Program Mój Prąd bez przyszłości? Branża PV domaga się zmian i stabilnego wsparcia

Tylko u nas
Zakończenie programu Mój Prąd 6.0 wywołało dyskusję o skuteczności systemu dotacji i kierunku, w jakim zmierza polska energetyka prosumencka. Co nie zadziałało? Dlaczego dotacje, które miały napędzać rozwój fotowoltaiki, coraz częściej budzą frustrację zamiast entuzjazmu? Temat przybliżą nasi eksperci!

Zakończenie programu Mój Prąd 6.0 wywołało dyskusję o skuteczności systemu dotacji i kierunku, w jakim zmierza polska energetyka prosumencka. Co nie zadziałało? Dlaczego dotacje, które miały napędzać rozwój fotowoltaiki, coraz częściej budzą frustrację zamiast entuzjazmu? Temat przybliżą nasi eksperci!

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Tylko u nas
Zakończenie programu Mój Prąd 6.0 wywołało dyskusję o skuteczności systemu dotacji i kierunku, w jakim zmierza polska energetyka prosumencka. Co nie zadziałało? Dlaczego dotacje, które miały napędzać rozwój fotowoltaiki, coraz częściej budzą frustrację zamiast entuzjazmu? Temat przybliżą nasi eksperci!
  • Program Mój Prąd, choć pomógł rozwinąć rynek mikroinstalacji, traci na skuteczności. Skargi dotyczą skomplikowanych procedur, długiego oczekiwania na decyzje i przestarzałych systemów obsługi wniosków.
  • Brak jasnej komunikacji między instytucjami a rynkiem wprowadza chaos i niepewność. Po każdej edycji programu inwestorzy i firmy wykonawcze nie wiedzą, czy i kiedy ruszy kolejny nabór.
  • Coraz częściej pojawia się postulat rozszerzenia systemu wsparcia na duże instalacje przemysłowe. Takie rozwiązanie mogłoby zwiększyć stabilność sieci, ograniczyć koszty energii i wzmocnić konkurencyjność polskiej gospodarki.

Program Mój Prąd 6.0 zakończony i nie ma planów na uruchomienie kolejnego naboru. W trakcie debaty zapowiadającej Kongres TRENDY 2025 poruszyliśmy jeden z najbardziej dyskutowanych tematów w branży OZE – skuteczność i przyszłość programu Mój Prąd. Wiele wskazuje na to, że dotacje, które miały być impulsem do rozwoju energetyki prosumenckiej, coraz częściej budzą wątpliwości zarówno wśród ekspertów, jak i beneficjentów.

W branży nie ma pełnej zgody co do oceny programu Mój Prąd. Dla jednych pozostaje on skutecznym narzędziem wspierania transformacji energetycznej, dla innych – przykładem zbyt skomplikowanego systemu, który utracił swoją pierwotną prostotę i przejrzystość. Jak naprawdę wygląda bilans zysków i strat? O to zapytaliśmy trzech naszych ekspertów.

Mój Prąd – program nie na nasze czasy?

Daniel Moczulski z firmy LONGi przypomniał, że już w zeszłym roku podczas analiz dotyczących programu Mój Prąd 6.0 pojawiały się liczne wątpliwości co do jego skuteczności i komunikacji z beneficjentami. Z badań na 2024 rok wynika, że aż 26% prosumentów oceniało program źle lub bardzo źle, mimo że jest to inicjatywa funkcjonująca na rynku od kilku lat i – przynajmniej w założeniu – dobrze dopasowana do potrzeb inwestorów indywidualnych.

Przedstawiciel LONGi ocenił, że program Mój Prąd miał solidne podstawy i był dobrze dopasowany do potrzeb rynku. Problemem nie jest sama idea wsparcia, lecz brak jasno określonego celu i skutecznej komunikacji między instytucjami finansującymi a odbiorcami. Ekspert podkreślił, że NFOŚiGW nie jest przystosowany do bezpośredniej obsługi rozproszonych projektów, te powinny być realizowane lokalnie – przez bardziej efektywne instytucje lokalne znające realia rynku. Zwrócił też uwagę na brak automatyzacji procesów – od sześciu lat program nie został znacząco unowocześniony, mimo że wiele problemów operacyjnych w tym skrócenie czasu weryfikacji wniosku, można by dziś rozwiązać prostymi narzędziami opartymi na sztucznej inteligencji.

Problemy programu Mój Prąd – skąd wynikają?

W czym tkwi problem programu Mój Prąd? Jego niedoskonałości wpływają też na inne inicjatywy wspierające transformację energetyczną. Jedynym pozytywnym wyjątkiem jest Moja Elektrownia Wiatrowa – mimo niewielkiej liczby wniosków działa sprawnie i szybko je rozpatruje. W pozostałych programach panuje chaos: długie terminy, brak komunikacji i nieprzejrzyste procedury. Choć wydawane są miliardy złotych, beneficjenci często czekają miesiącami bez informacji o statusie swoich wniosków.

Głównym problemem jest przestarzała infrastruktura IT. Systemy są nieintuicyjne, zawierają błędy i wymagają zbędnych formalności, co zmusza użytkowników do korzystania z pośredników. Potrzebna jest cyfryzacja na miarę XXI wieku – inwestycja w nowoczesne, przyjazne systemy mogłaby skrócić czas obsługi wniosków i zwiększyć zaufanie do programów wspierających OZE.

Brakuje dobrej komunikacji ze strony MKiŚ i NFOŚiGW

Na inny problem zwrócił uwagę Piotr Kisiel ze Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii (SBFiME). Największą bolączką programu Mój Prąd nie są same zasady czy wysokość dotacji, lecz brak jasnej i przewidywalnej komunikacji. Po każdej edycji na rynku pojawia się chaos, bo instytucje odpowiedzialne za program – Ministerstwo Klimatu i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska – nie informują, co będzie dalej. Brak takich sygnałów wstrzymuje decyzje inwestycyjne, powoduje przestoje w firmach wykonawczych i niepewność w całej branży. Kisiel podkreślił, że wystarczyłoby wprowadzić prosty, czytelny system komunikacji z rynkiem, aby uniknąć nerwowych reakcji i zapewnić stabilność rozwoju fotowoltaiki.

Od lewej: Piotr Kisiel – SBFiME; Daniel Moczulski – LONGi; Jacek Raszka – GoodWe; Bogdan Szymański – GLOBENERGIA

Dofinansowanie nie tylko dla prosumentów? 

Jak powiedział podczas debaty Jacek Raszka z firmy GoodWe, potrzebny jest kolejny krok w rozwoju systemu wsparcia – dofinansowania powinny objąć także duże instalacje przemysłowe. Raszka podkreślił, że obecne programy koncentrują się głównie na mikroinstalacjach, podczas gdy sektor biznesowy również ponosi ogromne koszty energii i emisji CO2. Skoro polska gospodarka płaci wysokie opłaty za emisje – sięgające nawet 70 euro za megawatogodzinę – to logiczne jest, aby środki te wracały do kraju w postaci programów wspierających transformację energetyczną.

Według Raszki nie powinniśmy prosić o takie programy, lecz się ich domagać, bo to pieniądze pochodzące od społeczeństwa i przedsiębiorstw. Finansowanie inwestycji przemysłowych w odnawialne źródła energii to nie tylko wsparcie dla branży fotowoltaicznej, ale także sposób na stabilizację sieci, obniżenie rachunków za energię i zwiększenie konkurencyjności polskiej gospodarki. Jak podkreślił przedstawiciel GoodWe, tworzenie skutecznych programów dla sektora przemysłowego to obowiązek państwa, a nie przywilej inwestorów – to inwestycja w przyszłość, na którą Polska po prostu zasługuje.

Kongres TRENDY już niedługo – nie przegap tej wyjątkowej okazji

Branża odnawialnych źródeł energii stoi dziś przed wyzwaniem redefinicji dotychczasowych modeli wsparcia. Dyskusja o przyszłości programu Mój Prąd to tylko wierzchołek góry lodowej – prawdziwe pytania dotyczą kierunku, w jakim zmierza cała polska energetyka prosumencka i przemysłowa. O tym, jakie rozwiązania są dziś potrzebne, aby utrzymać tempo rozwoju rynku PV i magazynów energii, będziemy rozmawiać już 29 października w Krakowie podczas Kongresu TRENDY 2025. To wyjątkowe spotkanie ekspertów, praktyków i decydentów, którzy wspólnie zastanowią się, jak mądrze wykorzystać potencjał polskiej transformacji energetycznej. Dołącz do nas w Klubie Studio na Akademii Górniczo-Hutniczej

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia