Rachunki grozy za ogrzewanie pompą ciepła? Analizujemy! Czy wynik zaskoczy sceptyków?

Hasło "rachunki grozy" wraca każdej zimy. Wystarczy kilka wysokich faktur w mediach społecznościowych i pojawia się narracja, że pompy ciepła przestały się opłacać. Tyle że liczby mówią coś zupełnie innego.

- Więcej ciepła niż w 2023 r. W porównaniu z kryzysem energetycznym ilość ciepła możliwego do „kupienia” wzrosła nawet o 67% przy minimalnej pensji i o 52% przy średnim wynagrodzeniu. Dochody rosły szybciej niż ceny energii.
- Dekada na plus (z drobnymi wyjątkami). Względem 2016 r. minimalna pensja daje dziś o 36% więcej ciepła z pompy ciepła, a średnia o 12% więcej. Jedynie w przypadku średniej emerytury widać niewielki spadek (–5%).
- Rachunki grozy? To zwykle błąd projektu. Wysokie koszty wynikają najczęściej z braku termomodernizacji lub złego doboru urządzenia, nie z samej technologii. W dobrze przygotowanym budynku scenariusz „katastrofy kosztowej” nie potwierdza się w danych.
Sprawdziliśmy, ile realnie ciepła można dziś kupić za pensję minimalną, średnią oraz emeryturę i porównaliśmy obecną sytuację z najbardziej krytycznym momentem kryzysu energetycznego z 2023 roku, a także z rokiem 2016. Uwzględniliśmy historyczne ceny energii elektrycznej oraz zmiany wynagrodzeń. Wnioski? Wbrew medialnej narracji – dziś za swoje dochody możemy na ogół kupić więcej energii z powietrznej pompy ciepła o SCOP równym 3,5 niż przed dekadą!
Wyraźna poprawa siły nabywczej na energię z pompy ciepła
Porównując rok 2026 z krytycznym momentem 2023 roku, widać bardzo wyraźny wzrost ilości ciepła możliwego do “zakupienia” z pompy ciepła:
- +52% za średnią pensję
- +42% za średnią emeryturę
- +67% za minimalną pensję
- +49% za minimalną emeryturę
To ogromna różnica. Owszem, ceny energii nie wróciły do poziomów sprzed kryzysu, ale wynagrodzenia rosły szybciej. W efekcie realna dostępność energii znacząco się poprawiła. Do analizy uwzględniliśmy taryfę G11.

Ostatnia dekada – zmiany nie są tak duże, ale wychodzimy na plus!
Jeszcze ciekawiej wygląda perspektywa dziesięcioletnia. W porównaniu do 2016 roku:
- +12% za średnią pensję
- –5% za średnią emeryturę
- +36% za minimalną pensję
- +17% za minimalną emeryturę
Co więcej, za minimalną pensję można dziś kupić historycznie najwięcej energii z pompy ciepła w przeliczeniu na użyteczne ciepło. To wzrost o około 3,3% względem wcześniejszych rekordów. To bardzo istotne, bo w debacie publicznej często operujemy wyłącznie ceną 1 kWh energii. Tymczasem kluczowe pytanie brzmi: ile energii możemy kupić za nasze dochody? Sam wzrost cen nie mówi wszystkiego – równie ważna jest siła nabywcza. Choć niestety w przypadku średniego wynagrodzenia i emerytur rekordowy pod względem siły nabywczej na ciepło z pompy w dalszym ciągu jest rok 2022. Różnice są jednak kilkuprocentowe.

- Zobacz również: „Ostrzegaliśmy, że ten program się wywróci. I dokładnie to się stało”. Rozmowa z Pawłem Lachmanem, prezesem zarządu PORT PC
Skąd więc rachunki grozy?
Problem nie leży w samej technologii, lecz w konkretnych przypadkach. Pompa ciepła:
- musi być dobrze dobrana do budynku (nie za mała, nie przewymiarowana),
- powinna pracować w domu nowym lub po termomodernizacji,
- wymaga odpowiedniej instalacji grzewczej (niskotemperaturowej).
Jeśli urządzenie jest źle dobrane, budynek nieocieplony, a system pracuje na wysokich parametrach – rachunki mogą być wysokie. To jednak błąd projektowy lub wykonawczy, a nie wada samej technologii.
W budynku dobrze zaizolowanym, z prawidłowo dobraną pompą ciepła, scenariusz wysokich kosztów ogrzewania po prostu się nie potwierdza. Co więcej, dane pokazują, że dziś – mimo wyższych cen energii niż dekadę temu – realnie stać nas na więcej ciepła niż w przeszłości. Narracja o masowych rachunkach grozy za ogrzewanie pompą ciepła nie znajduje potwierdzenia w danych makroekonomicznych. Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak to wyglądało w przypadku innych źródeł ciepła, to zapraszamy na materiał: Ile ciepła kupisz za średnią i minimalną pensję? Analizujemy ostatnie 10 lat dla pompy ciepła, pelletu i gazu
Opracowanie własne.










