Rekordowe marnotrawstwo energii? Polskie sieci nie mieszczą darmowego prądu 

W kwietniu 2026 roku polski system energetyczny odciął od sieci rekordową ilość energii z odnawialnych źródeł. Dlaczego darmowy prąd po prostu przepada, zamiast trafiać do naszych gniazdek? Okazuje się, że sama budowa wiatraków i paneli fotowoltaicznych to za mało, jeśli reszta infrastruktury nie nadąża za zmianami. Analiza najnowszych danych pokazuje, że transformacja energetyczna w Polsce napotkała na poważną barierę technologiczną.

W kwietniu 2026 roku polski system energetyczny odciął od sieci rekordową ilość energii z odnawialnych źródeł. Dlaczego darmowy prąd po prostu przepada, zamiast trafiać do naszych gniazdek? Okazuje się, że sama budowa wiatraków i paneli fotowoltaicznych to za mało, jeśli reszta infrastruktury nie nadąża za zmianami. Analiza najnowszych danych pokazuje, że transformacja energetyczna w Polsce napotkała na poważną barierę technologiczną.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

W kwietniu 2026 roku polski system energetyczny odciął od sieci rekordową ilość energii z odnawialnych źródeł. Dlaczego darmowy prąd po prostu przepada, zamiast trafiać do naszych gniazdek? Okazuje się, że sama budowa wiatraków i paneli fotowoltaicznych to za mało, jeśli reszta infrastruktury nie nadąża za zmianami. Analiza najnowszych danych pokazuje, że transformacja energetyczna w Polsce napotkała na poważną barierę technologiczną.
  • Udział odnawialnych źródeł w krajowej produkcji wyniósł 34,4%, a w szczytowych momentach OZE pokrywały nawet 75,1% zapotrzebowania.
  • Operator sieci przesyłowej został zmuszony do odrzucenia aż 344 GWh zielonej energii, co jest najwyższym wynikiem w historii.
  • Ponad połowa energii w Polsce (50,3%) wciąż pochodzi ze spalania węgla, co blokuje możliwość pełnego wykorzystania prądu ze słońca i wiatru.

Produkcja z OZE w liczbach

Kwiecień przyniósł solidne wyniki dla źródeł odnawialnych, które pracowały ze średnią mocą 6,9 GW. Największy udział w zielonym miksie miała fotowoltaika (3,0 GW) oraz energetyka wiatrowa (2,7 GW). Co ciekawe, produkcja z paneli słonecznych była o 12,4% niższa niż w kwietniu ubiegłego roku. Spadek ten wynikał z gorszej pogody i słabszego nasłonecznienia, bo sama moc zainstalowana w fotowoltaice wciąż bardzo szybko rośnie. Obecnie wynosi ona 26,0 GW, czyli o 20% więcej niż rok wcześniej. Widać też wyraźną zmianę trendu inwestycyjnego na rynku. Coraz rzadziej buduje się małe instalacje na dachach domów (prosumenckie), a coraz częściej powstają ogromne, wielkoskalowe farmy słoneczne.

Co to jest curtailment i ile na nim tracimy?

Najbardziej niepokojącym zjawiskiem w minionym miesiącu była gigantyczna skala tzw. curtailmentu. To pojęcie oznacza wymuszone, nierynkowe odłączenie instalacji OZE od sieci. Operator robi to, aby utrzymać bezpieczeństwo całego systemu elektroenergetycznego.

W kwietniu takie wyłączenia trwały przez 264 godziny. Przepadło w ten sposób aż 344 GWh energii. To potężna wartość, która przewyższa straty z analogicznego okresu w 2025 roku o ponad 30%. Zdecydowana większość wyrzuconego prądu dotyczyła fotowoltaiki (odcięto 17,2% jej potencjalnej produkcji), głównie w okolicach południa, kiedy słońce operuje najmocniej. Warto zauważyć, że to nie jest jednorazowy incydent, ale rosnący problem. Od początku roku zablokowano już 642,5 GWh energii, a pierwsze dni maja przyniosły kolejne straty.

Dlaczego węgiel blokuje słońce?

Skoro mamy nadmiar darmowej energii, dlaczego nie możemy z niej po prostu skorzystać? Główną przyczyną jest brak elastyczności tradycyjnych bloków węglowych i gazowych. Mimo rozwoju OZE, w kwietniu jednostki na węgiel kamienny i brunatny pracowały ze średnią mocą 10,1 GW i dostarczyły ponad połowę prądu do krajowej sieci.

Stare bloki węglowe mają wysokie minimum techniczne. Oznacza to, że nie da się ich wyłączyć na kilka godzin w środku dnia, gdy mocno świeci słońce, a potem szybko uruchomić wieczorem. Muszą działać cały czas na określonym poziomie, żeby uniknąć awarii. Kiedy więc w słoneczne południe fotowoltaika zalewa system prądem, a elektrownie węglowe nie mogą "ustąpić jej miejsca", powstaje groźna nadpodaż mocy. Z tego powodu operator musi decydować się na odłączanie wiatraków i paneli.

Częściowym buforem ratunkowym jest wymiana transgraniczna. W kwietniu eksportowaliśmy netto 0,8 TWh energii (głównie do Czech i Słowacji), ale zdolności przesyłowe za granicę są ograniczone i nie wystarczają do zagospodarowania całej nadwyżki.

Błędy w strategii transformacji

Dane z Forum Energii pokazują brutalną prawdę o polskiej transformacji. Pompowanie miliardów złotych w same źródła wytwórcze, bez równoległej modernizacji otoczenia sieciowego, prowadzi do absurdalnych sytuacji. Rozbudowaliśmy panele słoneczne do poziomu 26 GW, ale system nie jest w stanie tego prądu wchłonąć.

Brakuje nam wielkoskalowych magazynów energii, które zebrałyby nadwyżki z południa i oddały je do sieci wieczorem. Brakuje też mechanizmów elastycznego popytu, czyli rozwiązań, które zachęcałyby przemysł do zwiększenia zużycia prądu dokładnie wtedy, gdy jest go za dużo (na przykład przy użyciu dużych pomp ciepła czy elektrolizerów). Efekt tych zaniedbań widać w twardych wskaźnikach. Mimo rozkwitu OZE emisyjność polskiego sektora elektroenergetycznego w kwietniu wyniosła niemal 495 kg CO2/MWh. To wzrost o ponad 5% rok do roku. Dopóki system nie stanie się elastyczny, będziemy wyrzucać darmowy prąd do kosza, a rachunki za energię pozostaną wysokie z powodu ciągłego utrzymywania starych węglówek.

Zmiana dobowego profilu zapotrzebowania na moc

Średnie godzinowe zapotrzebowanie netto na moc wyniosło w kwietniu 18 GW, osiągając maksymalnie 22,5 GW oraz spadając minimalnie do 11,4 GW. Krajowe zużycie netto osiągnęło wartość 12,9 TWh, co stanowi wzrost o 4,7% rok do roku. Te dobowe profile ulegają obecnie głębokim i dynamicznym zmianom.

Wynika to z coraz większej liczby instalowanych pomp ciepła, które wyraźnie zwiększają zapotrzebowanie na moc w miesiącach zimowych. Z kolei latem kluczowy wpływ na sieć mają klimatyzatory oraz instalacje fotowoltaiczne, które całkowicie zmieniają dotychczasowe maksymalne wzrosty popytu w okolicach południa. System musi więc radzić sobie z zupełnie nowymi nawykami i profilami konsumpcji prądu przez obywateli.

Stabilizacja cen surowców przy rosnącej emisyjności sektora

Na rynku surowców energetycznych w kwietniu odnotowano stabilne utrzymanie z lekką tendencją spadkową. Ceny krajowego węgla dla energetyki spadły o 5% do poziomu 13,6 zł/GJ, podczas gdy węgiel dla ciepłowni staniał o 1,4%, osiągając 17 zł/GJ. Średnioważona cena dostarczanego gazu ziemnego wzrosła o 2,1% względem marca do poziomu 183,2 zł/MWh, co w ujęciu rocznym oznacza spadek o 2,9%.

Pomimo tych korzystnych zmian cenowych i dużego udziału OZE w ciągu dnia, średnia emisyjność polskiego sektora elektroenergetycznego wyniosła szacunkowo 494,8 kg CO2/MWh. To oznacza wzrost o 5,1% w porównaniu do kwietnia ubiegłego roku. Liczby te pokazują, że okresowe, masowe odłączanie czystych źródeł bezpośrednio przekłada się na gorsze wskaźniki środowiskowe całego kraju.

Źródła: Forum Energii i własne

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia