Samochód bez kierowcy? To już się dzieje! Kiedy zaczyna się prawdziwa autonomia?

Autonomiczne samochody przestały być wizją przyszłości i już dziś funkcjonują na ulicach San Francisco. Robotaxi Waymo wożą pasażerów bez kierowcy, pokazując, jak może wyglądać transport za kilka lat. Sprawdzamy to rozwiązanie w praktyce i wyjaśniamy, gdzie naprawdę zaczyna się prawdziwa autonomia pojazdów.

- To, co dziś nazywamy autonomią w większości samochodów, jest w rzeczywistości zaawansowanym wspomaganiem kierowcy. Pełna odpowiedzialność za jazdę nadal spoczywa na człowieku.
- Prawdziwa autonomia zaczyna się dopiero od poziomu 3, gdy pojazd w określonych warunkach może sam przejąć kontrolę. Wyższe poziomy oznaczają coraz mniejszą rolę kierowcy, aż do całkowitego jej wyeliminowania.
- Robotaxi Waymo działają na poziomie 4, czyli wysokiej autonomiczności w ściśle określonym obszarze. W Europie takie rozwiązania wciąż czekają na zmiany przepisów i dalszy rozwój technologii.
Pojechaliśmy do San Francisco, gdzie autonomiczne samochody przestały być futurystyczną wizją. Na ulicach miasta robotaxi Waymo już dziś wożą pasażerów bez udziału kierowcy, dlatego postanowiliśmy sprawdzić to rozwiązanie w praktyce. Choć w Polsce droga do takiego poziomu autonomii jest jeszcze daleka, rozwój technologii daje powody do ostrożnego optymizmu. Zobaczmy, jak wygląda to w rzeczywistości.
Zapraszamy na nowy odcinek Motoenergii, w którym odwiedzamy San Francisco i testujemy autonomiczną taksówkę Waymo. W dalszej części materiału wyjaśniamy również jeden z kluczowych i najciekawszych aspektów autonomicznej jazdy – poziomy jazdy autonomicznej samochodów oraz to, czym różnią się poszczególne etapy rozwoju tej technologii.
To tylko wspomaganie
Obecnie stosowane rozwiązania w samochodach często określane są jako częściowo autonomiczne, jednak w rzeczywistości zakres tej autonomii jest bardzo ograniczony. W praktyce oznacza to, że użytkownicy dróg już dziś biorą udział w testowaniu systemów autonomii, ale wyłącznie w formie zaawansowanych systemów wspomagających kierowcę. Nie są to technologie, które przejmują pełną kontrolę nad pojazdem.
Kierowca pozostaje zobowiązany do stałego nadzoru nad sytuacją na drodze, trzymania rąk na kierownicy oraz gotowości do natychmiastowej reakcji. Systemy te mogą w każdej chwili się dezaktywować, dlatego pełna kontrola nad pojazdem musi zawsze pozostawać po stronie człowieka. Nawet w sytuacjach, gdy samochód potrafi samodzielnie utrzymać się na pasie ruchu, na przykład podczas jazdy autostradowej, odpowiedzialność za tor jazdy i bezpieczeństwo spoczywa w stu procentach na kierowcy. Dlatego warto poznać poziomy autonomiczności, które pozwolą nam określić, jak daleko nam jeszcze do rozwiązań znanych z taksówek w San Francisco.
Realna autonomiczność – kiedy się zaczyna?
Jazdę autonomiczną zasadniczo dzieli się na sześć poziomów, licząc od poziomu zerowego. Poziom 0 oznacza całkowity brak automatyzacji – pojazd nie posiada żadnych systemów wspomagających, takich jak tempomat czy asystenci hamowania. Za wszystkie manewry w pełni odpowiada kierowca. Rozwój technologii zmierza w kierunku najwyższego, piątego poziomu autonomii, w którym pojazd będzie w stanie poruszać się samodzielnie bez udziału człowieka.
“Taka prawdziwa autonomia dla mnie zaczyna się od poziomu trzeciego. Bo poziom trzeci to jest taka warunkowa autonomia, gdzie w określonych warunkach, czyli na przykład przy jeździe autostradowej, czy w jeździe w korku, samochód przejmuje kontrolę i mogę nie trzymać kierownicy” – komentuje Bogdan Szymański, prezes Fundacji Instytut Trendów.

Poziomy jazdy autonomicznej – krótkie wyjaśnienie
Najwięcej emocji i zainteresowania budzą dziś wyższe poziomy jazdy autonomicznej, czyli od trzeciego wzwyż. Poziom 3, nazywany automatyzacją warunkową, pozwala pojazdowi samodzielnie poruszać się w określonych warunkach, na przykład na autostradzie. Kierowca może wtedy zdjąć ręce z kierownicy, ale musi pozostać czujny i być gotowy do przejęcia kontroli na żądanie systemu.
“W Europie tak naprawdę w żadnym kraju nie jest dopuszczona jazda autonomiczna na poziomie wyższym niż trzeci [...] W żadnym nie ma czwartej i piątej” – wyjaśnia Marek Wicher, ekspert od elektromobilności w redakcji GLOBENERGIA.
Co więc czeka Europę w najbliższych latach? Prawdopodobnie zmiana przepisów drogowych, ale czym tak naprawdę są kolejne dwa poziomy autonomiczności pojazdów? Wyjaśnijmy! Poziom 4, czyli wysoka automatyzacja – samochód radzi sobie sam w większości sytuacji w jasno określonej domenie operacyjnej, takiej jak miasto czy konkretne trasy, a interwencja człowieka potrzebna jest jedynie w wyjątkowo trudnych scenariuszach. To właśnie na tym etapie działają dziś autonomiczne robotaxi, takie jak Waymo w San Francisco.
Ostatecznym celem rozwoju jest poziom 5, czyli pełna automatyzacja, w której pojazd jest w stanie poruszać się samodzielnie w każdych warunkach, bez kierowcy i bez jakichkolwiek ograniczeń – nawet bez kierownicy. Choć do tego etapu wciąż daleko, obecne testy pokazują, że przyszłość autonomicznej mobilności dzieje się już teraz.
Jak wygląda to w praktyce, można zobaczyć w najnowszym odcinku Motoenergii – zapraszamy do obejrzenia materiału i sprawdzenia autonomicznej jazdy na własne oczy: Wsiadamy do autonomicznej taksówki w San Francisco. Kiedy w Warszawie?










