Rolnik może budować przy wiatraku? Rząd wyjaśnia, czego naprawdę zakazuje zasada 10H

Wiatrak w sąsiedztwie działki nie zawsze oznacza zakaz budowy. MKiŚ wyjaśnia, że przepisy odległościowe dotyczą przede wszystkim domów, a budynki służące wyłącznie gospodarstwu rolnemu nie podlegają tym ograniczeniom. Czy właściciele gruntów przy turbinach mają większe możliwości, niż dotąd sądzono?

- Budynki służące wyłącznie prowadzeniu gospodarstwa rolnego nie podlegają reżimowi ustawy odległościowej. Przepisy ograniczające lokalizację w sąsiedztwie istniejących turbin dotyczą wyłącznie budynków mieszkalnych oraz o funkcji mieszanej.
- Ustawa wiatrakowa z 2023 roku całkowicie zniosła zasadę odległościową dla budynków mieszkalnych, jeśli istniejąca obok turbina posiadała ostateczne pozwolenie na budowę przed wejściem w życie nowych przepisów. W praktyce oznacza to, że w takich sytuacjach inwestorzy mogą stawiać domy na podstawie decyzji o warunkach zabudowy lub planów miejscowych bez oglądania się na sztywne limity metrów.
- Ministerstwo Klimatu i Środowiska oficjalnie odrzuca konieczność wprowadzania jakichkolwiek rekompensat finansowych dla właścicieli gruntów. Resort powołuje się na analizy rynkowe z lat 2014-2025, z których wynika, że sąsiedztwo elektrowni wiatrowych w Polsce nie powoduje spadku wartości okolicznych działek budowlanych i rolnych.
Czy rygorystyczne normy odległościowe dla farm wiatrowych rzeczywiście uniemożliwiają właścicielom gruntów jakąkolwiek rozbudowę gospodarstw lub domów? Kwestia ta stała się fundamentem interpelacji poselskiej nr 17078, którą do Ministerstwa Klimatu i Środowiska skierowali posłowie Koalicji Obywatelskiej Tomasz Piotr Nowak oraz Krzysztof Gadowski. Parlamentarzyści, powołując się na skargi mieszkańców powiatu konińskiego, zapytali resort o plany wprowadzenia przepisów łagodzących obostrzenia dla rolników oraz o potencjalne odszkodowania za ograniczenie prawa własności. Odpowiedź udzielona przez Urszulę Sarę Zielińską, Sekretarza Stanu w MKiŚ, rzuca nowe światło na interpretację przepisów i pokazuje, że rzekomy całkowity zakaz budowy w sąsiedztwie turbin zawiera istotne luki prawne.
Co wolno wybudować rolnikowi? Kluczowe rozróżnienie obiektów
Posłowie w swojej interpelacji wyrazili obawę, że wprowadzone w 2016 roku restrykcje znane szerzej jako zasada 10H zamroziły wartość nieruchomości i de facto uniemożliwiły rolnikom realizację inwestycji budowlanych na własne potrzeby. MKiŚ w swojej odpowiedzi bardzo precyzyjnie rozgranicza jednak to, co rolnik buduje. Zasada minimalnej odległości od elektrowni wiatrowych dotyczy wyłącznie dwóch kategorii obiektów: budynków mieszkalnych jednorodzinnych oraz budynków o funkcji mieszanej, gdzie funkcja mieszkalna zajmuje ponad połowę powierzchni użytkowej. Każdy inny obiekt, który ma służyć prowadzeniu działalności rolniczej jak stodoła, chlewnia, silos czy garaż na sprzęt rolniczy nie wpisuje się w te ramy prawne. Oznacza to, że infrastruktura gospodarcza może powstawać w dowolnej odległości od wiatraków, o ile spełnia standardowe wymogi Prawa budowlanego.
Przepis, o którym wielu inwestorów zapomina
Najważniejszy punkt argumentacji ministerstwa dotyczy nowelizacji ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych z marca 2023 roku. Resort przypomina o istnieniu art. 12 tej ustawy, który wprowadził potężne wyłącznie dla osób chcących budować domy w pobliżu działających już farm wiatrowych.
Jeżeli elektrownia wiatrowa uzyskała ostateczne pozwolenie na budowę przed wejściem w życie nowelizacji, sztywne limity odległościowe zarówno dawne 10H, jak i obecne 700 metrów przestają obowiązywać przy wznoszeniu nowej zabudowy mieszkalnej. Przepis ten został wprowadzony do ustawy rzutem na taśmę jako poprawka poselska podczas prac w komisjach parlamentarnych. Jej celem było właśnie „uwolnienie” gruntów wokół istniejących turbin, by nie blokować rozwoju gmin. W takich przypadkach o możliwości budowy domu decydują przede wszystkim ustalenia lokalnego planu miejscowego lub warunki zabudowy.
- Zobacz również: Ciepło z mleka, prąd ze słońca i biogaz z odpadów. Tak wygląda inteligentne gospodarstwo
Odszkodowań nie będzie. Resort pokazuje twarde dane rynkowe
W odpowiedzi na pytanie o system rekompensat dla właścicieli nieruchomości, ministerstwo ucina spekulacje. Resort wprost deklaruje, że nie widzi potrzeby wdrażania rozwiązań odszkodowawczych, uznając interesy właścicieli gruntów za dostatecznie zabezpieczone przez obecny kształt prawa. Aby poprzeć to stanowisko, wiceminister Urszula Sara Zielińska przytoczyła wnioski z obszernego raportu „Analiza wpływu lokalizacji turbin wiatrowych na wartość nieruchomości gruntowych w Polsce”.
Badanie to objęło gigantyczną próbę ponad 46 tysięcy rzeczywistych transakcji rynkowych na przestrzeni lat 2014-2025, przeprowadzonych w 26 gminach na terenie całego kraju. Wyniki analiz czarno na białym pokazują, że dynamika cen działek budowlanych i rolnych położonych blisko wiatraków nie różni się od dynamiki cen na terenach, gdzie takiej infrastruktury nie ma. Obecność turbin wiatrowych w sąsiedztwie nie jest zatem traktowana przez polski rynek jako czynnik obniżający wartość ziemi, co z punktu widzenia ministerstwa zamyka dyskusję o stratach finansowych obywateli.
Źródło: Interpelacja poselska nr 17078.











