Protest branży OZE poskutkował! Sejm wstrzymuje reformę przyłączeń. Co dalej?

Nowelizacja Prawa energetycznego wstrzymana Prace nad reformą systemu przyłączeń do sieci elektroenergetycznych zostały odłożone. Sejmowe komisje uznały, że projekt nowelizacji Prawa energetycznego budzi zbyt wiele wątpliwości wśród przedstawicieli branży OZE i magazynów energii. Teraz piłka jest po stronie rządu i biznesu, którzy muszą wypracować kompromis, zanim ustawa wróci na legislacyjną ścieżkę. Sejmowe komisje wstrzymały prace nad nowelizacją Prawa energetycznego z powodu licznych zastrzeżeń zgłaszanych przez branżę OZE i magazynów energii. Kontrowersje budzą przede wszystkim nowe obowiązki, koszty i ryzyko regulacyjne dla inwestorów. Rząd i biznes mają czas na wypracowanie kompromisu przed powrotem projektu na ścieżkę legislacyjną.

Prace nad reformą systemu przyłączeń do sieci elektroenergetycznych zostały odłożone. Sejmowe komisje uznały, że projekt nowelizacji Prawa energetycznego budzi zbyt wiele wątpliwości wśród przedstawicieli branży OZE i magazynów energii. Teraz piłka jest po stronie rządu i biznesu, którzy muszą wypracować kompromis, zanim ustawa wróci na legislacyjną ścieżkę.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Nowelizacja Prawa energetycznego wstrzymana Prace nad reformą systemu przyłączeń do sieci elektroenergetycznych zostały odłożone. Sejmowe komisje uznały, że projekt nowelizacji Prawa energetycznego budzi zbyt wiele wątpliwości wśród przedstawicieli branży OZE i magazynów energii. Teraz piłka jest po stronie rządu i biznesu, którzy muszą wypracować kompromis, zanim ustawa wróci na legislacyjną ścieżkę. Sejmowe komisje wstrzymały prace nad nowelizacją Prawa energetycznego z powodu licznych zastrzeżeń zgłaszanych przez branżę OZE i magazynów energii. Kontrowersje budzą przede wszystkim nowe obowiązki, koszty i ryzyko regulacyjne dla inwestorów. Rząd i biznes mają czas na wypracowanie kompromisu przed powrotem projektu na ścieżkę legislacyjną.
  • Sejmowe komisje wstrzymały prace nad nowelizacją Prawa energetycznego z powodu licznych zastrzeżeń zgłaszanych przez branżę OZE i magazynów energii.
  • Kontrowersje budzą przede wszystkim nowe obowiązki, koszty i ryzyko regulacyjne dla inwestorów.
  • Rząd i biznes mają czas na wypracowanie kompromisu przed powrotem projektu na ścieżkę legislacyjną.

Dlaczego reforma przyłączeń została odłożona?

W czwartek (22-go stycznia) sejmowe komisje energii, klimatu i aktywów państwowych oraz ds. deregulacji zdecydowały o przesunięciu prac nad projektem ustawy reformującej proces przyłączania źródeł energii do sieci. Powód? Lawina krytycznych uwag ze strony branży. Choć sam cel reformy jest powszechnie uznawany za słuszny, czyli oczyszczenie rynku z projektów widmo blokujących moce przyłączeniowe, to zaproponowane narzędzia wzbudziły duże kontrowersje. Komisje uznały, że bez dialogu z rynkiem ryzyko legislacyjnej wpadki jest zbyt duże.

Co dalej z nowelizacją Prawa energetycznego?

Prace nad projektem mają zostać wznowione podczas posiedzenia Sejmu, które rozpocznie się 10 lutego. Do tego czasu rząd i przedstawiciele branży OZE mają wypracować kompromis, który z jednej strony uporządkuje chaos przyłączeniowy, a z drugiej nie zdusi inwestycji nadmiarem regulacji i kosztów. Przypomnijmy największe kontrowersje wokół zapisów projektu nowelizacji.

Kamienie milowe pod ostrzałem

Jednym z najbardziej krytykowanych elementów projektu są tzw. kamienie milowe, czyli sztywne terminy realizacji kolejnych etapów inwestycji. Zdaniem inwestorów są one zbyt krótkie i w praktyce mogą prowadzić do automatycznego wygaszania warunków przyłączenia, nawet w sytuacjach niezależnych od dewelopera. Branża alarmuje, że brak realnej ścieżki odwoławczej i uznaniowość decyzji o przedłużeniu terminów tworzą ogromną niepewność regulacyjną. Szczególnie dotkliwie mogą to odczuć mali i średni inwestorzy, którzy nie dysponują zapleczem finansowym dużych grup kapitałowych.

