Rekord Polski ustanowiony! 800 km na jednym tankowaniu wodoru

W sobotę padł rekord Polski w przejeździe samochodem wodorowym na jednym tankowaniu. Na trasie z Zakopanego na Hel za kółkiem Toyoty Mirai zasiadł Piotr Rudyszyn ze Studium Wodoru. Udało się mu pokonać cały ten 800-kilometrowy dystans na jednym załadowaniu baku wodorem. Redakcja GLOBENERGIA miała zaszczyt być patronem tego wydarzenia.

Wodorowa podróż przez Polskę: od Tatr po Bałtyk
Za kierownicą Toyoty Mirai zasiadł Piotr Rudyszyn, ekspert Studium Wodoru, którego możecie kojarzyć z naszej YouTubowej serii “Czy to czas na wodór?”. Tym rekordem Piotr udowodnił, że to zdecydowanie czas wodoru. Kierowca wyruszył o świcie z Zakopanego, spod Wielkiej Krokwi. Meta znajdowała się na samym końcu Polski; na Helu, gdzie symbolicznie zamknął trasę liczącą około 800 km. To nie była zwykła podróż. To był precyzyjnie zaplanowany test technologii, warunków drogowych i cierpliwości kierowcy.
Strategia: walka o każdą cząsteczkę wodoru
Kluczem do sukcesu była strategia jazdy. Zamiast szybkich tras, Piotr postawił na tzw. hypermiling, czyli maksymalnie oszczędny styl prowadzenia pojazdu. Oznaczało to:
- unikanie autostrad i dróg ekspresowych
- płynną jazdę zgodną z przepisami
- wykorzystywanie rekuperacji energii
- minimalizowanie strat aerodynamicznych
Samochód przez znaczną część trasy poruszał się w trybie elektrycznym, odzyskując energię podczas hamowania i zjazdów, dzięki technologii rekuperacji. W ten sposób udało się zmaksymalizować wykorzystanie paliwa z jednego tankowania.
Samochód do ustanowienia rekordu został przygotowany przez Carolina Toyota Wola we współpracy ze Studium Wodoru. Zadbali nie tylko o kwestie techniczne, ale także o estetykę samochodu, co dobrze widać na zdjęciach.

Wlew paliwa został zaplombowany
Aby wykluczyć jakiekolwiek wątpliwości, wlew paliwowy został oficjalnie zaplombowany przed startem przez organizatorów i partnerów wydarzenia. Dzięki temu cały przejazd odbył się bez możliwości dodatkowego tankowania, co potwierdziło wiarygodność rekordu.
Toyota Mirai jako mobilne laboratorium przyszłości
Toyota Mirai, wykorzystana w wyzwaniu, to samochód napędzany ogniwami paliwowymi, który zamiast spalin produkuje… wodę. Dlatego argument o w pełni ekologicznej podróży jest jak najbardziej słuszny. Przy standardowym zasięgu około 500 km, osiągnięcie 800 km wymagało perfekcyjnego wykorzystania możliwości pojazdu. Podczas jazdy auto wykorzystywało energię zgromadzoną w akumulatorach oraz odzyskiwaną w trakcie rekuperacji, co pozwoliło znacząco ograniczyć zużycie wodoru. Jak podkreślali organizatorzy, Mirai pełniła rolę „mobilnego laboratorium”, testując realne możliwości technologii w polskich warunkach.
“Nasz przejazd był nie tylko próbą możliwości technicznych tego samochodu. Pokazaliśmy, że jadąc całkiem normalnie, nie będąc uciążliwym dla ruchu, samochodem wodorowym można się swobodnie poruszać. Co więcej, swobodnie, w sposób niedrogi, a jednocześnie zupełnie ekologicznie” – podsumował swoją podróż Piotr Rudyszyn.
Przejazd przez Polskę: nie tylko rekord, ale i eksperyment
Na trasie znalazły się m.in.:
- Ogrodzieniec – gdzie analizowano efektywność jazdy w terenie pagórkowatym
- Toruń – test jazdy miejskiej i maksymalizacji odzysku energii
- Gdańsk – ostatnie analizy strategii przed finałem
Każdy etap dostarczał danych i obserwacji, które mogą mieć realne znaczenie dla rozwoju transportu wodorowego w Polsce.
“Podczas całej próby w dużych miastach bardzo pomogła nam jazda buspasami, niestety przeszkodą do osiągnięcia lepszego wyniku była pogoda w Zakopanem, gdzie spotkała nas niska temperatura i śnieg. Musieliśmy przez to dłużej rozgrzewać auto. W początkowej fazie wyprawy jechaliśmy dużo wolniej niż zakładaliśmy wcześniej, a przez to spalanie było większe niż w naszym planie. Dla Miraia optymalną prędkością pod względem spalania jest około 80-90 km/h” – opowiada Piotr Rudyszyn.
Meta na Helu i symboliczny finał
Wieczorem Toyota Mirai dotarła na Hel, gdzie Piotr Rudyszyn przekroczył symboliczną linię mety. Oficjalny odczyt licznika potwierdził sukces i rekord Polski został ustanowiony.
Na zakończenie kierowca zaprezentował coś, co najlepiej oddaje ideę tej technologii: wodę, będącą jedynym produktem ubocznym przejazdu. Studium Wodoru już zapowiedziało kolejne wyzwania – tym razem z ambicją pobicia rekordu świata.

Czy to już czas na wodór?
Ceny wodoru w Polsce nie są jeszcze na poziomie rynkowym. Z drugiej strony pojawia się tu inna zaleta, bo jesteśmy w środku kryzysu paliwowego, a cena za kilogram wodoru pozostaje niezmienna. Zatankowania 1 kg wodoru kosztuje w Polsce 69 złotych. Jak wyjawił nam Piotr Rudyszyn, plan na pobicie rekordu zakładał przejechanie średnio 155 km na 1 kg paliwa. Tym samym koszt przejechania 100 km na trasie z Zakopanego na Hel wyniósł około 45 zł.
“Technologia wodorowa ma tą ogromną zaletę, że jest to absolutnie czysta energia. To jazda samochodem elektrycznym z wysoką kulturą jazdy, bez hałasów, które zwykle towarzyszą podróżom w samochodach spalinowych. Pojazd jest też bardzo dynamiczny i dużo lżejszy od elektryka, gdyż odpada masa baterii” – zwraca uwagę ekspert Studium Wodoru.

Ilość wodorowych stacji tankowania w Polsce powoli wzrasta. Są już dostępne w takich dużych miastach jak Poznań, Trójmiasto czy aglomeracja śląska, dlatego te tereny są naturalnym środowiskiem dla samochodów na wodór.
“Motoryzacja wodorowa zyskuje coraz bardziej, ta branża się rozwija i będzie dalej się rozwijać. Wystarczy spojrzeć na potęgi motoryzacyjne takie jak Niemcy czy Japonia, które widzą nasze uzależnienie od technologii i już mają swoich liderów w technologiach także wodorowych. Dlatego wodór to przyszłość. A ta przyszłość zaczyna się już dzisiaj i te ceny nie różnią się od standardowych technologii” – Piotr Rudyszyn.
Ekspert zauważa, że czeka nas szybszy rozwój dostępności pojazdów wodorowych. A to wszystko za sprawą także unijnych legislacji, ponieważ programy dofinansowania wymagają uwzględnienia technologii zielonego wodoru. Najmocniej widać to po flocie autobusów miejskich w dużych polskich miastach.
Na koniec zostało nam pogratulować rekordu. Czekamy na kolejny etap wypraw Miraiem i tym razem rekord świata.










