Ropa drożeje i znowu osiąga 110 dolarów za baryłkę. Co dalej? Eksperci nie mają dobrych wieści

Ropa znów drożeje w tempie, które może szybko uderzyć w kierowców, firmy i ceny wielu produktów. Ceny osiągnęły 110-111 dolarów za baryłkę, a rynek coraz mocniej boi się przedłużenia kryzysu wokół Iranu i Cieśniny Ormuz. Czy to dopiero początek nowego szoku paliwowego?

Ropa znów drożeje w tempie, które może szybko uderzyć w kierowców, firmy i ceny wielu produktów. Ceny osiągnęły 110-111 dolarów za baryłkę, a rynek coraz mocniej boi się przedłużenia kryzysu wokół Iranu i Cieśniny Ormuz. Czy to dopiero początek nowego szoku paliwowego?

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Ropa znów drożeje w tempie, które może szybko uderzyć w kierowców, firmy i ceny wielu produktów. Ceny osiągnęły 110-111 dolarów za baryłkę, a rynek coraz mocniej boi się przedłużenia kryzysu wokół Iranu i Cieśniny Ormuz. Czy to dopiero początek nowego szoku paliwowego?
  • Cena ropy Brent wzrosła w tydzień o około 18%. Rynek wycenia ryzyko dłuższych zakłóceń w dostawach przez Cieśninę Ormuz.
  • Banki podnoszą prognozy cen ropy na kolejne miesiące. To sygnał, że inwestorzy nie traktują obecnej sytuacji jako krótkotrwałego skoku.
  • Droga ropa oznacza nie tylko wyższe ceny paliw. Może podnieść koszty transportu, produkcji, logistyki i wielu codziennych produktów.

Cena ropy Brent 28 kwietnia doszła w okolice 110–111 dolarów za baryłkę. To jeden z najwyższych poziomów od początku obecnej fazy konfliktu wokół Iranu i Cieśniny Ormuz. Jeszcze 21 kwietnia baryłka kosztowała około 94 dolarów, więc tygodniowy wzrost wyniósł około 17 dolarów. Oznacza to podwyżkę o mniej więcej 18,1%.

Trend nie wygląda jak jednorazowy skok po jednej informacji z rynku. Cena rośnie systematycznie, a inwestorzy coraz mocniej wyceniają ryzyko przedłużających się zakłóceń w dostawach. Brent utrzymuje się powyżej 100 dolarów za baryłkę, a WTI zbliża się do tej psychologicznej granicy. We wtorek kontrakty terminowe na Brent dochodziły do około 110 dolarów za baryłkę. A cena dalej rośnie...

Cieśnina Ormuz pozostaje centrum kryzysu

Głównym źródłem napięcia pozostaje Cieśnina Ormuz, czyli jeden z najważniejszych szlaków energetycznych świata. Przez ten obszar zwykle przechodzi ogromna część światowego handlu ropą i gazem (odpowiedni 25% handlu morskiego ropy i 20% LNG). Gdy przepływy przez cieśninę zostają ograniczone, rynek natychmiast zaczyna doliczać premię za ryzyko.

Według relacji rynkowych Iran miał przedstawić propozycję ograniczenia działań w cieśninie w zamian za zakończenie wojny i zniesienie amerykańskiej blokady irańskich portów. Administracja USA miała jednak przyjąć ofertę sceptycznie, co nie daje rynkom jasnego sygnału odprężenia. ING wskazuje, że pełny powrót przepływów może przesunąć się na maj albo czerwiec, a handel ropą jeszcze przez wiele miesięcy może pozostawać poniżej poziomów sprzed konfliktu. Generalnie nie ma dobrych wieści.

Prognozy banków stają się ostrożniejsze – średnia cena ropy będzie wysoka

Na rosnące ryzyko reagują też instytucje finansowe. Goldman Sachs podniósł prognozę cen ropy, wskazując na przedłużające się zakłócenia w Zatoce Perskiej. Według doniesień bank zakłada, że Brent może kosztować średnio 90 dolarów za baryłkę w czwartym kwartale 2026 roku, wobec wcześniejszej prognozy na poziomie 80 dolarów. Prognoza dla WTI wzrosła z 75 do około 83 dolarów za baryłkę.

Banki uwzględniają zapasy, transport, ryzyko infrastrukturalne i możliwą reakcję popytu. Jeżeli normalizacja eksportu przesuwa się o kolejne tygodnie, rynek musi założyć mniejsze zapasy i większą wrażliwość na każdą nową informację z regionu. Poprawa prognoz to jawny przykład tego, że nie dzieje się za dobrze.

Droga ropa uderza szerzej niż w kierowców. Czy będzie gorzej niż jest?

Wysoka cena ropy nie oznacza wyłącznie droższego tankowania. Ropa wpływa na transport, logistykę, produkcję żywności, chemię, tworzywa sztuczne i koszty działalności firm. Droższe paliwa mogą więc przełożyć się na ceny wielu produktów, nawet jeżeli konsument nie kojarzy ich bezpośrednio z baryłką Brent.

Międzynarodowe komentarze rynkowe coraz częściej mówią o ryzyku szoku podażowego. The Times wskazuje, że zamknięcie lub ograniczenie ruchu przez Ormuz zaburza szlak odpowiadający zwykle za około jedną piątą światowych przepływów ropy i gazu. Taki problem szybko przestaje być lokalnym konfliktem, a zaczyna być globalnym testem odporności energetycznej.

Co dalej z cenami ropy naftowej?

Analitycy podkreślają, że jeżeli tygodniowe tempo wzrostu utrzymałoby się jeszcze przez kilka dni, Brent mógłby kierować się w stronę 120 dolarów, a później nawet wyżej. Takie proste przedłużenie trendu trzeba jednak traktować ostrożnie. Rynek ropy potrafi gwałtownie reagować zarówno na eskalację, jak i na pojedynczy komunikat dyplomatyczny.

Najbliższe dni będą więc zależeć od dwóch rzeczy: realnego odblokowania przepływów przez Ormuz oraz wiarygodności rozmów między Waszyngtonem i Teheranem. Dopóki inwestorzy nie zobaczą spadku ryzyka dostaw, cena ropy pozostanie napięta. A im dłużej Brent utrzyma się powyżej 100 dolarów, tym mocniej odczują to gospodarki, firmy i kierowcy. My wszyscy.

Źródła: Trading Economics, Wall Street Journal, The Guardian, The Times

Kryzys paliwowy - krótka ankieta

Czy wysokie ceny paliw na stacjach są dla Ciebie finansowym problemem?*

Czy wysokie ceny paliw na stacjach są dla Ciebie finansowym problemem?*

Czy Twoim zdaniem rząd powinien być bardziej zdecydowany w działaniach przeciw wysokim cenom paliw w detalu?*

Czy Twoim zdaniem rząd powinien być bardziej zdecydowany w działaniach przeciw wysokim cenom paliw w detalu?*

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA