Protest prosumentów. Chcieli wyłączyć falowniki, ale czy system to odczuł? Sprawdzamy

Zapowiadany na internetowych forach protest prosumentów miał pokazać sprzeciw wobec nowych przepisów dla mikroinstalacji. Chodziło o możliwość zdalnego monitorowania i sterowania fotowoltaiką przez operatorów. Sprawdziliśmy, czy wyłączanie falowników mogło być widoczne w pracy krajowego systemu. PSE komentuje dla nas, co sądzi o takich oddolnych inicjatywach.

- Akcja miała polegać na wyłączeniu falowników 29 maja o godz. 17:00. Nie wiadomo jednak, czy faktycznie odbyła się w większej skali, bo nie miała jednego organizatora ani listy uczestników.
- PSE przekazało, że system pracował stabilnie i bezpiecznie. Dane o generacji PV, częstotliwości i niezbilansowaniu nie wskazują, by protest wpłynął na KSE.
- Sam pomysł celowego wpływania na pracę instalacji budzi jednak zastrzeżenia. Może bowiem wzmacniać argumenty za szerszą kontrolą mikroinstalacji przez operatorów.
Część prosumentów fotowoltaicznych miała w piątek 29 maja o godz. 17:00 wyłączyć falowniki w ramach protestu przeciwko projektowanym przepisom dotyczącym mikroinstalacji. W redakcji sprawdziliśmy, czy taka akcja mogła być widoczna w pracy Krajowego Systemu Elektroenergetycznego.
Operator będzie mógł wyłączyć Twoją fotowoltaikę
Tłem protestu jest projekt rozporządzenia sieciowego, czyli przepisów o szczegółowych warunkach funkcjonowania systemu elektroenergetycznego. Dokument budzi emocje wśród właścicieli fotowoltaiki, bo przewiduje nowe obowiązki dla mikroinstalacji, w tym możliwość zdalnego monitorowania i sterowania ich pracą przez operatorów. Kontrowersje dotyczą zwłaszcza instalacji od 0,8 kW do 50 kW, czyli zdecydowanej większości domowych systemów PV. W skrajnych przypadkach projekt zakłada także możliwość czasowego odłączenia mikroinstalacji od sieci.
Protest prosumentów – czy faktycznie się odbył?
Warto jednak uporządkować pojęcia. Nie była to oficjalnie zorganizowana akcja z jednym koordynatorem, harmonogramem i potwierdzoną listą uczestników. Informacje o możliwym wyłączeniu falowników pojawiały się oddolnie: w komentarzach, na forach, w wiadomościach od prosumentów i w dyskusjach osób oburzonych projektem rozporządzenia sieciowego. Nie wiemy więc, czy taki protest rzeczywiście doszedł do skutku, a jeśli tak – w jakiej skali.
Redakcja nie zachęca do podobnych działań. Sprzeciw wobec projektowanych przepisów można wyrażać inaczej: przez udział w konsultacjach publicznych, pisma do ministerstwa, stanowiska organizacji branżowych, kontakt z parlamentarzystami czy nagłaśnianie problemu w mediach. Celowe wyłączanie instalacji w określonym momencie byłoby bardzo ryzykowną formą protestu, bo mogłoby zostać wykorzystane jako argument za tym, żeby operatorzy faktycznie otrzymali szerszy dostęp do sterowania prosumencką fotowoltaiką.
Największy paradoks polega więc na tym, że taki protest mógłby uderzyć w samych prosumentów. Jeżeli grupa właścicieli mikroinstalacji pokazałaby, że potrafi świadomie i skoordynowanie wpływać na pracę systemu elektroenergetycznego, przeciwnicy pełnej swobody prosumentów mogliby powiedzieć: właśnie dlatego potrzebujemy narzędzi kontroli. Dlatego spór o rozporządzenie sieciowe powinien toczyć się twardo, ale w sposób, który nie podważa zaufania do prosumentów jako odpowiedzialnych uczestników rynku energii.
- Zobacz również: “Przepisy jak za komuny” – stracisz kontrolę nad swoją fotowoltaiką na rzecz operatora
PSE: system pracował stabilnie
Na poniższym wykresie PSE dla 29 maja w okolicach godz. 17:00 widać wyraźny, chwilowy ruch: spadek wartości energii odebranej i jednoczesny skok salda. To mogło wyglądać podejrzanie, zwłaszcza jeśli zestawić ten moment z zapowiadaną akcją prosumentów.

Dlatego zapytaliśmy PSE, czy w piątek w okolicach godz. 17:00 zaobserwowano jakiekolwiek niepokojące zjawiska w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym oraz czy dane mogą wskazywać na wpływ protestu prosumentów.
Odpowiedź jest jednoznaczna. “Dane dotyczące generacji PV, częstotliwości czy niezbilansowania systemu nie wskazują, by protest w jakikolwiek sposób wpłynął na pracę systemu. Cały czas funkcjonował on stabilnie i bezpiecznie” – przekazał Maciej Wapiński z PSE. To oznacza, że widoczny na wykresie ruch nie powinien być traktowany jako dowód na destabilizację systemu przez prosumentów.
Sam pomysł budzi niepokój
PSE zwraca jednak uwagę na inny aspekt sprawy. Nawet jeśli akcja nie przyniosła realnego skutku systemowego, sama idea celowego wpływania na pracę instalacji w taki sposób budzi zastrzeżenia.
“Zaskakujący jest natomiast sam pomysł podejmowania świadomych działań – nawet nieskutecznych – mających na celu zakłócenie pracy systemu elektroenergetycznego. Prosumenci jako bardzo istotna grupa wpływająca na jego funkcjonowanie mogą aktywnie przyczynić się do transformacji elektroenergetycznej, natomiast podobne zachowania z pewnością w tym nie pomagają” – dodaje Maciej Wapiński.
Mamy zatem dwa wnioski. Protest prosumentów nie zachwiał KSE. Jednocześnie rosnąca liczba mikroinstalacji sprawia, że prosumenci są już realnym uczestnikiem systemu elektroenergetycznego. To daje im znaczenie, ale także odpowiedzialność. Nie dawajmy im powodów, aby ograniczać rynek prosumencki. Dobrze?
Źródło: własne, PSE.
Polecane
Ukraina aktualizuje ceny prądu fotowoltaiki: nadal jedne z najwyższych w Europie

Dlaczego firmy nie inwestują masowo w fotowoltaikę? Problemem nie jest tylko cena









