Putin kusi Europę tanim gazem przez Nord Stream. Decyzja po stronie Niemiec?

Czy Europa naprawdę odrobiła lekcję z rosyjskiego gazu? Putin znów sugeruje, że Nord Stream mógłby wrócić do gry, jeśli zapadną odpowiednie decyzje polityczne. To nie tylko temat dostaw surowca, ale test pamięci, solidarności i odporności UE po 2022 roku.

Czy Europa naprawdę odrobiła lekcję z rosyjskiego gazu? Putin znów sugeruje, że Nord Stream mógłby wrócić do gry, jeśli zapadną odpowiednie decyzje polityczne. To nie tylko temat dostaw surowca, ale test pamięci, solidarności i odporności UE po 2022 roku.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Czy Europa naprawdę odrobiła lekcję z rosyjskiego gazu? Putin znów sugeruje, że Nord Stream mógłby wrócić do gry, jeśli zapadną odpowiednie decyzje polityczne. To nie tylko temat dostaw surowca, ale test pamięci, solidarności i odporności UE po 2022 roku.
  • Putin zasugerował możliwość wznowienia dostaw gazu przez jedną z nitek Nord Stream. Przedstawia to jako prostą decyzję techniczną, choć w rzeczywistości chodzi o politykę bezpieczeństwa Europy.
  • Rosja próbuje odzyskać utracony rynek gazu w UE. Po agresji na Ukrainę Gazprom stracił kluczowe przychody, a kierunek azjatycki nie zastąpił Europy na dawnych warunkach.
  • Dla Polski powrót Nord Stream byłby bardzo złym sygnałem. Oznaczałby osłabienie europejskiej solidarności i powrót do modelu zależności, przed którym Warszawa ostrzegała od lat.

Putin chce wrócić z gazem do Europy. Nord Stream jako test pamięci i odporności UE

Władimir Putin ponownie gra gazem. Podczas forum ekonomicznego w Petersburgu rosyjski przywódca zasugerował, że dostawy surowca do Niemiec przez Nord Stream mogłyby zostać wznowione niemal natychmiast. Według jego słów jedna z nitek gazociągu, uszkodzonego po eksplozjach z września 2022 r., pozostała sprawna i mogłaby zacząć tłoczyć gaz nawet “jutro”. Warunek? Decyzja polityczna Berlina i porozumienie z USA w sprawie sankcji.

To nie jest zwykła propozycja handlowa. To próba powrotu do modelu, który przez lata dawał Rosji pieniądze, wpływy i narzędzie nacisku na Europę. Gazprom stracił po agresji na Ukrainę swój najważniejszy rynek, a próba zwrotu w stronę Azji nie zastąpiła mu europejskich przychodów. Negocjacje z Chinami w sprawie kolejnego gazociągu ciągną się, Pekin dyktuje warunki, a ceny uzyskiwane na kierunku azjatyckim są dla Rosji znacznie mniej korzystne niż dawny eksport do UE.

Nord Stream jako polityczna przynęta

Putin przedstawia sprawę prosto: wystarczy “nacisnąć przycisk”. Tyle że ten przycisk nie dotyczy wyłącznie techniki. Dotyczy całej polityki bezpieczeństwa Europy po 2022 r. Nord Stream był symbolem uzależnienia energetycznego od Rosji, a po pełnoskalowej agresji na Ukrainę stał się również symbolem błędnej wiary w to, że handel z Moskwą może trwale stabilizować relacje.

Rosja jest dziś agresorem prowadzącym wojnę przeciwko Ukrainie. Dlatego powrót do robienia normalnego biznesu gazowego z Kremlem byłby moralnie i politycznie skrajnie kontrowersyjny. Oznaczałby nie tylko dodatkowe przychody dla rosyjskiego sektora energetycznego, ale też sygnał, że po kilku latach wojny Europa jest gotowa wracać do dawnych układów, jeśli tylko cena gazu stanie się wystarczająco atrakcyjna.

Niemiecka skrajna prawica i cień Schrödera

W tle pojawia się także niemiecka polityka. Przedstawiciele AfD pojechali do Petersburga i rozmawiali z szefem Gazpromu o rosyjskich surowcach oraz możliwym wznowieniu Nord Stream. To ważne, bo AfD jest dziś znaczącą siłą w Bundestagu i otwarcie gra hasłem powrotu do tańszych surowców z Rosji.

Putin wskazuje też Gerharda Schrödera jako preferowanego rozmówcę ze strony Europy. Były kanclerz Niemiec od lat jest kojarzony z rosyjskimi interesami energetycznymi, zasiadał w strukturach związanych z Nord Stream i Rosnieftem. Dla wielu europejskich polityków jego udział w jakichkolwiek rozmowach byłby nie do przyjęcia. Padają słowa ze strony polityków UE, że Schröder “siedziałby po obu stronach stołu”.

Znaczenie dla Polski

Dla Polski ewentualny powrót rosyjskiego gazu do Niemiec byłby bardzo złym sygnałem. Warszawa przez lata ostrzegała, że Nord Stream nie jest wyłącznie projektem gospodarczym, lecz narzędziem geopolitycznym. Po 2022 r. te ostrzeżenia przestały brzmieć jak przesada.

Polska zbudowała alternatywy: terminal LNG w Świnoujściu, Baltic Pipe, połączenia międzysystemowe i większą dywersyfikację dostaw. Wznowienie Nord Stream mogłoby jednak osłabić europejską solidarność energetyczną i wzmocnić narrację, że powrót do rosyjskiego gazu jest “pragmatyczny”. Dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej byłby to powrót do logiki, w której interes dużych państw zachodnich bywa ważniejszy niż bezpieczeństwo wschodniej flanki UE.

Test dla Europy

Unia Europejska deklaruje, że chce definitywnie odejść od rosyjskiego gazu do końca 2027 r. Propozycja Putina jest więc testem konsekwencji. Jeśli Europa utrzyma kurs, Nord Stream pozostanie politycznym reliktem epoki zależności od Kremla. Jeśli jednak zacznie rozważać powrót do dostaw, będzie to sygnał słabości – zarówno wobec Rosji, jak i wobec Ukrainy.

Gaz z Rosji może być przedstawiany jako tani i dostępny. Ale jego prawdziwy koszt Europa już poznała: zależność, szantaż, rozbijanie wspólnej polityki i finansowanie państwa, które prowadzi wojnę przeciwko sąsiadowi. Dlatego pytanie nie brzmi tylko, czy Nord Stream może technicznie ruszyć. Pytanie brzmi, czy Europa naprawdę chce wrócić do świata sprzed 24 lutego 2022 r.

Źródła: Reuters, Berliner Zeitung, Der Spiegel, Süddeutsche Zeitung, ARD-aktuell, Tagesspiegel.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA