Globalny rynek fotowoltaiczny zachwiał się już miesiąc temu. Kumulacja chińskiego nowego roku oraz paraliżująca Chiny epidemia koronawirusa wstrzymały produkcję modułów fotowoltaicznych. Obecnie większość producentów wznowiła już działalność wytwórczą i dostawy do Europy odbywają się już dzisiaj bez większych zakłóceń.

To co teraz ma degradujący wpływ na rynek fotowoltaiczny to epidemia wirusa w Europie, przez którą wielu klientów odkłada decyzje o montażu instalacji. Dla prosumentów, ten problem może być najbardziej widoczny w północnej części Polski, która jest obsługiwana przez Energę. Energa, jako jedyny operator, wstrzymała u swoich klientów przyłączanie mikroinstalacji fotowoltaicznych, przez wstrzymanie wymiany liczników na dwukierunkowe.

Problemy z montażem dotyczą jednak przede wszystkim klientów firmowych. Wystarczy wspomnieć, że w branżach najbardziej zagrożonych obecną sytuacją – takich jak gastronomia czy hotelarstwo – blisko 95% klientów wycofuje się z umów. To z kolei przekłada się na zachowania importerów, którzy zastanawiają się lub wręcz przekładają terminy dostaw obawiając się wyhamowania dynamiki sprzedaży. Przekładając to na rynek fotowoltaiczny można zaobserwować, że pomimo regularnych dostaw i wysyłek produktów fotowoltaicznych z Chin, odbiór zamówień jest zwolniony. Stąd też wielu importerów decyduje się na przedłużenie terminów dostaw modułów z kwietnia na maj lub czerwiec, obawiając się właśnie wyhamowania dynamiki sprzedaży.

Fotowoltaika to nie gastronomia, czy hotelarstwo

Błędem jest traktowanie całego rynku fotowoltaicznego jako struktury jednolitej. Zróżnicowanie dynamiki inwestycji można zaobserwować biorąc pod uwagę poszczególne jego segmenty. Spadki dynamiki sprzedaży są najbardziej odczuwalne w zakresie instalacji prosumenckich dla firm. W przypadku klientów indywidualnych wskaźnik ten jest zdecydowanie bardziej wyważony – w segmencie inwestycji indywidualnych spadki są najmniejsze.

Wzrost cen

Widoczny na rynku problem dystrybutorów to wzrost cen, który jest spowodowany jest w głównej mierze drastycznym wzrostem kursu walut. Przyjrzyjmy się, jak w ciągu ostatnich 3 miesięcy zmienił się kurs Euro i Dolara Amerykańskiego.

Kurs Euro na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy, źródło: money.pl

 

Kurs Dolara Amerykańskiego na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy, źródło: money.pl

Obecnie cena 1 Euro kształtuje się na poziomie 4,5962 zł, a 1 Dolara Amerykańskiego na poziomie 4,1988 zł. Na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy, kurs Euro wzrósł prawie o 8 punktów procentowych, kurs Dolara Amerykańskiego o ponad 9 punktów procentowych. Taki wzrost oznacza aż 0,38 zł różnicy na 1 Euro i 0,48 zł na 1 Dolarze Amerykańskim. Przy inwestycjach firm przy zaopatrywaniu magazynów, taka różnica w kursie, może prowadzić do wzrostu cen dochodzących nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych na jednym kontenerze modułów fotowoltaicznych.

Fotowoltaiczny kalejdoskop

Pandemia koronawirusa w Chinach wydaje się opanowana, a większość kluczowych producentów uruchomiła produkcję i rozpoczęła eksport do swoich europejskich partnerów.

W ciągu miesiąca sytuacja zmieniła się jak w kalejdoskopie; z deficytu podaży zbliżamy się do deficytu popytu, który prawdopodobnie nastąpi już w kwietniu. Obecnie, czyli w marcu spadku zamówień na moduły PV i falowniki jeszcze nie widać, gdyż w większości realizowane są umowy ze stycznia i lutego – często zaległe. – komentuje Bogdan Szymański, prezes SBF POLSKA PV.