Nowe opłaty i wyższe zaliczki

Projekt nowelizacji Prawa energetycznego wprowadza szereg nowych obciążeń finansowych dla podmiotów ubiegających się o przyłączenie do sieci. Wśród nich znalazły się m.in.:

  • podwojenie zaliczki na poczet opłaty przyłączeniowej z 30 do 60 zł za każdy kilowat mocy,
  • bezzwrotna opłata za rozpatrzenie wniosku o warunki przyłączenia w wysokości 1 zł/kW,
  • obowiązek wniesienia zabezpieczenia finansowego, np. kaucji, sięgającej nawet 12 mln zł.

Zdaniem branży takie rozwiązania mogą doprowadzić do masowej wyprzedaży projektów i dalszej koncentracji rynku w rękach największych graczy.

Dowiedz się więcej: Co jest nie tak z nowelizacją Prawa energetycznego? Organizacje apelują o pilne zmiany

Więcej przejrzystości w sieci?

Zwolennicy reformy wskazują jednak na istotne pozytywne zmiany. Projekt zakłada m.in. stworzenie publicznych platform informacyjnych przez OSD i OSP, na których inwestorzy będą mogli sprawdzić dostępne moce przyłączeniowe, status wniosków czy kryteria obliczania przepustowości sieci. Ustawa rozszerza także formułę cable poolingu. Współdzielenie jednego przyłącza ma być możliwe nie tylko między instalacjami OZE, ale również z udziałem magazynów energii. To rozwiązanie, które może realnie poprawić wykorzystanie istniejącej infrastruktury.

Strażnik mocy i krótsza ważność warunków przyłączenia

Nowe przepisy wprowadzają również tzw. strażnika mocy, czyli mechanizm kontroli nieprzekraczania mocy przyłączeniowej. W przypadku jego nieprawidłowego działania operatorzy będą mogli wstrzymać wprowadzanie energii do sieci. Jednocześnie skrócony zostanie okres ważności warunków przyłączenia z dwóch lat do jednego. Umowy przyłączeniowe będą wygasać, jeśli inwestor nie wykaże w terminie uzyskania pozwolenia na budowę. To kolejny element walki z blokowaniem mocy przez projekty, które nigdy nie wychodzą poza etap papierowy.

Miał być koniec projektów widmo

Chaos przyłączeniowy staje się jednym z głównych hamulców transformacji energetycznej w Polsce. W systemie elektroenergetycznym funkcjonują dziś dziesiątki, a nawet setki gigawatów mocy wynikających wyłącznie z wydanych warunków przyłączenia dla instalacji OZE, magazynów energii czy energochłonnych odbiorców. W ujęciu statycznym wygląda to obiecująco, w rzeczywistości jednak ogromna część tych projektów nigdy nie wychodzi poza fazę formalną.

Problem polega na tym, że realizowana jest jedynie niewielka część zgłoszonych inwestycji. Pozostałe projekty, często określane mianem „projektów widmo”, blokują moce przyłączeniowe i funkcjonują jako kosztowne aktywa spekulacyjne. Taki stan rzeczy utrudnia planowanie rozwoju sieci, zwiększa ryzyko inwestycyjne i w konsekwencji podnosi koszty całego systemu, które finalnie przekładają się na ceny energii dla odbiorców.

Środowisko OZE co do zasady popiera potrzebę uporządkowania rynku przyłączeń i eliminacji projektów nierealizowanych. Jednocześnie wskazuje jednak, że zaproponowane mechanizmy mogą przynieść skutki odwrotne do zamierzonych. Krótkie terminy realizacyjne, wysokie wymagania finansowe oraz brak elastyczności regulacyjnej mogą doprowadzić do wyeliminowania z rynku mniejszych i średnich inwestorów.

W efekcie projekty, które nie udźwigną nowych obciążeń, mogą trafić w ręce dużych podmiotów dysponujących znacznym kapitałem. To rodzi pytania o przyszłą strukturę rynku OZE w Polsce, poziom konkurencji oraz to, czy porządkowanie systemu przyłączeń nie doprowadzi do jego nadmiernej koncentracji.

Źródła: własne, PAP. 

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia