Pozwolenie na budowę dla domowego magazynu energii – czy to ma sens?

Nowelizacja prawa budowlanego uchwalona w listopadzie objęła szeroko magazyny energii. Z perspektywy dużych, wolnostojących, przemysłowych magazynów energii, można te regulacje uznać jako porządkowe, bo trudno sobie wyobrazić budowę dużych kontenerowych magazynów energii bez pozwolenia na budowę. Z drugiej strony stawianie wymogu zgłoszenia robót budowlanych dla montażu magazynu energii o pojemności powyżej 30 kWh budzi duże kontrowersje. Nie wniesie to nic do bezpieczeństwa, a jedynie, wprowadzi biurokrację. Pojawia się także ryzyko powstania “podziemia” magazynowego, bo mamy taką naturę, że nieżyciowe przepisy, lubimy ignorować, szczególnie jeżeli trudna jest ich egzekucja.

Czy prawo budowlane powinno regulować montaż urządzeń w budynkach? W mojej ocenie zdecydowanie nie. Rolą urzędnika nie powinno być decydowanie co każdy z nas może zamontować w swoich czterech ścianach. Ta wolność decyzji może i powinna być ograniczona względami bezpieczeństwa i zachowaniem funkcjonalności budynku. Ale to nie jest kwestia uzyskiwania pozwolenia na budowę, czy zgłoszenia robót budowlanych, ale warunków technicznych regulujących zasady instalacji tych urządzeń. Decyzja urzędnika o wydaniu pozwolenia na budowę, a nawet sam projekt (często bardzo ogólny, byle tylko uzyskać decyzję administracyjną), nie jest kluczem do bezpieczeństwa magazynu energii montowanego w domu. Kluczem są bezpieczne urządzenia posiadające odpowiednie zabezpieczenia zarówno aktywne, jak i pasywne na poziomie modułu akumulatorowego, czy BMS. Kluczem są testy bezpieczeństwa urządzeń, wykonywane przez akredytowane laboratoria potwierdzone certyfikatami i wynikami z badań. W końcu kluczem jest poprawna instalacja wykonana przez przeszkolonego instalatora, który świadomie weźmie odpowiedzialność za wybrany produkt i jego montaż.

Czy zmiany w prawie budowlanym odpowiadają na te potrzeby? Oczywiście Nie!
W myśl zmian prawnych jestem sobie w stanie wyobrazić, że uda się zgłosić roboty budowlane na magazyn energii 31 kWh nieposiadający zgodności z żadnymi normami czy standardami. Czy urzędnik będzie sprawdzał, czy zastosowane ogniwa i sam magazyn jest zgodny z normami IEC 62619/63056, która to zgodność pozwala ograniczać gwałtowne awarie będące drogą do pożaru urządzenia? Czy może będzie weryfikował, czy instalacja jest zaprojektowana zgodnie z IEC 62933-5-1/5-2, który to standard definiuje zagrożenia pożarowe, gazowe, elektryczne i funkcjonalne dla systemu magazynowania energii jako całości?
Jak realnie poprawić bezpieczeństwo?
Na wstępie należy zaznaczyć, że domowe magazyny energii są ogólnie bezpiecznie. Badanie przeprowadzone przez RWTH Aachen University w Niemczech wskazuje, że ryzyko pożaru w domowych instalacjach magazynów energii wynosi 0,0049% rocznie (czyli około 1 przypadek na ~20 400 instalacji rocznie). Jak to niskie ryzyko dalej ograniczyć? Po pierwsze wybierać bezpieczne urządzenia, gdzie ryzyko ucieczki termicznej poza moduł bateryjny jest wyeliminowany lub mocno ograniczony. Takie urządzenia posiadają kontrolę temperatury, a także napięcia na poziomie ogniwa. Mają także separację ogniw ograniczającą rozprzestrzenianie się awarii, posiadające z kolei zawór dekompresyjny, który w kryzysowej sytuacji odprowadzi bezpiecznie nagromadzone gazy. Czy w końcu systemy posiadające metalową obudowę odporną na na działanie wysokiej temperatury. Znacznie większe zagrożenie pożarowe stanowią magazyny energii składane samodzielnie lub importowane na własną rękę z popularnych serwisów z państwa środka, gdzie często największą popularnością cieszą się najtańsze, a nie najlepsze urządzenia.
Wiedza – a raczej jej brak
Rynek magazynów energii jest na tyle młodym rynkiem, że zdecydowania większość klientów nie ma żadnej wiedzy, czym się kierować przy wyborze bezpiecznego magazynu energii. Co gorsza, nawet wielu sprzedawców czy instalatorów także takiej wiedzy nie ma, a głównym kryterium wyboru ciągle często jest najniższa cena. Odrębną kwestią jest bezpieczny montaż. Często błędy na tym polu są przyczyną problemów i rosnącego zagrożenia. Najczęściej prace montażowe magazynów energii wykonują fotowoltaiczne ekipy monterskie, które nie zawsze wcześniej odbywały praktyczne szkolenia. Wraz ze zmianami na rynku, aż się prosi, aby w ramach uprawnień elektrycznych SEP wprowadzić nową grupę – magazyny energii. Bo choć magazyn energii jest urządzeniem elektrycznym to jego specyfika montażu i zagrożenia związane z jego montażem odbiegają od tradycyjnych instalacji elektrycznych.
Czy 30 kWh to duża pojemność?
Z pewnością znajdą się głosy mówiące, że jest to burza w szklance wody bo 30 kWh większości inwestorów wystarczy – zgadzam się z tym twierdzeniem. Dziś wielu to wystarczy, bo średnio w domach jednorodzinnych montuje się magazyny 10 - 20 kWh, ale jeszcze kilka lat temu za magazyn energii o dużej pojemności uważano ten o pojemności 10 kWh. Wraz ze spadającymi cenami magazynów energii liczba inwestorów, która uzna, że magazyn ponad 30 kWh ma dla nich ekonomiczny sens - będzie rosła. Zaś zbędna biurokracja będzie czynnikiem niepotrzebnie ograniczającym wybór. Nie można także patrzeć przez pryzmat domów jednorodzinnych. W małych firmach magazyny ponad 30 kWh to już teraz częsta opcja. Po zmianach przepisów te inwestycje przejdą do szarej strefy i deklaracji pojemności do 30 kWh - bo kto to sprawdzi lub rezygnuje z inwestycji, kiedy za niewielką zmianą pojemności dojdzie za dużo biurokracji?










