Rekordowy eksport ropy z USA. Kto najbardziej zyska na blokadzie Bliskiego Wschodu?

W maju 2026 roku eksport ropy naftowej z USA osiągnął historyczny poziom. Wszystko przez kryzys na Bliskim Wschodzie, który zwiększył popyt na amerykańską ropę w rafineriach Azji i Europy. Czy Ameryka stanie się teraz głównym źródłem paliw dla odciętych rynków? Najnowsze dane pokazują, że blokada tradycyjnych szlaków handlowych całkowicie przemodelowała globalny rynek surowców.

- Amerykański eksport surowca wzrósł w maju do rekordowych 5,6 mln baryłek dziennie.
- Kraje azjatyckie kupują obecnie około 3,29 mln baryłek na dobę, czyli trzy razy więcej niż przed wybuchem wojny.
- Ceny światowych benchmarków gwałtownie poszły w górę, a baryłka ropy Brent zbliżyła się do poziomu 97 USD.
Azja kupuje trzy razy więcej niż przed wojną
Głównym powodem tak dużego skoku zamówień w USA jest strach przed nagłymi brakami surowca w innych częściach świata. W obawie przed odcięciem od paliw kraje azjatyckie, takie jak Japonia, Korea Południowa oraz Tajlandia, zaczęły masowo kontraktować dostawy ze Stanów Zjednoczonych.
Obecnie do samej Azji trafia około 3,29 mln baryłek dziennie. To aż trzykrotny wzrost w porównaniu do okresu sprzed wybuchu konfliktu. Europejskie rafinerie również zgłaszają znacznie większe zapotrzebowanie, przez co tradycyjne mapy morskich dostaw ropy przestały obowiązywać.
Dlaczego akurat Cieśnina Ormuz sparaliżowała rynki?
Napięcie na Bliskim Wschodzie uderzyło w najbardziej czuły punkt globalnej logistyki naftowej. Faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz oznacza odcięcie drogi morskiej, przez którą w normalnych warunkach przechodzi około 20% światowego handlu tym surowcem.
Wojna z Iranem sprawiła, że bezpieczny transport tamtędy stał się niemożliwy. To właśnie ta nagła blokada zmusiła międzynarodowych odbiorców do natychmiastowego zerwania dotychczasowych umów i poszukiwania partnerów handlowych w bezpieczniejszych regionach świata.
Amerykańskie porty pracują na maksimum możliwości
Tak potężny i nagły zwrot w światowym handlu wywołał ogromne obciążenie logistyczne w samych Stanach Zjednoczonych. Terminale eksportowe zlokalizowane na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej przeżywają obecnie bezprecedensowe oblężenie.
Najtrudniejsza sytuacja panuje w Porcie Corpus Christi, który obsługuje główną część dodatkowych zamówień. Infrastruktura portowa w tym miejscu działa praktycznie przy maksymalnej przepustowości, a operatorzy logistyczni muszą pracować bez przerw, aby sprawnie odprawiać gigantyczne tankowce płynące przez ocean.
Czy ceny paliw na świecie będą dalej rosły?
Niestabilna sytuacja polityczna i militarne blokady natychmiast przełożyły się na nastroje inwestorów na giełdach. Na początku czerwca ceny kontraktów terminowych na amerykańską ropę WTI wzrosły o ponad 7% i przebiły poziom 94 USD za baryłkę.
W tym samym czasie globalny benchmark, czyli ropa Brent, podrożał prawie do 97 USD za baryłkę. Rynek zareagował tak nerwowo na wieści o zawieszeniu rozmów dyplomatycznych między Waszyngtonem a Teheranem. Oznacza to, że szanse na szybkie odblokowanie szlaków naftowych są bliskie zeru, a niepewność będzie nadal ciągnąć ceny w górę.
Ropa z rezerw strategicznych płynie w świat
Amerykańscy deweloperzy i spółki wydobywcze nie byliby w stanie obsłużyć tak gigantycznego popytu, gdyby polegali wyłącznie na bieżącej produkcji z szybów. Kluczowym elementem, który pozwolił na ustanowienie majowego rekordu, było uruchomienie amerykańskich Rezerw Strategicznych Ropy Naftowej.
Surowiec zgromadzony w państwowych magazynach na wypadek sytuacji kryzysowych został skierowany prosto do terminali eksportowych. Dopiero to masowe uwolnienie zapasów pozwoliło na zasypanie rynkowej dziury w Azji i Europie, chroniąc tamtejsze gospodarki przed nagłym brakiem paliw.
Nadzwyczajne decyzje Waszyngtonu
Żeby cały ten skomplikowany proces logistyczny w ogóle się udał, potrzebna była natychmiastowa reakcja polityczna. Administracja prezydenta Donalda Trumpa zdecydowała się na wprowadzenie wyjątkowego, 60-dniowego zwolnienia z przepisów ustawy Jones Act, które potem dodatkowo przedłużono.
To prawo normalnie zabrania obcym statkom transportowania towarów pomiędzy amerykańskimi portami. Zniesienie tej blokady pozwoliło tankowcom pod zagranicznymi banderami na włączenie się w transport surowca z rezerw krajowych do portów eksportowych. Ruch ten uratował logistykę w USA i zabezpieczył dostawy dla rynków lokalnych, takich jak Kalifornia czy Wschodnie Wybrzeże, które również potrzebowały stabilizacji.
Ocena sytuacji eksportowej
Opisane dane pokazują, jak sprawnie Stany Zjednoczone potrafią przekuć globalny kryzys w swój własny sukces komercyjny. W obliczu wojny na Bliskim Wschodzie Ameryka stała się dla wielu państw jedynym gwarantem bezpieczeństwa energetycznego.
Ten rekordowy sukces obnaża jednak głębokie problemy logistyczne samych USA. Konieczność zawieszenia przepisów Jones Act udowadnia, że amerykańska flota i infrastruktura wewnętrzna po prostu nie radziły sobie z tak wielkim obciążeniem. Prezydent Trump musiał odłożyć na bok swoje hasła o ochronie rodzimego rynku i poprosić o pomoc zagraniczne statki, żeby system całkowicie się nie zablokował. Dla nas wniosek z tego majowego rekordu jest niestety ponury. Skoro amerykańskie porty działają już na limicie, a rozmowy z Iranem zerwano, wysokie ceny ropy utrzymają się dłużej. Przełoży się to bezpośrednio na droższe paliwa na polskich stacjach, niezależnie od tego, skąd ostatecznie sprowadzimy surowiec.
źródła: raport agencji Reuters oraz analiza własna
Polecane
Brent czy WTI, czyli dlaczego ropa ma dwie ceny?

Ropa drożeje, a cieśnina Ormuz znów wraca na pierwszą linię konfliktu. Przerwa na mundial się skończyła