Prezes Stowarzyszenia zrzeszającego uczestników rynku fotowoltaicznego również widzi wyraźny spadek zawieranych nowych umów i ocenia:

Wynika to z jednej strony z obecnej wyjątkowej sytuacji niepewności gospodarczej, a z drugiej strony z konieczności i zaleceń pracy zdalnej, która dla wielu firm jest wyzwaniem do nabycia kompetencji w zakresie zdalnego zawierania umów – twierdzi Szymański.

Wszyscy zastanawiamy się jak sytuacja na rynku fotowoltaicznym będzie wyglądać po epidemii. Czy znów wrócimy na tory dynamicznego wzrostu?

Osobiście w tej materii jestem umiarkowanym optymistą. Własna elektrownia fotowoltaiczna już dawno przestała być drogim dobrem luksusowym. Coraz częściej jest natomiast narzędziem do oszczędzania, a tego typu inwestycji konsumenci szukają także w dobie kryzysu i niepewności. – dodaje prezes SBF POLSKA PV.

Obserwacje firm partnerskich

O obserwacje na temat rynku zapytaliśmy zaprzyjaźnione firmy partnerskie.

Producenci falowników

Producenci falowników fotowoltaicznych, których zapytaliśmy o opis sytuacji wspólnie utrzymują, że w ostatnich miesiącach nie zaobserwowano znaczących zmian. Popyt jest tak duży jak dotychczas, może nawet w niektórych przypadkach nieco się zwiększył. Zgodni są również co do tego, że produkcja jest utrzymana, a bezpieczeństwo dostaw na razie się nie zmienia.

Dystrybutorzy

O wpływ koronawirusa na sytuację dystrybutorów zapytaliśmy dwie, czołowe firmy dystrybucyjne w Polsce.

Według jednej z nich, bezpieczeństwo dostaw jest zachowane, zamówień jest tak samo dużo jak dotychczas. Problem mogą stanowić jedynie firmy kurierskie, które w niektórych przypadkach mogą być odpowiedzialne za opóźnienia w dostawach.

Drugi z zapytanych dystrybutorów odnotował aż dwucyfrowy wzrost zamówień w ostatni czasie oraz opóźnienia dostaw niektórych komponentów nawet o 3-4 tygodnie.

Producenci modułów fotowoltaicznych

Jeden z czołowych, światowych producentów modułów fotowoltaicznych, zapytany o sytuację na rynku odpowiedział, że nie widzi szczególnych zmian, a klienci zapewniają, że bezpieczeństwo dostaw zostało utrzymane. Jedyną trudnością może być praca zdalna, która jednak w dzisiejszych czasach nie stanowi dużego problemu.

Firmy wykonawcze

Największy problem wynikający z rozprzestrzeniania się koronawirusa, obserwują firmy wykonawcze. Niektóre z nich zauważyły znaczny spadek zainteresowania na rynku, zmniejszoną liczbę zamówień, a w niektórych przypadkach nawet puste stany magazynowe. Problemem dla firm wykonawczych może być również zachwianie działalności firm transportowych, które mają problem z kierowcami i nie ma kto rozwozić komponentów.

Podsumowanie

Co do przyszłości rynku fotowoltaicznego w Polsce, ciężko w tym momencie wróżyć z fusów. Koronawirus może wpłynąć na branżę OZE, jednak obecnie sytuacja nie wygląda tak źle, jak mogłoby się wydawać.

Produkty energooszczędne i odnawialne źródła energii będą potrzebne pomimo, a nawet zwłaszcza w dobie pandemii oraz możliwego kryzysu gospodarczego. Nawet w takich sytuacjach wszyscy musimy płacić za energię elektryczną i cieplną, to właśnie teraz tak bardzo potrzebne nam jest czyste powietrze i komfortowe warunki życia i pracy.

Redakcja GLOBEnergia