Pożar turbiny wiatrowej w Niemczech. Dlaczego strażacy nie mogli jej ugasić?

Ponad 100 metrów wysokości, ogień w gondoli i strażacy, którzy nie mogą podejść do pożaru tak, jak przy zwykłym budynku. Pożar turbiny wiatrowej pod Kitzingen w Niemczech wyglądał spektakularnie, ale najważniejszy wniosek jest mniej widowiskowy: takie zdarzenia są rzadkie, za to bardzo trudne w obsłudze, gdy już do nich dojdzie.

Ponad 100 metrów wysokości, ogień w gondoli i strażacy, którzy nie mogą podejść do pożaru tak, jak przy zwykłym budynku. Pożar turbiny wiatrowej pod Kitzingen w Niemczech wyglądał spektakularnie, ale najważniejszy wniosek jest mniej widowiskowy: takie zdarzenia są rzadkie, za to bardzo trudne w obsłudze, gdy już do nich dojdzie.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Ponad 100 metrów wysokości, ogień w gondoli i strażacy, którzy nie mogą podejść do pożaru tak, jak przy zwykłym budynku. Pożar turbiny wiatrowej pod Kitzingen w Niemczech wyglądał spektakularnie, ale najważniejszy wniosek jest mniej widowiskowy: takie zdarzenia są rzadkie, za to bardzo trudne w obsłudze, gdy już do nich dojdzie.
  • Do pożaru turbiny wiatrowej pod Kitzingen doszło 23 maja, a autostrada A7 została czasowo zamknięta. Służby wyznaczyły strefę bezpieczeństwa, bo istniało ryzyko spadania elementów konstrukcji.
  • Strażacy nie gasili ognia bezpośrednio, bo płonęła gondola na dużej wysokości. W takich sytuacjach kluczowe jest zabezpieczenie terenu, odcięcie zagrożenia i ochrona ludzi.
  • Pożary turbin wiatrowych nie są zjawiskiem masowym, ale ryzyko nie jest zerowe. Dlatego znaczenie mają detekcja, monitoring, zabezpieczenia odgromowe i procedury awaryjne, a nie sensacyjne nagłówki o płonących wiatrakach.

Do pożaru doszło 23 maja w pobliżu autostrady A7 między Kitzingen i Marktbreit. Według niemieckich mediów oraz informacji policji, kierowcy zauważyli silne zadymienie turbiny około godziny 18:50. Krótko po przyjeździe służb elektrownia wiatrowa stała już w płomieniach, a autostrada została czasowo zamknięta. Nordbayern podaje, że policja w Kitzingen prowadzi dochodzenie w sprawie przyczyny pożaru i wysokości strat.

Dlaczego strażacy nie gasili ognia bezpośrednio?

To jeden z najczęstszych zarzutów po takich zdarzeniach: dlaczego straż pożarna po prostu nie ugasi turbiny? Odpowiedź jest techniczna. Ogień znajduje się wysoko, często w gondoli, czyli części z generatorem i przekładnią. Standardowy sprzęt nie sięga na ponad 100 metrów, a wejście ratowników do środka płonącej turbiny byłoby skrajnie ryzykowne.

W przypadku Kitzingen strażacy zabezpieczyli teren i obserwowali rozwój sytuacji. Policja ostrzegała później przed wchodzeniem w strefę zagrożenia, bo istniało ryzyko spadania kolejnych elementów. Według relacji Welt wokół turbiny wyznaczono strefę bezpieczeństwa o promieniu 300 metrów, a jeden z elementów wirnika miał wcześniej spaść na ziemię.

Płonąca turbina wiatrowa w Niemczech
Źródło: Pascal Höfig/NEWS5

Fact-check: czy pożary turbin to częste zjawisko?

Nie. Pożary turbin wiatrowych zdarzają się, ale nie są codziennością energetyki wiatrowej. Trzeba jednak uważać z liczbami, bo nie istnieje jeden idealny, globalny rejestr takich zdarzeń. W analizie historycznej opublikowanej w czasopiśmie naukowym wskazano, że średnio raportuje się około 20 pożarów turbin rocznie, choć autorzy zaznaczają, że rzeczywista liczba może być wyższa przez niepełne raportowanie.

Inne zestawienia, m.in. branżowo-ubezpieczeniowe przywoływane w raportach o wypadkach turbin, mówią nawet o około 50 pożarach rocznie na świecie. To nadal nie oznacza masowego problemu, jeśli zestawi się to z dziesiątkami tysięcy pracujących turbin, ale pokazuje, że ryzyko nie jest zerowe. Ale biorąc pod uwagę, że na świecie moc turbin wiatrowych przekracza 1,3 TW, to skala kilkudziesięciu awarii nie jest duża. Można przyjąć, że łącznie jest ok. 440 tys. turbin wiatrowych na świecie – według datasetu GOWIRES na 2025 rok. 

Co najczęściej się pali w przypadku turbin wiatrowych?

Pożar może zacząć się od instalacji elektrycznej, zwarcia, przegrzania elementów, awarii układu hamowania, przekładni, transformatora albo uderzenia pioruna. Wysokość turbiny i obecność olejów, kabli oraz materiałów kompozytowych sprawiają, że pożar bywa trudny do opanowania. Z tego powodu kluczowe są systemy detekcji, automatycznego wyłączenia, zabezpieczenia odgromowe, monitoring pracy urządzenia i procedury wyznaczania strefy bezpieczeństwa.

Pożar pod Kitzingen nie jest więc argumentem przeciwko energetyce wiatrowej jako takiej. Jest przypomnieniem, że turbina wiatrowa to duża maszyna energetyczna, a nie neutralny element krajobrazu. Ryzyko pożaru jest małe, ale gdy ogień pojawia się 100 metrów nad ziemią, najważniejsze nie jest efektowne gaszenie. Najważniejsze jest odcięcie zagrożenia, odsunięcie ludzi i niedopuszczenie, żeby spadające części zrobiły więcej szkód niż sam ogień.

Źródła: Nordbayern, Welt, dpa, własne.
Zdjęcie główne: dpa.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA