Rekordowo niskie ceny energii. Czy na fotowoltaice nadal można zarobić? Sprawdziliśmy to

Rekordowo niskie ceny energii nie oznaczają końca opłacalności fotowoltaiki, ale kończą prosty model “produkuj i oddawaj do sieci”. Przykład z majówki pokazuje, że ta sama instalacja PV może dać nieduże lub naprawdę konkretne oszczędności – w zależności od tego, czy prosument ma magazyn energii i potrafi nim mądrze sterować. Analizujemy, jak wykorzystać fotowoltaikę w 100%.

Rekordowo niskie ceny energii nie oznaczają końca opłacalności fotowoltaiki, ale kończą prosty model “produkuj i oddawaj do sieci”. Przykład z majówki pokazuje, że ta sama instalacja PV może dać nieduże lub naprawdę konkretne oszczędności – w zależności od tego, czy prosument ma magazyn energii i potrafi nim mądrze sterować. Analizujemy, jak wykorzystać fotowoltaikę w 100%.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Rekordowo niskie ceny energii nie oznaczają końca opłacalności fotowoltaiki, ale kończą prosty model “produkuj i oddawaj do sieci”. Przykład z majówki pokazuje, że ta sama instalacja PV może dać nieduże lub naprawdę konkretne oszczędności – w zależności od tego, czy prosument ma magazyn energii i potrafi nim mądrze sterować. Analizujemy, jak wykorzystać fotowoltaikę w 100%.
  • Przy ujemnych cenach prosument nie dopłaca do energii oddanej do sieci, ale otrzymuje za nią 0 zł. Największy problem pojawia się w południe, czyli wtedy, gdy fotowoltaika produkuje najwięcej.
  • Sama instalacja PV bez magazynu energii daje coraz słabszy efekt w dni z bardzo niskimi cenami. 
  • Magazyn energii pomaga, ale najlepszy wynik daje dopiero aktywne zarządzanie zużyciem i rozładowaniem. Wtedy dzienna korzyść może wzrosnąć do ponad 30 zł przy tym samym zestawie urządzeń.

Ceny ujemne – powoli do nich się przyzwyczajamy

Majówka była dobrym testem dla prosumentów. Słońca nie brakowało, instalacje fotowoltaiczne produkowały dużo energii, a zapotrzebowanie w systemie było niższe niż w typowy dzień roboczy. Efekt? Ceny energii w środku dnia spadały do poziomów ujemnych.

To coraz ważniejszy sygnał dla właścicieli fotowoltaiki. Sama produkcja prądu przestaje być najważniejsza. Liczy się to, kiedy energia jest zużywana, kiedy trafia do magazynu i kiedy ewentualnie jest oddawana do sieci. W net-billingu prosument nie zarabia już po prostu na każdej kilowatogodzinie wysłanej do sieci. Jeżeli robi to w złym momencie – jego korzyść może być symboliczna.

Jak wynika z analizy przedstawionej w energetycznym talk-show redakcji GLOBENERGIA, ten sam zestaw urządzeń może dawać zupełnie różne efekty finansowe – w zależności od sposobu zarządzania energią.

“Prosumentom nie są naliczane ceny ujemne. Czyli jeżeli występuje cena ujemna, a prosument wprowadzi energię do sieci, to jest ta cena ujemna zamieniona na zero” –  tłumaczy Bogdan Szymański, ekspert branżowy redakcji GLOBENERGIA.

Trzy scenariusze dla prosumenta

W analizie przyjęto przykład instalacji fotowoltaicznej o mocy 10 kWp pracującej w systemie net-billingu. Produkcję zestawiono z profilem zużycia typowego domu jednorodzinnego oraz godzinowymi cenami energii z 2 maja.

To ważny przypadek, bo właśnie w takie dni – słoneczne, świąteczne lub weekendowe – fotowoltaika produkuje najwięcej, a krajowe zapotrzebowanie na energię bywa ograniczone. W efekcie ceny w środku dnia mogą spaść do zera albo poniżej zera.

Pierwszy scenariusz to instalacja bez magazynu energii. W takim układzie duża część prądu produkowanego w południe trafia do sieci wtedy, gdy jego wartość rynkowa jest bardzo niska. Jednocześnie największe zużycie energii w domu pojawia się najczęściej dopiero wieczorem – po powrocie domowników, podczas gotowania, pracy urządzeń AGD czy podgrzewania ciepłej wody użytkowej.

Efekt jest słaby. W analizowanym przykładzie korzyść z autokonsumpcji wyniosła 4,27 zł, a korzyść z depozytu prosumenckiego tylko 0,98 zł. Łącznie daje to 5,25 zł dziennej korzyści.

Magazyn energii poprawia wynik

Drugi scenariusz zakłada dodanie magazynu energii o pojemności 20 kWh. To wariant, który coraz częściej pojawia się przy instalacjach prosumenckich, zwłaszcza w kontekście dotacji i rosnącego znaczenia autokonsumpcji.

Magazyn pozwala przechować część energii wyprodukowanej w dzień i zużyć ją wieczorem albo w nocy. W analizowanym przypadku znacząco podniosło to wartość autokonsumpcji – do 17,66 zł dziennie. Depozyt prosumencki nadal wyniósł jednak tylko 0,98 zł, więc łączna dzienna korzyść wzrosła do 18,64 zł.

To duża różnica wobec systemu bez magazynu, ale nie jest to jeszcze pełne wykorzystanie potencjału. Dlaczego? Bo klasycznie działający magazyn często ładuje się bardzo wcześnie – na przykład przed południem. Jeżeli później pozostaje pełny, nie pomaga już w wykorzystaniu różnic cenowych na rynku. Energia nie trafia do sieci wtedy, gdy jest najdroższa.

“Ten magazyn energii de facto się naładował pewnie w godzinach 9:00-10:00, patrząc na korelację, my dwóch trzecich tego magazynu nie wykorzystujemy” – komentuje Bogdan Szymański.

Najważniejsze jest aktywne zarządzanie energią w budynku

Najciekawszy jest trzeci scenariusz: instalacja PV z magazynem energii, ale aktywnie zarządzana. Nie chodzi wyłącznie o to, aby magazyn ładował się z nadwyżek. Chodzi o to, aby sterować zużyciem i rozładowaniem magazynu tak, by energia była wykorzystywana w najbardziej opłacalnym momencie.

Dobrym przykładem jest pompa ciepła przygotowująca ciepłą wodę użytkową Bez sterowania może uruchamiać się wieczorem, gdy produkcji z PV już nie ma. Tymczasem można ją zaprogramować tak, aby dogrzewała zbiornik w południe – wtedy, gdy instalacja produkuje nadwyżki, a oddawanie energii do sieci ma niską wartość.

Podobnie można przesuwać pracę pralki, zmywarki, klimatyzacji czy ładowanie samochodu elektrycznego. Dzięki temu energia jest zużywana lokalnie, a magazyn może zachować część pojemności na godziny wieczorne, kiedy ceny energii są najwyższe.

“Zamiast oddawać energię za zero w południe, rozładowujemy ten magazyn właśnie w godzinach wieczornych do sieci” – dodaje Bogdan Szymański.

W analizowanym przykładzie aktywne zarządzanie pozwoliło utrzymać wysoką wartość autokonsumpcji – około 17 zł – i jednocześnie zwiększyć wartość depozytu prosumenckiego z około 1 zł do około 16 zł. Łączna dzienna korzyść wzrosła więc z około 5 zł w wariancie bez magazynu do ponad 30 zł przy aktywnym zarządzaniu.

Ten sam sprzęt – zupełnie inny wynik

W nowych realiach rynku energii nie wystarczy już sama instalacja fotowoltaiczna. Nawet magazyn energii nie zawsze gwarantuje najlepszy efekt finansowy, jeżeli pracuje według prostego schematu: ładowanie w dzień, rozładowanie wieczorem.

Największy potencjał pojawia się wtedy, gdy prosument zarządza energią aktywnie – przesuwa zużycie, kontroluje ładowanie magazynu i wykorzystuje godziny najwyższych cen. W takim modelu fotowoltaika nadal może być opłacalna, nawet wtedy, gdy w środku dnia ceny energii biją rekordy niskich wartości.

Wniosek dla właścicieli instalacji PV jest jasny: przyszłość prosumenckiej fotowoltaiki to nie tylko panele i magazyny. To także inteligentne sterowanie energią. Ono może zdecydować, czy instalacja będzie jedynie produkować prąd, czy realnie obniżać rachunki i poprawiać wynik prosumenta.

Opracowano na podstawie Energetycznego Talk Show redakcji GLOBENERGIA.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia