Rząd znów ograniczy magazyny energii. Pojawią się nowe limity, zakazy i kosztowne wymogi

Nowe Warunki Techniczne mają zachęcać do myślenia o magazynach energii przy fotowoltaice, ale jednocześnie mogą mocno utrudnić ich montaż. Projekt traktuje baterie jak element podwyższonego ryzyka: z wyłącznikami awaryjnymi, wydzieleniami pożarowymi, limitami pojemności i zakazami w blokach. Wiele wskazuje na to, że bezpieczeństwo magazynów energii nie zamieni się w praktyce w barierę dla ich rozwoju.

- Projekt wprowadza nowe wymagania przeciwpożarowe i lokalizacyjne dla magazynów energii BESS.
- Największe problemy mogą dotyczyć większych magazynów w szkołach, firmach i budynkach modernizowanych.
- Zbyt sztywne przepisy mogą sprawić, że inwestorzy rozważą magazyn energii, ale zrezygnują po policzeniu kosztów i formalności.
Magazyn energii ma być naturalnym uzupełnieniem fotowoltaiki, ale projekt nowych Warunków Technicznych może sprawić, że dla wielu inwestorów pozostanie głównie zapisem na papierze. W jednej części rozporządzenia pojawia się obowiązek stosowania instalacji fotowoltaicznych w wielu budynkach oraz wskazanie, że przy takich instalacjach należy rozważyć magazyn energii.
Z kolei w drugiej ten sam magazyn zostaje jednak potraktowany jak obiekt szczególnego ryzyka, obudowany szeregiem wymogów przeciwpożarowych i lokalizacyjnych. Nowe prawo można odczytać jako prosty komunikat: rozważyć można, ale zrealizować będzie znacznie trudniej.
Magazyn energii jako problem, nie element systemu
Projekt Warunków Technicznych wprowadza osobny zestaw wymagań dla magazynów energii BESS, czyli bateryjnych systemów magazynowania energii. To zrozumiałe – magazyny energii muszą być bezpieczne, a ryzyka pożarowego nie można bagatelizować. Problem zaczyna się wtedy, gdy przepisy idą dalej niż realna technika i typowe warunki montażu. W tym materiale skupimy się tylko na części zapisów.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych zapisów jest obowiązek zastosowania wyłącznika awaryjnego BESS, który ma pozwolić ekipom ratowniczym wyłączyć spod napięcia wszystkie obwody wejściowe i wyjściowe magazynu. W budynku z przeciwpożarowym wyłącznikiem prądu jego uruchomienie ma dodatkowo powodować zadziałanie wyłącznika awaryjnego BESS.
Na papierze brzmi to logicznie. Jednak przy wielu domowych systemach all-in-one problemem jest strona DC, czyli połączenie baterii z falownikiem we wspólnej lub zwartej obudowie. Nie ma tam długich tras kablowych, które trzeba odcinać na wzór rozbudowanej instalacji. Montowanie dodatkowego zabezpieczenia na bardzo krótkim odcinku może nie zwiększać realnie bezpieczeństwa, za to podniesie koszt i skomplikuje certyfikowane rozwiązania producentów.
Czujka tlenku węgla przy baterii?
Wątpliwości budzi również obowiązek stosowania czujki tlenku węgla przy magazynach do 30 kWh. Projekt wymaga, aby pomieszczenie z magazynami energii było wyposażone co najmniej w autonomiczną czujkę dymu i autonomiczną czujkę tlenku węgla.
Tyle że przy bateriach litowo-jonowych głównym problemem nie jest klasyczne spalanie paliwa, jak w kotle gazowym, kominku czy piecu. Kluczowe są temperatura ogniw, praca BMS, możliwość awaryjnego odłączenia, detekcja niebezpiecznych gazów i wentylacja. Czujka tlenku węgla może być dodatkowym elementem bezpieczeństwa, ale jako obowiązek dla małych magazynów wygląda jak przepis przeniesiony z innego obszaru techniki.
Bloki bez domowych magazynów
Projekt bardzo ostro podchodzi też do budynków wielorodzinnych. Magazynów energii BESS nie będzie można instalować w lokalach mieszkalnych, na balkonach, loggiach ani tarasach. Zakaz jest kategoryczny – bez ścieżki technicznej dla mniejszych pojemności, certyfikowanych obudów, monitoringu, ograniczeń montażowych czy dodatkowych zabezpieczeń.
To zamyka drogę do rozwiązań, które w przyszłości mogłyby uzupełniać balkonową fotowoltaikę albo poprawiać autokonsumpcję energii w mieszkaniach. Przy progu 2 kWh oznacza to praktyczne wycięcie większych domowych i balkonowych magazynów energii w blokach. Zamiast dopuścić bezpieczne, certyfikowane rozwiązania pod jasnymi warunkami, projekt wybiera najprostszy wariant: zakaz.
Od 120 kWh zaczyna się mała bunkryzacja
Próg 120 kWh jest w projekcie jednym z najważniejszych momentów granicznych. Do tego poziomu magazyn energii w budynku nadal podlega wymaganiom przeciwpożarowym, ale po jego przekroczeniu zaczyna się zupełnie inny reżim. Projekt zakłada, że magazyny energii mają być dzielone na grupy o pojemności maksymalnie 120 kWh, a między tymi grupami trzeba zachować co najmniej 1 m odstępu. Pomieszczenie ma być wyposażone w system sygnalizacji pożarowej, a przy pojemności powyżej 300 kWh także w stałe samoczynne urządzenia gaśnicze.
To oznacza, że większy magazyn dla szkoły, zakładu produkcyjnego i tym podobnych z dużą instalacją PV przestaje być po prostu elementem instalacji energetycznej. Zaczyna przypominać osobno projektowane pomieszczenie specjalnego ryzyka – jak przyjrzymy się wymaganiom stawianym przez twórców projektu. W budynku, który nie jest przeznaczony wyłącznie do magazynowania energii, magazyny energii powyżej 120 kWh trzeba umieścić w pomieszczeniu technicznym przeznaczonym wyłącznie do tego celu albo w zespole takich pomieszczeń. Do tego dochodzą ściany i stropy o odporności ogniowej EI/REI 120 oraz drzwi EI 60.
W nowym obiekcie takie wymagania da się jeszcze wpisać w projekt. Problem zaczyna się przy modernizacjach. W istniejącym budynku znalezienie osobnego pomieszczenia, wydzielenie go przeciwpożarowo, zapewnienie dostępu i pogodzenie wszystkiego z drogami ewakuacyjnymi może być bardzo trudne albo nieopłacalne. I stanie się tak, że inwestor, który miał rozważyć magazyn energii przy fotowoltaice, może szybko dojść do wniosku, że koszt dostosowania budynku zjada sens całej inwestycji.
600 kWh w strefie pożarowej – limit, który może blokować większe obiekty
Projekt wprowadza też limit 600 kWh w jednej strefie pożarowej budynku, który nie jest przeznaczony wyłącznie na magazyn energii. Na pierwszy rzut oka to dużo. W praktyce – niekoniecznie. Dla dużego obiektu taki magazyn nie jest rozwiązaniem przemysłowym, tylko narzędziem do ograniczania poboru energii z sieci, autokonsumpcji i pracy w godzinach wyższych cen.
Wpisanie sztywnego limitu na poziomie strefy pożarowej może wymuszać dzielenie inwestycji, przebudowę układu budynku albo rezygnację z pojemności, która miałaby techniczne i ekonomiczne uzasadnienie. I tu pojawia się zasadniczy problem. Przepisy bowiem nie pytają, do czego magazyn ma służyć, jaką ma technologię, system zarządzania, obudowę, certyfikację czy scenariusz pracy. Liczy się próg pojemności i strefa pożarowa.
Szeroko opisane ryzyko wybuchu
Kolejna mina interpretacyjna dotyczy gazów palnych. Projekt przewiduje dodatkowe wymagania dla pomieszczeń z magazynami BESS, w których podczas awarii lub nieprawidłowej pracy może wydzielać się gaz palny albo pary cieczy palnej – w szczególności na skutek ucieczki termicznej. Powyżej 120 kWh pojawia się obowiązek awaryjnej wentylacji wywiewnej o wydajności co najmniej 10 wymian powietrza na godzinę oraz urządzeń odciążających, czyli rozwiązań przeciwwybuchowych.
Problem polega na słowie “może”. Przy magazynach energii litowo-jonowych trudno całkowicie wykluczyć scenariusz awaryjny związany z thermal runaway, czyli niekontrolowanym wzrostem temperatury ogniw. Jeżeli ten zapis będzie interpretowany szeroko, wiele magazynów może zostać potraktowanych jak instalacje wymagające rozwiązań typowych dla pomieszczeń zagrożonych wybuchem. To kolejny przepis, który formalnie ma zwiększać bezpieczeństwo, ale może odstraszyć od budowy magazynów w budynkach.
Magazyny energii są potrzebne, jeżeli fotowoltaika ma pracować nie tylko wtedy, gdy świeci słońce, ale wtedy, gdy energia jest rzeczywiście potrzebna. Bezpieczeństwo musi być warunkiem ich rozwoju. Nie powinno jednak stać się pretekstem do stworzenia tak skomplikowanych wymagań, że inwestor po krótkim rozważeniu magazynu po prostu z niego zrezygnuje.
Źródło: analiza własna na podstawie projektu nowych Warunków Technicznych.











