Przyszłość magazynowania energii to samochody elektryczne? 

Największe magazyny energii przyszłości mogą stać nie w garażu, ale… na kołach. Samochody elektryczne dzięki technologiom V2H i V2G mogą zasilać domy, wspierać sieć i zmienić sposób myślenia o magazynowaniu energii.

Największe magazyny energii przyszłości mogą stać nie w garażu, ale… na kołach. Samochody elektryczne dzięki technologiom V2H i V2G mogą zasilać domy, wspierać sieć i zmienić sposób myślenia o magazynowaniu energii.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Największe magazyny energii przyszłości mogą stać nie w garażu, ale… na kołach. Samochody elektryczne dzięki technologiom V2H i V2G mogą zasilać domy, wspierać sieć i zmienić sposób myślenia o magazynowaniu energii.
  • Elektryki już dziś mają znacznie większy potencjał magazynowania energii niż klasyczne baterie stacjonarne. W kolejnych latach ta przewaga może jeszcze wyraźnie wzrosnąć.
  • Technologia V2H pozwala oddawać energię z samochodu do domu. Dzięki temu auto może zwiększać autokonsumpcję z fotowoltaiki i działać jako awaryjne źródło zasilania.
  • V2G umożliwia oddawanie energii z auta do sieci elektroenergetycznej. Do masowego wdrożenia potrzebne są jednak jasne zasady, dwukierunkowe ładowarki i system wynagradzania kierowców.

Magazyny energii to nie tylko baterie przy domu

Rynek magazynów energii będzie rósł bardzo szybko, ale nie ograniczy się do domowych i sieciowych baterii. Coraz większą rolę odegrają samochody elektryczne, które same w sobie są dużymi magazynami energii. Już w 2025 roku pojemność związana z elektromobilnością może sięgać około 1 280 GWh, podczas gdy klasyczne magazyny bateryjne osiągają około 320 GWh.

Ta różnica będzie rosnąć w kolejnych latach. Do 2030 roku samochody elektryczne mogą odpowiadać za około 3 360 GWh pojemności, a magazyny bateryjne za około 798 GWh. W 2035 roku wartości mogą wzrosnąć odpowiednio do 5 440 GWh i 1 292 GWh. Mówimy więc o rynku, którego wartość może wzrosnąć ze 160 mld zł w 2025 roku do 450 mld zł w 2035 roku.

Czym jest V2H?

V2H, czyli vehicle-to-home, oznacza oddawanie energii z samochodu do domu. Elektryk działa wtedy jak duży magazyn energii podłączony do budynku. Może zasilać urządzenia podczas awarii sieci, wspierać dom wieczorem albo zwiększać autokonsumpcję z fotowoltaiki.

Wyobraźmy sobie dom z instalacją PV i samochodem elektrycznym stojącym na podjeździe. W dzień panele ładują baterię auta, a wieczorem część tej energii wraca do budynku. Dzięki temu właściciel ogranicza zakup prądu z sieci w droższych godzinach. Zyskuje też większą odporność na przerwy w dostawie energii.

V2H szczególnie pasuje do domów jednorodzinnych z fotowoltaiką. Warunkiem jest jednak odpowiedni samochód, dwukierunkowa ładowarka i instalacja przygotowana do takiej pracy. Bez tych elementów bateria auta nadal pozostaje tylko baterią auta.

Czym jest V2G?

V2G, czyli vehicle-to-grid, idzie o krok dalej. Samochód może oddawać energię nie tylko do domu, lecz także do sieci elektroenergetycznej. Operator albo agregator mógłby wykorzystać tysiące elektryków do bilansowania systemu. Jedno auto niewiele zmieni, ale flota pojazdów tworzy ogromną, rozproszoną baterię.

Taki model może pomagać w godzinach szczytu, gdy sieć potrzebuje dodatkowej mocy. Może też wchłaniać nadwyżki energii z OZE, gdy wiatraki i fotowoltaika produkują za dużo. Kierowca nie musi przy tym oddawać całej baterii. System może działać w granicach ustalonych przez użytkownika, zostawiając zapas na poranny dojazd.

Potencjał jest duży, ale potrzebne są zasady

Rosnąca liczba samochodów elektrycznych tworzy ogromny zasób energii, który dziś często stoi niewykorzystany. Auto przez większość doby pozostaje zaparkowane, a jego bateria mogłaby wspierać dom lub sieć. To szczególnie ważne przy większym udziale OZE i coraz większych wahaniach produkcji energii.

Największe bariery nie leżą już wyłącznie w bateriach. Potrzebne są standardy, taryfy, dwukierunkowe ładowarki i modele wynagradzania kierowców. Użytkownik musi wiedzieć, ile zarobi, jak wpłynie to na baterię i kto odpowiada za sterowanie. Bez takiej przejrzystości V2G pozostanie ciekawą koncepcją, a nie masowym narzędziem rynku energii.

Źródło: GLOBENERGIA | materiały konferencyjne Bogdana Szymańskiego, McKinsey & Company

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia