Brytyjskie Stowarzyszenie Pomp Ciepła (ang. The Heat Pump Association, HPA) przeprowadziło ankietę wśród 182 instalatorów systemów grzewczych. W badaniu pytano m.in. o ustawienia systemów grzewczych pod względem temperatur. Jest to istotne dla osiągnięcia celów klimatycznych w tym kraju, w szczególności sektora ogrzewnictwa. Organizacja branżowa w 2020 roku opublikowała raport, w którym przedstawiono kroki niezbędne do efektywnej modernizacji budownictwa i ogrzewnictwa. Eksperci proponują dla wszystkich systemów grzewczych od 2026 roku maksymalną temperaturą zasilania w wysokości 55°C. Rząd przedstawił także projekt wytycznych, które są zgodne z zaleceniami branżowymi, stwierdzając, że nowo zainstalowane lub całkowicie wymienione systemy grzewcze powinny działać w temperaturze 55°C lub niższej. Jak jest naprawdę? Jakie zmiany są potrzebne, aby wesprzeć  przejście na ogrzewanie niskotemperaturowe? W poszukiwaniu odpowiedzi wywiad przeprowadzony przez HPA wśród instalatorów.

Phil Hurley, prezes HPA wskazał w komentarzu do wyników badania, że większość systemów grzewczych pracuje przy temperaturach zasilania powyżej 66°C, a mniej niż 10 proc. posiada ustawioną temperaturę 55°C lub niższą, czyli zalecaną w wytycznych rządowych i HPA.

– Nie jest to zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że kotły na paliwa kopalne są dominującym systemem grzewczym i mogą pracować w temperaturach około 70°C. Jednakże, pomaga to skrystalizować ogromną szansę na poprawę. Wszystkie systemy grzewcze, czy to niskoemisyjne pompy ciepła, czy kotły gazowe zasilane paliwami kopalnymi są bardziej wydajne, gdy pracują w niższych temperaturach – a jednak ponad 90 proc. systemów grzewczych jest obecnie ustawionych na pracę w temperaturach powyżej 55°C – komentuje Hurley.

Niezbędna jest nie tylko wymiana źródeł ogrzewania, ale także poprawa ich efektywności. Aby osiągnąć niższe temperatury zasilania, konieczna może być ich modernizacja. Kilka grzejników w domu może wymagać wymiany na większe, bardziej nowoczesne i wydajne, aby umożliwić kotłowi wydajniejszą pracę, niż przy wyższych temperaturach.

HPA podkreśla, że decyzja rządu o wprowadzeniu wymogu temperatury 55°C dla systemów grzewczych jest obiecującym krokiem na drodze do neutralności klimatycznej. Modernizacja systemów pozwoli gospodarstwom domowym zaoszczędzić pieniądze na rachunkach za paliwo, ale także zmniejszy emisję dwutlenku węgla (CO2) niezależnie od stosowanego systemu grzewczego.

Niezbędna wymiana grzejników

Modernizacja systemów pod względem ustawienia niskich temperatur zapewni natychmiastową poprawę efektywności energetycznej, ale również dostarczy infrastrukturę grzewczą, która pozwoli na zainstalowanie niskoemisyjnej technologii grzewczej, takiej jak pompy ciepła. Ta kluczowa kwestia w przygotowaniu domów do ogrzewania zeroemisyjnego.

Z badań wynika, że ponad 70 proc. grzejników w domu będzie wymagało wymiany lub zmiany rozmiaru w przypadku instalacji pompy ciepła. Analiza HPA wykazała korzyści dla konsumenta nawet w przypadku wymiany 100 proc. grzejników. Modernizacja systemów grzewczych już teraz pomoże zatem urzeczywistnić rządowy cel 600 000 pomp ciepła do 2028 roku.

Za mało doświadczenia wśród instalatorów

Chociaż niektórzy instalatorzy w sektorze ciepłownictwa znają już takie praktyki, jak obliczanie strat ciepła, rozmiary emiterów ciepła i równoważenie hydrauliczne, nie są one obecnie powszechnie stosowane w instalacji systemów ogrzewania z tradycyjnym kotłem.

Większość instalatorów systemów grzewczych wskazała, że ma 0-5 lat doświadczenia w instalowaniu niskotemperaturowych systemów grzewczych. Istnieje potrzeba szkolenia, aby zapewnić, że posiadają oni umiejętności, których potrzebują, aby zapewnić prawidłowe działanie systemów grzewczych w temperaturze 55°C lub niższej. W związku z tym HPA i inni kluczowi gracze branżowi wzywają do wprowadzenia szkoleń z zakresu ogrzewania niskoemisyjnego w ramach obowiązkowych kursów odświeżających certyfikaty dla instalatorów systemów grzewczych.

Źródło: HPA

Redakcja GLOBEnergia