Rząd zapłaci za ograniczenie zużycia prądu. Pieniądze dostaną jednak tylko wybrani

Ministerstwo Energii chce wprowadzić wynagrodzenie dla przedsiębiorstw, które ograniczą pobór energii podczas obowiązywania stopni zasilania. Nowy mechanizm ma zastąpić dotychczasowe podejście oparte głównie na karach finansowych pozytywną zachętą do współpracy z operatorem systemu. Na wypłaty nie będą jednak mogli liczyć zwykli odbiorcy ani małe firmy.

- Wynagrodzenie ma przysługiwać odbiorcom o mocy umownej wynoszącej co najmniej 300 kW.
- Pieniądze będą wypłacane za rzeczywiście zrealizowaną redukcję poboru podczas obowiązywania stopni zasilania.
- Mechanizm ma ograniczyć ryzyko niekontrolowanych wyłączeń energii i złagodzić straty ponoszone przez przedsiębiorstwa.
Rząd chce płacić firmom za ograniczenie poboru energii
Ministerstwo Energii przygotowuje nowe przepisy dotyczące wprowadzania ograniczeń w dostarczaniu i poborze energii elektrycznej. Założenia projektu rozporządzenia Rady Ministrów zostały opublikowane w wykazie prac legislacyjnych i programowych rządu.
Jedną z najważniejszych propozycji jest wprowadzenie ryczałtowego wynagrodzenia dla odbiorców, którzy podczas obowiązywania stopni zasilania rzeczywiście zmniejszą pobór energii. Mechanizm miałby być uruchamiany w sytuacji, w której operator systemu nie będzie miał innych możliwości zbilansowania Krajowego Systemu Elektroenergetycznego.
W praktyce oznacza to, że przedsiębiorstwa ograniczające produkcję lub wyłączające część energochłonnych urządzeń mogłyby otrzymać finansową rekompensatę. Nie będzie to jednak zwykła premia za oszczędzanie prądu na co dzień. Wynagrodzenie ma dotyczyć wyłącznie redukcji realizowanej w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa dostaw energii i po formalnym wprowadzeniu ograniczeń.
Stopnie zasilania. Czym są i kiedy mogą zostać wprowadzone?
Stopnie zasilania określają zakres ograniczeń w poborze energii elektrycznej przez największych odbiorców. Stosuje się je w sytuacjach, gdy dostępna produkcja energii, import oraz pozostałe środki zaradcze nie wystarczają do pokrycia zapotrzebowania.
Im wyższy stopień zasilania, tym większe ograniczenia muszą wprowadzić przedsiębiorstwa objęte tym mechanizmem. Celem jest szybkie zmniejszenie zapotrzebowania na moc i uniknięcie niekontrolowanych wyłączeń kolejnych odbiorców.
Ministerstwo Energii podkreśla, że redukcja poboru przez największe zakłady może mieć kluczowe znaczenie dla zachowania stabilności całego systemu. Kilka dużych przedsiębiorstw jest bowiem w stanie ograniczyć zapotrzebowanie o znacznie większą wartość niż tysiące niewielkich odbiorców.
Pieniądze tylko dla największych przedsiębiorstw
Projektowany system wynagrodzeń nie będzie skierowany do gospodarstw domowych ani większości małych firm. Z mechanizmu mają skorzystać odbiorcy, których moc umowna wynosi co najmniej 300 kW.
Taki poziom mocy dotyczy przede wszystkim dużych zakładów przemysłowych, centrów logistycznych, obiektów handlowych oraz innych energochłonnych przedsiębiorstw. To właśnie ich działalność jest najbardziej odczuwalna z punktu widzenia bilansowania systemu elektroenergetycznego.
Według Ministerstwa Energii odbiorcy z tej grupy odgrywają istotną rolę w zapobieganiu niekontrolowanym wyłączeniom. Jednocześnie to oni ponoszą największe straty w przypadku konieczności nagłego ograniczenia produkcji.
Wynagrodzenie ma więc pełnić dwie funkcje. Z jednej strony ma rekompensować część kosztów ponoszonych przez firmy. Z drugiej ma zwiększyć ich motywację do szybkiego i pełnego wykonania wymaganej redukcji.
Nie tylko kary od URE. Pojawi się finansowa zachęta
Dotychczas podstawowym narzędziem skłaniającym przedsiębiorstwa do przestrzegania stopni zasilania było ryzyko otrzymania kary finansowej od Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.
Ministerstwo Energii chce uzupełnić ten system o pozytywny bodziec. Przedsiębiorstwo, które zgodnie z ogłoszonym stopniem zasilania zmniejszy pobór energii, będzie mogło otrzymać ryczałtowe wynagrodzenie.
Nie oznacza to jednak rezygnacji z obowiązku przestrzegania ograniczeń ani całkowitego odejścia od kar. Nowy mechanizm ma jedynie zmienić podejście państwa do dużych odbiorców. Zamiast opierać system wyłącznie na sankcjach, rząd chce częściowo wynagradzać firmy za udział w stabilizowaniu sieci.
Kluczowe będą szczegółowe zasady obliczania redukcji oraz wysokość stawek. Na obecnym etapie wiadomo, że wypłata ma być powiązana z rzeczywiście zrealizowanym ograniczeniem poboru i ogłoszonym stopniem zasilania. Dokładny sposób naliczania rekompensaty ma zostać określony w przepisach.
Kryzys energetyczny z 2015 roku zmieni przepisy
Projekt jest bezpośrednią odpowiedzią na wydarzenia z sierpnia 2015 roku. W czasie fali upałów doszło wówczas do poważnego pogorszenia warunków pracy Krajowego Systemu Elektroenergetycznego.
Wysokie temperatury zwiększyły zapotrzebowanie na energię, a jednocześnie ograniczyły możliwości pracy części elektrowni. Problemem były między innymi niskie stany wód oraz wysoka temperatura rzek wykorzystywanych do chłodzenia bloków energetycznych.
Pomimo wykorzystania dostępnych środków zaradczych w systemie pojawił się deficyt mocy. Polskie Sieci Elektroenergetyczne wprowadziły ograniczenia, które zostały następnie usankcjonowane rozporządzeniem Rady Ministrów.
Doświadczenia z tamtego okresu pokazały, że największe przedsiębiorstwa mogą realnie pomóc w przywróceniu równowagi pomiędzy produkcją a zużyciem energii. Jednocześnie nagłe ograniczenie pracy zakładów oznacza dla nich straty produkcyjne, problemy organizacyjne i niewykonanie części zamówień.
Nowe przepisy mają sprawić, że podobne działania nie będą kojarzyły się przedsiębiorcom wyłącznie z przymusem i groźbą kary.
Czy nowe wynagrodzenia ochronią Polskę przed blackoutem?
Wprowadzenie płatności za redukcję poboru energii może zwiększyć przewidywalność reakcji dużych odbiorców. Operator systemu zyska większą pewność, że przedsiębiorstwa faktycznie ograniczą zużycie w wymaganym czasie i zakresie.
Może to zmniejszyć ryzyko konieczności stosowania bardziej radykalnych działań, w tym awaryjnego odłączania odbiorców. Nie oznacza jednak, że nowy mechanizm całkowicie wyeliminuje zagrożenie blackoutem.
Bezpieczeństwo Krajowego Systemu Elektroenergetycznego zależy również od dostępności elektrowni, możliwości przesyłowych sieci, importu energii, rezerw mocy i warunków pogodowych. Redukcja zapotrzebowania jest jednym z narzędzi, po które operator może sięgnąć w sytuacji kryzysowej.
Projekt Ministerstwa Energii pokazuje jednak wyraźną zmianę podejścia. Państwo chce nie tylko wymagać od przedsiębiorstw ograniczenia poboru, ale również płacić im za pomoc w utrzymaniu stabilnej pracy systemu. O tym, czy propozycja rzeczywiście okaże się atrakcyjna dla biznesu, zdecyduje przede wszystkim wysokość przygotowywanych stawek.
Źródło: RCL











