Program Mój Prąd bez przyszłości? Branża PV domaga się zmian i stabilnego wsparcia

Zakończenie programu Mój Prąd 6.0 wywołało dyskusję o skuteczności systemu dotacji i kierunku, w jakim zmierza polska energetyka prosumencka. Co nie zadziałało? Dlaczego dotacje, które miały napędzać rozwój fotowoltaiki, coraz częściej budzą frustrację zamiast entuzjazmu? Temat przybliżą nasi eksperci!

- Program Mój Prąd, choć pomógł rozwinąć rynek mikroinstalacji, traci na skuteczności. Skargi dotyczą skomplikowanych procedur, długiego oczekiwania na decyzje i przestarzałych systemów obsługi wniosków.
- Brak jasnej komunikacji między instytucjami a rynkiem wprowadza chaos i niepewność. Po każdej edycji programu inwestorzy i firmy wykonawcze nie wiedzą, czy i kiedy ruszy kolejny nabór.
- Coraz częściej pojawia się postulat rozszerzenia systemu wsparcia na duże instalacje przemysłowe. Takie rozwiązanie mogłoby zwiększyć stabilność sieci, ograniczyć koszty energii i wzmocnić konkurencyjność polskiej gospodarki.
Program Mój Prąd 6.0 zakończony i nie ma planów na uruchomienie kolejnego naboru. W trakcie debaty zapowiadającej Kongres TRENDY 2025 poruszyliśmy jeden z najbardziej dyskutowanych tematów w branży OZE – skuteczność i przyszłość programu Mój Prąd. Wiele wskazuje na to, że dotacje, które miały być impulsem do rozwoju energetyki prosumenckiej, coraz częściej budzą wątpliwości zarówno wśród ekspertów, jak i beneficjentów.
W branży nie ma pełnej zgody co do oceny programu Mój Prąd. Dla jednych pozostaje on skutecznym narzędziem wspierania transformacji energetycznej, dla innych – przykładem zbyt skomplikowanego systemu, który utracił swoją pierwotną prostotę i przejrzystość. Jak naprawdę wygląda bilans zysków i strat? O to zapytaliśmy trzech naszych ekspertów.
Mój Prąd – program nie na nasze czasy?
Daniel Moczulski z firmy LONGi przypomniał, że już w zeszłym roku podczas analiz dotyczących programu Mój Prąd 6.0 pojawiały się liczne wątpliwości co do jego skuteczności i komunikacji z beneficjentami. Z badań na 2024 rok wynika, że aż 26% prosumentów oceniało program źle lub bardzo źle, mimo że jest to inicjatywa funkcjonująca na rynku od kilku lat i – przynajmniej w założeniu – dobrze dopasowana do potrzeb inwestorów indywidualnych.
Przedstawiciel LONGi ocenił, że program Mój Prąd miał solidne podstawy i był dobrze dopasowany do potrzeb rynku. Problemem nie jest sama idea wsparcia, lecz brak jasno określonego celu i skutecznej komunikacji między instytucjami finansującymi a odbiorcami. Ekspert podkreślił, że NFOŚiGW nie jest przystosowany do bezpośredniej obsługi rozproszonych projektów, te powinny być realizowane lokalnie – przez bardziej efektywne instytucje lokalne znające realia rynku. Zwrócił też uwagę na brak automatyzacji procesów – od sześciu lat program nie został znacząco unowocześniony, mimo że wiele problemów operacyjnych w tym skrócenie czasu weryfikacji wniosku, można by dziś rozwiązać prostymi narzędziami opartymi na sztucznej inteligencji.
Problemy programu Mój Prąd – skąd wynikają?
W czym tkwi problem programu Mój Prąd? Jego niedoskonałości wpływają też na inne inicjatywy wspierające transformację energetyczną. Jedynym pozytywnym wyjątkiem jest Moja Elektrownia Wiatrowa – mimo niewielkiej liczby wniosków działa sprawnie i szybko je rozpatruje. W pozostałych programach panuje chaos: długie terminy, brak komunikacji i nieprzejrzyste procedury. Choć wydawane są miliardy złotych, beneficjenci często czekają miesiącami bez informacji o statusie swoich wniosków.
Głównym problemem jest przestarzała infrastruktura IT. Systemy są nieintuicyjne, zawierają błędy i wymagają zbędnych formalności, co zmusza użytkowników do korzystania z pośredników. Potrzebna jest cyfryzacja na miarę XXI wieku – inwestycja w nowoczesne, przyjazne systemy mogłaby skrócić czas obsługi wniosków i zwiększyć zaufanie do programów wspierających OZE.
Brakuje dobrej komunikacji ze strony MKiŚ i NFOŚiGW
Na inny problem zwrócił uwagę Piotr Kisiel ze Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii (SBFiME). Największą bolączką programu Mój Prąd nie są same zasady czy wysokość dotacji, lecz brak jasnej i przewidywalnej komunikacji. Po każdej edycji na rynku pojawia się chaos, bo instytucje odpowiedzialne za program – Ministerstwo Klimatu i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska – nie informują, co będzie dalej. Brak takich sygnałów wstrzymuje decyzje inwestycyjne, powoduje przestoje w firmach wykonawczych i niepewność w całej branży. Kisiel podkreślił, że wystarczyłoby wprowadzić prosty, czytelny system komunikacji z rynkiem, aby uniknąć nerwowych reakcji i zapewnić stabilność rozwoju fotowoltaiki.

Dofinansowanie nie tylko dla prosumentów?
Jak powiedział podczas debaty Jacek Raszka z firmy GoodWe, potrzebny jest kolejny krok w rozwoju systemu wsparcia – dofinansowania powinny objąć także duże instalacje przemysłowe. Raszka podkreślił, że obecne programy koncentrują się głównie na mikroinstalacjach, podczas gdy sektor biznesowy również ponosi ogromne koszty energii i emisji CO2. Skoro polska gospodarka płaci wysokie opłaty za emisje – sięgające nawet 70 euro za megawatogodzinę – to logiczne jest, aby środki te wracały do kraju w postaci programów wspierających transformację energetyczną.
Według Raszki nie powinniśmy prosić o takie programy, lecz się ich domagać, bo to pieniądze pochodzące od społeczeństwa i przedsiębiorstw. Finansowanie inwestycji przemysłowych w odnawialne źródła energii to nie tylko wsparcie dla branży fotowoltaicznej, ale także sposób na stabilizację sieci, obniżenie rachunków za energię i zwiększenie konkurencyjności polskiej gospodarki. Jak podkreślił przedstawiciel GoodWe, tworzenie skutecznych programów dla sektora przemysłowego to obowiązek państwa, a nie przywilej inwestorów – to inwestycja w przyszłość, na którą Polska po prostu zasługuje.
Kongres TRENDY już niedługo – nie przegap tej wyjątkowej okazji
Branża odnawialnych źródeł energii stoi dziś przed wyzwaniem redefinicji dotychczasowych modeli wsparcia. Dyskusja o przyszłości programu Mój Prąd to tylko wierzchołek góry lodowej – prawdziwe pytania dotyczą kierunku, w jakim zmierza cała polska energetyka prosumencka i przemysłowa. O tym, jakie rozwiązania są dziś potrzebne, aby utrzymać tempo rozwoju rynku PV i magazynów energii, będziemy rozmawiać już 29 października w Krakowie podczas Kongresu TRENDY 2025. To wyjątkowe spotkanie ekspertów, praktyków i decydentów, którzy wspólnie zastanowią się, jak mądrze wykorzystać potencjał polskiej transformacji energetycznej. Dołącz do nas w Klubie Studio na Akademii Górniczo-Hutniczej
Polecane
Czy magazyn energii jest bezpieczny? Sprawdzamy, co mówią eksperci

Jakie magazyny energii są najpopularniejsze w Polsce? Czy są bezpieczne? Pytamy ekspertów









