elmara Wiezorka, umieszczenie turbin na polach stanowiłoby jeszcze większe zagrożenie dla środowiska: Wybór lasu stawiał mniej problemów.

Cała historia brzmi nieco absurdalnie. Angażowanie się w inwestycje odnawialnych źródeł energii zwykle służy ochronie klimatu i zmniejszeniu udziału oddziaływania człowieka na środowisko i zmiany klimatyczne. Tu sytuacja jest zupełnie odwrotna. Czy miasto czekają protesty ekologów?

Źródła: notrickszone.com, polskieradio24.pl

Redakcja GLOBEnergia